• Bluszcz
  • / 22.10.1921
  • / Warszawa
  • / Rok 54, Nr 2

ZOFJA SOKOŁOWSKA

Miłość Norwida (cz.1)

Mało znany i ceniony za życia, Norwid – poprzednik Maeterlincka – dopiero w lat wiele po śmierci doczekał się zasłużonej czci u swoich i obcych 1). Szczerość, subtelność, powaga, oryginalność formy, unikanie efektów, myśl głęboka i smutek, – czarny kwiat wyrastający tak często w duszy polskiej, – oto główne cechy jego utworów, któremi zachwycamy się coraz więcej. Mając poczucie swojej wartości, ciężko bolał nad brukiem uznania u spółczesnych i to zalewało mu serce goryczą, zamieniało niekiedy pióro w żądło jadowite.

Cyprjan Norwid, urodzony w r. 1821, został hojnie obdarzony przez naturę: piękny i dowcipny, artysta, myśliciel, poeta, posiadał anielską dobroć, gorącą wiarę i niepospolite zdolności. Jako 21 letni młodzieniec wyjechał do Florencji, żeby tam kształcić się na rzeźbiarza. Wszystko wróżyło mu najpiękniejszą przyszłość, ale niestety! na jego drodze stanęła nieszczęśliwa miłość i zwichnęła mu życie.

Miłość, bóle jej i radości, zachwyty i rozpacze, nadzieje i zawody, tęsknoty i rozkosze, to jeden z najsilniejszych czynników w twórczości poety, jedno z najobfitszych źródeł jego natchnienia. Z tego powodu, badając żywot każdego wieszcza, przedewszystkiem on cherche la femme, szukamy wpływów i wrażeń, które wywarło na niego das ewig weibliche.

Wiemy, jakie znaczenie miały dla Mickiewicza Maryla i Henryka, dla Słowackiego Ludwika i Marja, dla Krasińskiego Joanna i Delfina, a wreszcie l’incomparabile donna – Eliza. W Biesiadzie Literackiej (r. 1902 n. 26-29), uchyliłam rąbek tajemnicy, osłaniającej pierwszą miłość Asnyka; teraz zobaczmy, co Krechowiecki 2) pisze o kobiecie, która stała się Muzą i Circe dla Norwida, błogosławieństwem i klątwą jego życia. Grała ona tak wybitną rolę w towarzystwie ówczesnem, była przedmiotem tak ogólnego i głębokiego podziwu, że należy przez to do historji. Możemy nazwać ją rodaczką, albowiem krew polska płynęła w jej żyłach, a język nasz sama rodzinną zwie mową.

Fryderyk Nesselrode, bratanek Karola, późniejszego kanclerza Rosji, niemłody i niemajętny adjutant w. księcia Konstantego, ożenił się z piękną, młodziutką Polką, Teklą Górską. Niedobrana para rozeszła się w kilkanaście lat po ślubie, a córką ich Marja, urodzoną w Warszawie r. 1823, zaopiekował się stryj, minister spraw zagranicznych w Petersburgu. Skończywszy lat 16, wystąpiła w ówczesnym wielkim świecie i odrazu zasłynęła urodą. Była to istotnie bogini, jedna z tych piękności zjawiskowych, które, jak pani Tallien, lady Hamilton, pani Récamier, Zofja Potocka, hrabina Castiglione, ukazują się na widowni świata niby olśniewające meteory, albo raczej komety, ciągnące za sobą ogon wielbicieli.

Przebywał wtedy w Petersburgu młody Grek znakomitego rodu i niezmiernie bogaty, Jan Kalergis. Jeden z jego przodków otrzymał za zasługi wojenne córkę doży Vendramino i prześliczny pałac, cacko marmurowe w Wenecji. Janowi Kalergis podobała się 16 letnia Marja. „C’est la grande blonde, que je désire épouser!”- zawołał, ujrzawszy ją po raz pierwszy.

Stryj zgodził się na to skwapliwie i mały, szpetny Grek stał się mężem zachwycającej Marji, na imię której złożył przedtem przekaz na dwa miliony rubli.

Związek ten żadnemu z nich nie przyniósł szczęścia. Istota tak poetyczna, jak młodziutka hrabianka Nesselrode, niezwykle zdolna i nad wiek wykształcona, dobra pianistka rozmiłowana w muzyce, wielbicielka Byrona, Szopena, Rossiniego, nie mogła pogodzić się z prozaicznym, mało inteligentnym i zazdrosnym mężem. Rozstali się w lat kilka i Marja, zabrawszy małą córeczkę, późniejszą hrabinę Coudenhove, rozpoczęła pochód tryumfalny po Europie, przykuwając do swego rydwanu wszystkie znakomitości ówczesne. Liszt, Szopen, hr. Molé prezes ministrów, dyktator Cavaignac, Ludwik Napoleon, Adam hr. Potocki, Józef hr. Szembek, kolejno tracili dla niej głowy.

„Piękności czar, ten zawsze będzie
Nad światem dzierżył władzę”.

