• ABC
  • / 06.07.1933
  • / Warszawa
  • / Rok 8, Nr 191

Listy z prowincji
Zacofanie Kresów Wschodnich

Agowie i junkrzy

Dzisiejsze pokolenie jest wypadkową przeszłości. Dzieje wychowały tak ziemian, jak chłopów. Że lud można wychować na obywateli i pełnych ludzi, świadczą przykłady innych narodów. Wszak agowie (szlachta) muzułmańscy wychowali chłopów serbskich w ten sposób, że nad Sawą i Dunajem nieznane było złodziejstwo. Z zaborem austrjackim w Bośni, tudzież z wyzwoleniem Serbji pojawiła się w owych stronach przestępczość kradzieży, ale dotąd jeszcze w setnej części nie osiągnęła tych rozmiarów, jakie posiada w północnych ziemiach słowiańskich. Ależ bo agowie sami odznaczali się poszanowaniem cudzej własności, albo raczej poszanowaniem osobistej godności, która nie pozwalała im splamić się kradzieżą.

Wzgląd na to, czy ludzie wyłowią na przywłaszczeniu sobie cudzej własności, czy też rzecz da się ukryć, nie wchodził w rachubę, bo własne sumienie było tutaj jedynym i nigdy nie przekupnym sędzią. Kto zna wewnętrzne dzieje Polski w XVII i XVIII wieku, stwierdzi ze smutkiem, że nasza warstwa panująca nie przypominała w niczem mahometańskich agów.

Tak samo ziemiaństwo pruskie, zwane junkrami, kierowało się niegdyś względem poddanych pewnemi, stałemi normami postępowania, czyli prawem, a przez to wychowywało ludność w rozumieniu i poszanowaniu prawa. Nie dziw więc, że po zniesieniu pańszczyzny, a później po zaprowadzeniu parlamentaryzmu, ludność wiejska chętnie oddawała mandaty junkrom, bo wiedziała, że posiadają honor, że szanują swoją i cudzą godność osobistą, a zatem nie poniżą się do okłamywania ufających ani nie złamią obietnicy.

Kultura miasta i wsi

Tę różnicę można wyjaśnić tylko przez odmienny typ kultury. Kultura zachodnia, rzymska czy śródziemno – morska jest kulturą miejską; od Chaldei i Egiptu przez Grecję, Rzym, Włochy, Francję i t. d. Kultura ta tworzyła się w miastach. Jej cechą jest uspołecznienie. Wypływa ono z faktu, że ludzie wpływowi, znaczni, rządzący żyli razem na małej przestrzeni, że stykali się z sobą codziennie i nawykali do liczenia się nawzajem z sobą.

Polska od XVI wieku stała się państwem szlachty wiejskiej i wytworzyła kulturę ziemiańską. Jej główną cechą jest brak uspołecznienia, czyli umiejętności współżycia z drugimi, liczenia się z innymi ludźmi. Siedział sobie ziemianin w dworku czy pałacyku i na pięć, dziesięć mil wokoło nie miał sobie równego. Wszyscy, z którymi się stykał, to albo słudzy albo poddani, dla których jego rozkaz czy kaprys był najwyższem prawem. Stąd znamieniem kultury ziemiańskiej jest absolutny brak poczucia prawa: wolno robić wszystko, co może ujść bezkarnie.

Wprawdzie we Włoszech, Francji, Niemczech i t. d. szlachta miała także uprzywilejowane stanowisko. Ale we Włoszech mieszkała prawie wyłącznie po miastach, współżyjąc z sobą na stopie równości i wyrabiając w sobie zmysł społeczny. We Francji od XVII wieku cała prawie szlachta przebywała na dworze królewskim, a więc znowu współżyjąc z sobą, tak jak i średniowieczni mieszczanie. A w Niemczech nadawali ton ci, którzy bawili stale na dworach książąt, po miastach. Zresztą baronowie i hrabiowie także chętnie przemieszkiwali po miastach, zwłaszcza niezależnych, i tam podlegali prawu miejskiemu, oraz często brali udział w zarządach tych miast. W Polsce tymczasem szlachcic, który sobie zbudował dworek czy pałac w mieście, odseparowywał się od miasta, a jego posiadłość nie podlegała władzom miejskim. Czyli nawet posiadający własność w mieście szlachcic pozostawał nadal nieuspołecznionym.

Możnaby długą rozprawę napisać na temat różnic między kulturą mieszczańską a ziemiańską, ale dla naszego celu wystarczy ten jeden rys, ażeby zrozumieć, dlaczego szlachta sama nie miała obywatelskiego i społecznego wychowania, tudzież nie mogła wpływać wychowawczo na poddanych, a potem na sąsiedzki lud. Nie jest to wina rasy, tylko rozwoju dziejowego.

