• ABC
  • / 08.07.1933
  • / Warszawa
  • / Rok 8, Nr 193

Gangsterzy od posad
Jak się żeruje na bezrobociu?

Protekcja

Napiętnowania godny jest niesłychanie niesprawiedliwy stan rzeczy, jaki się od pewnego czasu w naszym kraju wytworzył i niebawem głęboko zapuścił swoje pasorzytnicze korzenie.

Smutne to lecz prawdziwe. Społeczeństwo nasze, zwłaszcza jeżeli idzie o prawo do pracy, jure caduco dzieli się na obywateli I-ej i II-ej klasy. Uprzywilejowani i „potępieni”. Dla jednych wszystko – drugim nic!

Tak, jakgdyby nie jedna matka-ziemia na świat ich razem wydała; jakgdyby, kiedy zajdzie potrzeba, i jedni i drudzy nie musieli iść razem i murem nadstawić swoich piersi, w obronie tej matki-ziemi, która chyba, że jest własnością całego społeczeństwa, całego narodu.

Pominąwszy już tę społeczną anomalję, jaką w zakresie krótkowzrocznej polityki wewnętrznej stosuje się wśród szyderstw i szykan odnośnie do obywateli „II-ej klasy” – stan ten wytworzył u nas w kraju przede wszystkiem niesłychanie krzywdzący podział pracy, zachowując jednakże równość świadczeń i obowiązków dla wszystkich bez wyjątku.

Marzeniem ściętej głowy jest próba uzyskania dziś pracy, posady lub zajęcia bez apelowania do pomocy świętego tabu – wszechwładnej protekcji. Skądinąd zaś można wcale nie posiadać odpowiednich kwalifikacyj, cenzusu, koniecznych uzdolnień, a nawet grzeszyć kompletnym brakiem jakiejkolwiek orjentacji, w zakresie wymagań danej pracy – z góry jest sprawa uzyskania posady lub stanowiska przychylnie załatwiona, skoro tylko dopisała sakramentalna protega.

Doszło wkońcu do tego, że nawet do zaangażowania zamiataczy ulic lub robotników do robót ziemnych wtrąca się jakaś „persona grata”, szara eminencja z tego lub innego podwórka protekcjonizmu. W tych warunkach rzetelna walka o byt staje się ostatecznym absurdem. Społeczne panopticum. Rywalizacja jednostek czy grup społecznych przemienia się oto w chamską mordęgę lub służalcze pasorzytnictwo. Ludzie dziczeją. Pospolity kretyn, góruje nad obywatelem, z krwią i kośćmi uczciwym.

Handel protekcją

A jest tajemnicą poliszynela, jakie to wonne kwiatki kwitną na owej niesławnej niwie protekcjonizmu. Hurtownie i detajlicznie odbywa się frymarczenie pracą, posadami, a nawet poważnemi stanowiskami. Za parę setek można uzyskać stałą posadę, za dwa – trzy tysiące intratne „murowane” stanowisko. Panoszy się korupcja i łapownictwo. Różne indywidua z pod ciemnej gwiazdy dysponują, ni stąd ni zowąd, wysoko sięgającemi wpływami. Wpływy te, oczywiście, trzeba solidnie opłacać, jeśli mają skutecznie działać.

Dla kogo to wszystko jest tajemnicą, ten niechaj tylko spróbuje znaleźć się w pozycji starającego się o pracę u nas w kraju. Dowie się o wszystkiem i jeszcze o wielu innych, wielce ciekawych, praktykach poza tem. Łatwo dojdzie do wniosku, że protekcja w Polsce jest wszechwładnym suwerenem.

Plaga kaucyj

Ażeby uzmysłowić sobie, jakiemi to drogami frymarczy się u nas pracą i posadami na pewnym tylko odcinku tej ponurej rzeczywistości, wystarczy wziąć do ręki gazetę i przeglądnąć ogłoszenia poszukujących lub ofiarujących pracę.

Cytujemy na chybił trafił kilka charakterystycznych przykładów:

1) „Poszukuję posady jakiejkolwiek za kaucją 500 zł.” itd.
2) „Potrzebny woźny kawaler, na wyjazd z kaucją 1.000 zł.” itd.
3) „Biuralistka, pisząca na maszynie, potrzebna. – Wkład 300 zł.”
4) „Dysponujący gotówką 300 zł. otrzyma stałą pracę” itd.
5) „Posadę otrzyma inżynier z akademickiem wykształceniem, pod warunkiem udzielenia pożyczki 4.000 zł.” itd.
6) „500 zł. dam za wyrobienie stałej posady biurowej” itd.
7) „Specjalista zdolny, energiczny robotnik, do wyrobu okuć pieców kuchennych -poszukiwany. Wymagana kaucja 1.000 zł.” itd.
8) „Stałą posadę otrzyma osoba, pożyczając 5.000 zł.” itd.
9) „1.500 zł. i więcej ofiaruję za natychmiastową dobrą, stałą posadę” itd.

Chyba nie trzeba tu wcale udowadniać, że ogłoszeń takich możnaby cytować z prasy codziennej nie dziesiątki, ale setki i tysiące, i to zebrane z okresu niezbyt długiego czasu. Fakt ten zapewne jest każdemu dostatecznie znany. Jednak bezpośrednio niezainteresowani sprawami tych ogłoszeń zapewne nie zdają sobie sprawy, iż poza owemi „wkładami”, „kaucjami”, „pożyczkami” itp. kryje się najczęściej pospolite macherstwo, frymarczenie, bądź to wolnemi placówkami pracy, bądź to znamiennemi wpływami wpływowych osób postronnych. Osoby te posługują się ze swej strony skrycie indywiduami wcale podejrzanej konduity. Na terenie samej tylko Warszawy grasuje kilkanaście grup takich „bookmakerów” i „gangsterów”. Żerują tuż pod okiem władz centralnych na klęsce bezrobocia i ciągną wraz ze swymi wpływowymi protektorami rentowne dochody z tego haniebnego, antyspołecznego procederu.

Tego rodzaju „kaucje i pożyczki” to krwawy haracz społeczeństwa, rzucany na okup istnym szakalom w ludzkiej skórze. Plaga kaucyj stanowi jeszcze jedną haniebną pieczęć zupełnego zdziczenia warunków walki o byt. Bo cóż począć mają ci bezrobotni, których częstokroć nie stać na setki lub tysiące, – którym najczęściej brak paru groszy na kupienie kawałka chleba.

Że radykalną zmianę frontu społeczeństwa wobec zagadnień klęski bezrobocia powinna zapoczątkować stolica kraju – zbyteczne specjalnie tu podkreślać. Wiadomo bowiem, że… ryba cuchnie od głowy.

Kajus.

Wydawany w latach 1926 – 1939 w Warszawie dziennik związany z ruchem narodowym; programowo antysemicki. Od 1934 roku związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Po delegalizacji ONR-u pismo stało się jego nieformalnym organem prasowym. Od roku 1935 wychodziło pod nazwą „ABC – Nowiny Codzienne” – było to wynikiem połączenia się tych dwóch dzienników. Pismo wielokrotnie cenzurowano i konfiskowano. Z jego niedzielnego, cotygodniowego dodatku kulturalnego powstał w 1935 roku tygodnik „Prosto z Mostu”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close