Książe Wiaziemski tak ją określa: „Dwa żywioły: polski i niemiecki połączyły się harmonijnie w jej osobie, każdy przydając jej to, co się w nim pięknego mieści. Promieniała ona zarówno niepokonanym urokiem sarmackiej kobiecości, jak łagodnym, matowym blaskiem Tusneldy germańskiej. Dodawała jej jeszcze uroku błyskotliwość francuskiego szyku i bystrość inteligencji. Łatwo więc zrozumieć, że królowała wszędzie, gdzie tylko miano zaszczyt ją gościć. Dodać zaś wypada ku chlubie Marji, że nawet w odurzającej atmosferze swoich sukcesów i położenia towarzyskiego, umiała zachować świeżość i naturalną żywość uczucia”.

Dyplomata angielski, sir Horacy Rumbold, pisze o niej z zachwytem: „A daughter of the gods, divinely fair and divinely tall”. (Córa bogów, bosko piękna i bosko wysoka).

Jeżeli widok jej w sercach chłodnych dyplomatów rozniecał iskrę zapału, jakże musiał oddziaływać na wrażliwą duszę poetów, tę harfę eolską, której każde drgnięcie jest śpiewem! Musset pisywał na jej cześć wiersze, a melancholię jego po zerwaniu z panią Sand ona tylko rozproszyć umiała. Heine poświęcił jej jeden z najpiękniejszych swoich poematów: Der weisse Elephant i mówi o niej:

„Das ist Gott Amors kolossale
Domkirche, der Liebe Kathedrale.
Als Lampe brennt im Tabernakel
Ein Herz das ohne Falsch und Makel”.

(Jest to boga Amora tum olbrzymi, katedra miłości. Jako lampa płonie w przybytku serce. Bez fałszu i skazy).

T. Gauthier w swoich „Emaux et camées” woła z zachwytem: „Est-ce la Madone des neiges? Uu sphinx blanc que l’hiver sculpta?… Oh! qui pourra fondre ce coeur! Oh! qui pourra mettre un rose dans cette implacable blancheur!”

(Czy to Madonna śniegów? Biały sfinks wykuty przez zimę? Ach! któż zdoła stopić to serce!… Ach! któż zdoła zaróżowić tę nieubłaganą białość!).

Białość musiała być główną cechą urody pani Kalergis, Heine bowiem utrzymuje: „Des Himalaya Gipfelschnee erscheint aschgrau in ihrer Nähe”, (śnieżny szczyt Himalajów wydaje się przy niej szary, jak popiół), a Gauthier w poemacie jej poświęconym: „Symphonie en blanc majeur” mówi o niej: „Blanche comme le clair de lune sur les glaciers dans les cieux froids”, (biała jak światło księżyca na lodowcach pod chłodnem niebem). W Baden-Baden, gdzie lubiła przebywać, nazywano ją „la dame blanche”.

O tej białości wspomina także Kornel Ujejski: „W r. 1847, na wieczorze u ks. Izy Sanguszkowej olśniła mię pięknością pani Kalergis, une beauté opulente, biała jak śnieg, pełna, słusznego wzrostu”. Kiedy obaj z A. Kochanowskim przyszli do niej po składkę na dzieci emigrantów z Galicyi, dała więcej, niż ktokolwiek z Polaków – 1000 franków. Ta kobieta czarowała nietylko urodą, ale i dobrocią serca.

I w takiej gwieździe rozmiłował się biedny Norwid! Prawdziwie un ver de terre amoureux d’une étoile.

Poznali się w r. 1843 we Włoszech, gdzie pani Kalergis bawiła wraz z przyjaciółką, panną MaryąTrembicką, córką jenerała, sierotą, późniejszą panią Faleńską. Razem podziwiano cuda sztuki i przyrody włoskiej, razem niezapomniane odbywano wycieczki. Marya podobna wówczas do rozkwitłego kwiatu, olśniła go pięknością, przykuła inteligencyą i zaletami charakteru. Wrażliwy, niedoświadczony młodzieniec widział w niej swój wymarzony ideał, upatrywał wszystkie doskonałości. Ta miłość, poczęta w gajach pomarańczowych nad zatoką neapolitańską, przetrwała w nim do śmierci i mimo bolesnych zawodów, mimo, że stała się klątwą i klęską jego życia, zwracała się zawsze ku tej jedynej, której „podobnej nie spotkał na obu półkulach”.

(D. c. n.).

——————————
1) Przekłady jego utworów wyszły po niemiecku; o tej książce szeroko rozpisywała się angielska Saturday Review.
2) Krechowiecki: O Cyprjanie Norwidzie.

Wydawany w Warszawie ilustrowany tygodnik reprezentujący program emancypacji kobiet. Ukazywał się w latach 1865 – 1918 oraz 1921 – 1939. Pierwszą (przez ponad 30 lat) redaktor naczelną była Maria Ilnicka. Z tygodnikiem współpracowali m.in. Eliza Orzeszkowa, Maria Konopnicka, Maria Dąbrowska, Adam Asnyk, Konstanty Ildefons Gałczyński.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close