Czytamy książki...

Jak Paderewski zaczynał karjerę…

Doprawdy, zamało wiemy o wielkim artyście

Największy pianista świata, jeden z największych muzyków jakich wydała Polska – a tymczasem właśnie my Polacy, aż wstyd, jak mało wiemy o życiu Ignacego Paderewskiego. Do tego stopnia, że pierwsza większa książka całkowicie poświęcona Paderewskiemu ukazuje się po angielsku, napisana przez Roma Landaua*).

Jest to vie romancee wielkiego pianisty, ujęte w ramy trzech części. Pierwsza z nich nosi tytuł: Muzyk, druga: Mąż stanu, trzecia: Wielki człowiek. Całość zaś, pozatem, że daje sylwetkę Paderewskiego i jako pianisty i jako polityka, zawiera moc szczegółów biograficznych i drobnych anegdot, które właśnie tworzą w książce to, co nazywamy żywym portretem.

Oto kartka, pierwsza lepsza, wyrwana na chybił trafił – kartka z młodości Paderewskiego.

12-letni uczeń Konserwatorjum

W r. 1872 przywozi do Warszawy dwunastoletniego synka pan Jan Paderewski. Warszawa ma wówczas kilka wybitnych pedagogów muzycznych. Pierwszym nauczycielem Paderewskiego jest Śliwiński, potem Rudolf Strebl i Janota. Teorji uczy Paderewskiego Roguski, uczeń Berlioza. Dzięki przyjaźni rodziny Kerntopfów, właścicieli znanej fabryki fortepianów, Paderewski zaczyna bywać w Operze i na koncertach. Dzięki temu wsłuchuje się w dźwięk instrumentów, jego horyzont muzyczny rozszerza się poza muzykę fortepianową. Dodajmy – że Paderewski jeszcze w orkiestrze szkolnej grał na trąbie.

Po paru latach, szesnastoletniemu Paderewskiemu zaczyna ciążyć rutyna Konserwatorjum. Marzy o wyjeździe do Rosji, o wielkich koncertach. Razem z młodym skrzypkiem Ignacym Cielewiczem rusza na artystyczną wyprawę, ciągu roku obaj młodzieńcy koczują od jednego miasta do drugiego, z jednej obdrapanej prowincjonalnej salki do drugiej. Nie raz zabraknie na obiad, zarobki są gorzej, niż mierne, ale podróż jest wspaniałą szkołą obycia z estradą i z publicznością.

18-letni profesor i miłość

Jeszcze dwą lata studjów, Paderewski zdaje egzaminy i zostaje profesorem fortepianu w tem samem warszawskiem Konserwatorjum, w którem się uczył.

Wtedy przychodzi pierwsza miłość. Paderewski zakochał się w młodziutkiej uczennicy Konserwatorjum, Antoninie Korsak. Mając dwadzieścia lat, żeni się. Niestety, młodziutka żona w rok później, umiera, wydając na świat syna. Dwudziestojednoletni muzyk jest już wdowcem i ojcem. Ten cios uczynił Paderewskiego mężczyzną. Marzy teraz już nie o zdobywaniu oklasków w salach koncertowych, ale o twórczości. Pragnie komponować. W roku 1881 uzyskuje w Konserwatorjum roczny urlop i wyjeżdża na dalsze studja zagranicę. Berlin. W Berlinie Paderewski usilnie pracuje, ażeby skorzystać jaknajwięcej ze znalezienia się w centrum ruchu muzycznego. Profesorem Paderewskiego jest Leszetycki, najsławniejszy wtedy z profesorów pianistyki.

Spotkanie z Modrzejewską

Wakacje spędza Paderewski w domu Hel. Modrzejewskiej w Strassburgu. Słynna artystka dramatyczna dodaje mu otuchy, wierzy w jego przyszłość. W 1886 r. Modrzejewska określiła dwudziestosześcioletniego podówczas artystę, jako „człowieka wielkiej kultury, obdarzonego błyskotliwym, często gryzącym dowcipem, czułego na wszystko, co miało związek z kręgiem jego zainteresowań, znającego i rozumiejącego świat…”

Na zdobycie tego świata wyrusza już niedługo. Oto pierwszy koncert w Paryżu. Na koncercie zebrały się damy z francuskiej arystokracji, poważni krytycy, są obaj kapelmistrze Colonne i Lamoureux, których koncerty salonowe są atrakcją muzycznego życia Paryża.

Zdobycie stolicy świata

A teraz oddajemy głos autorowi książki o Paderewskim. Landau tak pisze o jego pierwszym koncercie w Paryżu:

„Czy rzeczywiście wygląda tak romantycznie, jak pisały wczorajsze gazety? Niestety połowa kinkietów gazowych pozostała niezapalona i panuje niepewny półmrok. Koryfeusze sztuki, lub pragnący za takich uchodzić, ludzie, którzy zawsze wszystko wiedzą, napomykają, że młody polski pianista żądał przyćmienia świateł, bo tylko w półmroku potrafi się skoncentrować. Ten i ów się oburza: Co za absurd! Co za poza! Ogólne zainteresowanie wzmaga się. Nagle ukazuje się na estradzie dziwna postać i zmierza do fortepianu na kształt jakiegoś egzotycznego ptaka z różowym czubem.

Co za ognista grzywa włosów o rzadko spotykanym odcieniu, ni to złocistym, ni to rudo – czerwonym! Ale ruda czerwień tej czupryny nie czyni przykrego wrażenia na przewrażliwionych damach z pierwszych rzędów, nie razi ich wyrobionego smaku. Ekscentryczna lwia grzywa zdaje się dawać przedsmak całego piękna, które wypływa z pod palców pianisty”.

Monsieur Paderewski zaczął grać. I jakież jest wrażenie wytwornej, pełnej rezerwy i spokoju, chłodnej publiczności?

To genjusz…

„Większość słuchaczy nie słyszała jeszcze tak wstrząsającej muzyki. Starsi wspominają Liszta i Rubinsteina, młodzi nadaremnie szukają, z kim mogliby Paderewskiego porównać. Są chwile, kiedy fortepian rozbrzmiewa, jak cała orkiestra, i tony zdają się napływać z różnych miejsc sali”.

A po koncercie Paderewskiego po całym Paryżu krąży powiedzenie, bon – mot, Saint – Saensa, wielkiego muzyka francuskiego: „To genjusz, grający również na fortepianie”.

——
*) ROM LANDAU: Paderewski. Str. 377. Warszawa 1935. Wydawnictwo J. Przeworskiego.

Wydawany w latach 1926 – 1939 w Warszawie dziennik związany z ruchem narodowym; programowo antysemicki. Od 1934 roku związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Po delegalizacji ONR-u pismo stało się jego nieformalnym organem prasowym. Od roku 1935 wychodziło pod nazwą „ABC – Nowiny Codzienne” – było to wynikiem połączenia się tych dwóch dzienników. Pismo wielokrotnie cenzurowano i konfiskowano. Z jego niedzielnego, cotygodniowego dodatku kulturalnego powstał w 1935 roku tygodnik „Prosto z Mostu”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close