Rozbiory wstrzymały postęp

Rozbiory zastały szlachtę zaledwie trochę zeuropeizowaną. Ale zabór rosyjski nie pozwolił rozwinąć się zachodniej kulturze, zwłaszcza na Kresach, które odpadły pierwsze.

Nie z własnej więc winy szlachta stała się zacofaną, spóźnioną w rozwoju umysłowym o jakie 3 wieki w porównaniu z Europą.

Wszystkie jej cnoty, jak zdolność do ofiarowania życia i mienia dla ojczyzny, skłonność do wybuchowych poświęceń i t. d., nie mogą zmienić faktu, że umysłowo tkwi ona w epoce saskiej. Tembardziej ludność mniej oświecona.

Włochy i Niemcy a Polska

Dzisiaj łudzić może badacza fakt, że tak we Włoszech, jak w Niemczech, jak i u nas na kresach, szerzy się kult dyktatury. Mógłby stąd ktoś wnosić, że jednakie jest ujęcie spraw państwowych i społecznych we Włoszech, w Niemczech i na Kresach polskich, a więc i równa kultura.

Zapomina się o tem, że tak Włochy jak Niemcy już dawno od podziału na warstwy stanowe, faktycznie, prawnie i myślowo przeszły do podziału na warstwy ekonomiczne i rozwiązują zadanie uzgodnienia tych nowych warstw dla sprawy narodowo – państwowej. Różnicę między nimi a nami wyświetli analogja, z rozwojem stosunków w starożytnym Rzymie.

W starożytnym Rzymie walczyli z początku patrycjusze (szlachta) i plebejusze (lud). Walka ta skończyła się w roku 300 przed Chrystusem przez zupełne zrównanie tych stanów, potem różnica zatarła się zupełnie. Nową różnicę społeczną wytworzyły bogactwa – optimates (plutokraci), equites (burżuazja) i proletarii (pospólstwo), to były strony, które walczyły za Mariusa, Grakchów itd. O dawnej szlachcie (patricii) poprostu zapomniano, bo wytworzyła się nowa arystokracja urzędnicza czyli rządząca, t. j. senat, do którego wchodzili nowi dygnitarze. I w tej epoce podziału ludności na warstwy według bogactw i wpływów biurokratycznych w administracji, dopiero wytworzyła się atmosfera dla dyktatury. Wtedy Marius, Sulla, Caesar chwytają jedynowładztwo czasowe, aż się ta dyktatura ustaliła za Augusta.

Otóż i Włochy i Niemcy dawno już załatwiły u siebie sprawę szlachty i nieszlachty – we Włoszech ta różnica tak się zatarła, jak za Grakchów w starym Rzymie podział na patrycjuszów i plebejuszów. Dziś jest tam podział na bogatych i ubogich, który sprzyja dyktaturze cezarowskiej.

Tymczasem na polskich kresach niema jeszcze podziału warstw na bogaczów i biednych, istnieje natomiast podział na szlachtę, chłopów i biurokrację. Ten stan rzeczy przypomina nastawieniem umysłowem jeszcze wcześniejszą epokę rzymską z czasów walki patrycjuszów z plebejuszami. Jeszcze dziś na Kresach nie chce się przyznać dobrego głosu Kiepurze, ponieważ pochodzi „z gminu”. Wskutek tego i popęd do dyktatury jest raczej saską nawyczką, że szlachcic czepiał się klamki wojewody, niż prądem nowoczesnym, który dla wspólnego celu stapia w jednym tyglu narodowym wszystkie różnice społeczne, kulturalne, stanowe, prowincjonalne itp, i w jednym człowieku upatruje streszczenie, ekstrakt, kwintesencję wszystkich plemiennych wierzeń, pragnień i nadziei. Jest to raczej poprostu pęd do służenia potężnemu panu. Tak pamiętnikarz Matuszewicz w XVIII wieku służył Radziwiłłowi Panie Kochanku.

Provincialis

Wydawany w latach 1926 – 1939 w Warszawie dziennik związany z ruchem narodowym; programowo antysemicki. Od 1934 roku związany z Obozem Narodowo-Radykalnym. Po delegalizacji ONR-u pismo stało się jego nieformalnym organem prasowym. Od roku 1935 wychodziło pod nazwą „ABC – Nowiny Codzienne” – było to wynikiem połączenia się tych dwóch dzienników. Pismo wielokrotnie cenzurowano i konfiskowano. Z jego niedzielnego, cotygodniowego dodatku kulturalnego powstał w 1935 roku tygodnik „Prosto z Mostu”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close