Wiktor Podoski

Pieniądze… pieniądze…
Mickiewicz i… nafta

O osobliwościach naszej kultury

Poszedłem do Pałacu Potockich, na Wystawę Mickiewiczowską, w nadziei, że znajdę tu materjał do moich recenzyj. Ale okazało się, że z wystawy nie da się tyle treści plastycznej wyłuskać, by trzeba i można było specjalnie o tem pisać. Osobiście, jako bibljofil potrosze, spodziewałem się także zobaczyć tutaj jakieś, specjalnie piękne i dobrze zachowane egzemplarze mickiewiczowskich wydań, ładne oprawy i t. p. Niestety, większość pierwszych edycyj dzieł naszego Wieszcza przedstawiała się raczej nieszczególnie. A przecież są one własnością, nie pierwszych lepszych zbieraczy, lecz Bibljoteki Narodowej, najznakomitszych bibljofilów, naszej arystokracji! Ludzie i instytucje tego rodzaju miały chyba najwięcej danych po temu, no i chęci, by zgromadzić w swych zbiorach egzemplarze w najlepszym stanie.

Tak się wydaje… W istocie dobrze zachowana książka, dawna, należy w polsce do rzadkości. Ileż to razy zdarzyło się wszystkim zbieraczom czytać w katalogu antykwarskim, przy opisie książki, z 16-18 wieku, taką uwagę: brak karty tytułowej, brak początku i końca, brak kart od str… do str… – zresztą egzemplarz dobrze zachowany. „Cóż pan chce” – powiedział mi raz jeden ze znajomych – „jesteśmy narodem niebogatym, a przytem te ciągłe wojny, już od 17-go stulecia, potem rozbiory… ile się przytem książek zniszczyło!”

Skarb… za 60 zł.

Niby ma rację, ale mnie się wydaje, że przyczyną bardziej istotną jest nasz stosunek uczuciowy do książki. Nie kochamy jej po prostu, nie cenimy jej, obywamy się bez niej doskonale, skutkiem tego i antykwarjusz nisko ją ceni (materjalnie), boby inaczej jej nie sprzedał. Nasza książka, z wieków ubiegłych, jest śmiesznie, nie proporcjonalnie tania, w stosunku do innych przedmiotów. Jak wam się wydaje, ile może kosztować pierwsze wydanie „Pana Tadeusza”? Proszę wziąć pod uwagę: pierwsze wydanie, (1834 r.) najbardziej popularnego dzieła, naszego największego poety. Nie jestem astronomem, więc obawiam się nawet pomyśleć o tem, ileby taka rzecz kosztowała we Francji? A u nas? Nasz „Pan Tadeusz” kosztuje… – nie zgadniecie nigdy – tyle, co męski kapelusz w lepszym gatunku, spodnie, doniedawna para obuwia i t. p.; t. zn.: od 40 do 60 zł.

Każdy więc, przeciętnie zarabiający, mógłby sobie pozwolić na kupno tej książki, o ile ją oczywiście znajdzie. Ale niema obawy, nie kupi jej, nie dlatego bynajmniej, że go nic nie obchodzą pierwsze wydania, tylko wogóle nie odczuwa potrzeby książki, ani tej, ani innej, nawet za parę złotych. Są ludzie, dla których książka zawsze jest za droga. Znam chojraków, którzy ciągle udają, że ich wprost rozsadza namiętność ku książce, „ale cóż – kiedy to takie drogie. Może kiedyindziej, jak będę miał więcej pieniędzy”…

Kupiecka kultura

Kiedyś, gdy byłem jeszcze studentem, zdarzyło mi się rozmawiać z jednym z przedstawicieli naszego kupiectwa, człowiekiem b. zamożnym, właścicielem biura handlowego. Zgadało się o jakiejś niedawno wydanej książce (pamiętam, że było to arcydzieło literatury światowej). „Bardzo mi się podobała” – powiedział -„ale niestety nie mogę sobie na to pozwolić – za droga dla mnie”.

– Ile kosztuje?

– 12 złotych.

Ten sam bubek, jak chodził do teatru, to siadał tylko w pierwszym rzędzie, (wtenczas przeszło 20 złotych), boby inaczej branża mówiła, że bankrutuje.

Nakłady u nas są małe i książka długo leży, ale jak już jest wyczerpana, to czasem trud jej odszukania może do rozpaczy człowieka doprowadzić. Nieważnej książeczki, z końca 19-go wieku, (o poezji prowansalskiej) szukałem dobrych parę lat, jakby to był najcenniejszy rarytas bibljofilski.

Przygoda w Paryżu

Inaczej zagranicą. Tam książka rozchodzi się szybko, ale rzecz wyczerpaną można znaleźć względnie łatwo na rynku antykwarskim, oczywiście za odpowiednią cenę. Jest popyt, jest i podaż. Ożywiony ruch w tej dziedzinie wywołuje pewne uboczne, mniej już dodatnie zjawiska. Znajomy mój, bibljofil, mieszkający stale w Paryżu, opowiadał mi następującą historyjkę. W hotelu, gdzie zamieszkał, był wolny pokój. Jego lokator, wyjeżdżając, pozostawił w nim swe rzeczy, gdyż miał powrócić i upoważnił hotelarza do wynajęcia pokoju, w czasie jego nieobecności, osobie godnej zaufania. Hotelarz umieścił tam naszego bibljofila. Ten zobaczył w pokoju cały stos książek i nie byłby oczywiście bibljofilem, gdyby nie począł ich oglądać. Były to same wydawnictwa luksusowe, francuskie, ilustrowane oryginalną grafiką. Mówi więc do hotelarza: „nie wiedziałem, że ten pan jest także bibljofilem”.

Na to hotelarz: „to nie bibljofil, tylko buchalter”.

„Aha, rozumiem – buchalter-bibljofil.

„Ale panie, jaki tam bibljofil” – uśmiechnął się hotelarz -„on temi książkami poprostu spekuluje. Kupuje po parę egzemplarzy każdej, przetrzyma jakiś czas, a potem, gdy wydanie jest wyczerpane, sprzedaje za znacznie wyższą cenę, z grubym zyskiem”.

Mój Boże, czy dożyjemy kiedy czasów, gdy nasi buchalterzy będą grali książkami na giełdzie?…

Wracając do „Pana Tadeusza”, trzeba nadmienić, że nie należy on do najdroższych i najrzadszych wydań mickiewiczowskich. Rzadkie są tylko ładne, niezniszczone egzemplarze, gdyż książka była zaczytana. Swój egzemplarz skombinowałem z kilku, wybierając z każdego najczystsze karty. Jeden z nich należał przez kilkadziesiąt lat do rodziny niejakiego p. Fr…ka, który notował na kartach książki wszystkie ważniejsze, w swojem mniemaniu, zdarzenia. Na str. 87 znalazłem uwagę tego drania, że w roku 1905-tym, w Tyflisie, nafta podrożała o 5 kop. na litrze.

Wydawany w latach 1926 – 1939 w Warszawie dziennik związany z ruchem narodowym; programowo antysemicki. Od 1934 roku związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Po delegalizacji ONR-u pismo stało się jego nieformalnym organem prasowym. Od roku 1935 wychodziło pod nazwą „ABC – Nowiny Codzienne” – było to wynikiem połączenia się tych dwóch dzienników. Pismo wielokrotnie cenzurowano i konfiskowano. Z jego niedzielnego, cotygodniowego dodatku kulturalnego powstał w 1935 roku tygodnik „Prosto z Mostu”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close