Zbigniew Uniłowski

Moja Warszawa

(Z cyklu: Pisarze polscy o Polsce) Dzielnica żydowska, ten ropień wielkomiejski, ożywia się i nabiera chorej tężyzny w cieple słońca wiosennego. Mikroby posępnego ghetta wypełzają na ten czas z cuchnących schronów, rozprężają swe wątłe ciałka i w anemicznych jeszcze promieniach poczynają się żwawiej krzątać wokół…

Z południa na północ Parany
KSIĄDZ I NAUCZYCIEL (cz. 2)

Rano oczekiwałem czegoś poważnego, przypuszczałem że mnie ugryzła jakaś „specjalna” mucha kiedy wyjrzałem przez okno, albo że kwiaty jakieś mnie odurzyły. Przecież w takim nieznanym kraju czort wie co może człowieka spotkać. Ale Grzeszczeszyn powiedział mi najpierw: „…młody człowieku, pan jest niewytrwały”, potem: „rozespał się…

Z południa na północ Parany
PODRÓŻ DO IRATY (cz. 1)

Z Kurytyby – stolicy stanu Parana w Brazylii – zdarzało mi się wiele razy wyjeżdżać w głąb kraju komicznym pociągiem z zasapaną – niby tłusty kucyk – lokomotywą, z małemi wagonami, roztrzęsionemi w czasie jazdy. Na peronie trzeba było się zjawić o siódmej rano, z…

Gdynia na codzień

Bardzo roztargniony byłem owego lipca trzydziestego piątego roku; zbyt przejęty powrotem, aby przyjrzeć się dokładnie naszemu „oknu na świat”. Poprostu szybko przelazłem przez to okno do wnętrza kraju i tutaj otrząsając pyłek podróżny, przysłuchiwałem się tak długo pieśniom zachwytu o tem oknie, że w końcu…

Close