Jan Moszyński

Hitleryzm i faszyzm a polski ruch narodowy

Obóz Wielkiej Polski, skupiający w swych szeregach najbardziej aktywne i bojowe elementy nacjonalizmu polskiego, został zarządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rozwiązany. Nikt się jednakowoż chyba nie łudzi, by fakt ten mógł wpłynąć w sposób decydujący na dalszy rozwój t. zw. ruchu narodowego. Nacjonalizm jest nader silnym prądem ideowym, będącym dla wielu jego wyznawców pewnego rodzaju wiarą. Tego rodzaju prądów zarządzeniami administracyjnemi zgnębić się nie da, i dlatego problem nacjonalizmu polskiego jest wciąż aktualny i zasługuje na najbaczniejszą uwagę.

W polskiej publicystyce nacjonalistycznej spotykamy się raz po raz z twierdzeniem, że najbardziej charakterystycznym objawem powojennych stosunków politycznych jest powstanie w szeregu krajów nowoczesnych ruchów narodowych, jak faszyzm i hitleryzm, które dzięki nowoczesnej swej ideologji, zrywającej z bezpośrednią przeszłością, a nawiązującej do wielkich tradycji narodowych, zwyciężają i ujmują ster władzy w swoje ręce. Opierając się na przykładzie Włoch i Niemiec, twierdzą nasi nacjonaliści, że dojście ich do władzy stanowi nieuniknioną konieczność dziejową i że osiągnięcie przez nich pełnego zwycięstwa jest tylko kwestją czasu.

Sądzę, że powyższych twierdzeń nie można zbyć gołosłowną negacją, ale że warto się trochę głębiej zastanowić nad pytaniem, czemu zawdzięczają faszyzm i hitleryzm swe zwycięstwo, i czy nacjonalizm polski rozporządza temi atutami, które tamte ruchy potrafiły wygrać.

*

Okoliczności, które towarzyszyły powstaniu i rozwojowi faszyzmu, posiadają wiele wspólnych cech z okolicznościami, wśród których powstał i rozwinął się narodowy socjalizm.

Włochy wyszły z wielkiej wojny zwycięskie, lecz konferencja Wersalska zawiodła wszelkie ich nadzieje. Żądanie Włochów, dotyczące kolonji, pozostawiono bez uwzględnienia, tak samo przeszła konferencja do porządku dziennego nad ich rewindykacjami na wschodniem wybrzeżu Adrjatyku, usankcjonowanemi paktem londyńskim. Zawiedzione nadzieje wywołały ogólną depresję, z drugiej strony skutki wojny spowodowały rozstrój wewnętrzny kraju, ciężki kryzys gospodarczy, powszechne rozluźnienie dyscypliny, zanik posłuszeństwa i poczucia odpowiedzialności. Rozpoczęła się fala strejków, która ogarnęła nawet urzędników państwowych. Ówczesne rządy włoskie, pozostające pod przewodnictwem najprzód Nitti’ego, potem Giolitti’ego, nie umiały się zdobyć na dostateczną energję w działaniu. Agitacja komunistyczna stawała się coraz niebezpieczniejszą. Zdawało się, że lada dzień Włochy staną w ogniu rewolucji.

Na takiem to tle i wśród takich okoliczności powstał i rozwinął się ruch faszystowski.

Dnia 23 marca 1919 r. zebrało się w sali „Circolo Industriale e Commerciale” 145 byłych uczestników wielkiej wojny, którym Benito Mussolini przedstawił program działania. Uczestnicy zebrania stworzyli pierwsze ogniwo Związku Faszystowskiego, który w niespełna trzy lata później miał zapanować we Włoszech. Rozwój faszyzmu był więc wprost błyskawiczny. W listopadzie 1919 r. odbywają się wybory do parlamentu. Wyniki osiągnięte przez faszyzm są minimalne, Marinetti i Mussolini otrzymują w Medjolanie zaledwie 4,700 głosów. Jednak już w r. 1922 faszyzm stanowi najsilniejszą organizację polityczną we Włoszech. Dnia 28 października tegoż roku Mussolini wydaje rozkaz marszu na Rzym, a dnia następnego Duce otrzymuje od króla misję utworzenia gabinetu.

Ruch narodowo-socjalistyczny powstał podobnie jak faszyzm, wśród ogólnego przygnębienia, wywołanego poniesioną klęską i narzuconym Niemcom Traktatem Wersalskim, wśród chwiejnych i nieustabilizowanych stosunków wewnętrznych. Początki Hitleryzmu są jeszcze skromniejsze, niż początki faszyzmu, tak, że czytając dzieje powstania tego ruchu, wprost wierzyć się nie chce, by mógł on kilkanaście lat później ogarnąć w swych szeregach większość narodu niemieckiego i owładnąć Rzeszą.

W 1918 r. był Adolf Hitler skromnym zdemobilizowanym żołnierzem, przebywał w Monachjum i uczęszczał od czasu do czasu na rozmaite zebrania i meetingi polityczne. Pewnego dnia otrzymał kartę z zaproszeniem do wstąpienia do narodowego stronnictwa robotniczego. Hitler udał się na zebranie tego stronnictwa, zastał zebranych 7-miu ludzi, którzy mu się przedstawili, jako zarząd. Okazało się jednak, że zarząd ten stanowi jednocześnie ogół członków stronnictwa. Pomimo tego Hitler przystąpił do owej siódemki, wziął inicjatywę w swoje ręce i zaczął propagandę. Szła ona początkowo bardzo kulawo. Na organizowane zebrania przychodziło po kilkanaście zaledwie osób. Jednakże energja Hitlera, jego wytrwałość i dar wymowy zrobiły swoje. Udało mu się przyciągnąć do miniaturowego stronnictwa trochę kolegów z wojska, wśród nich Gottfrieda Federa, twórcę pierwszego programu narodowo – socjalistycznego. Dnia 24 lutego 1920 r. odbyło się pierwsze większe zebranie, na które przyszło około 2000 osób, i na którem po 4-godzinnem przemówieniu Hitlera został uchwalony program narodowo – socjalistyczny, ujęty w 25 punktów. W 1923 r. stronnictwo zostaje rozwiązane, niebawem jednak podejmuje nanowo swą działalność, bierze udział w wyborach, osiągając początkowo skromne wyniki, potem coraz większe i większe. Jednocześnie organizuje Hitler swoją milicję partyjną, opartą na wzorach wojskowych i świetnie wyszkoloną. Wypadki zaczynają się toczyć w tempie błyskawicznem. Potęga Hitlera wzrasta niemal z dnia na dzień. Liczba jego wyborców osiąga cyfrę 13 miljonów, liczba zarejestrowanych członków stronnictwa miljon, a liczba bojowców 250 tysięcy.

Faszyzm i hitleryzm w jednakowy sposób potrafiły wyzyskiwać stan psychiczny społeczeństwa i położenie, w jakiem znajdował się kraj. Oba te ruchy wystąpiły do walki o wielkość i potęgę swych narodów, oba nawiązywały do wielkich tradycyj narodowych i zwalały całą winę za smutną rzeczywistość na rządzące stronnictwa i rządzących ludzi. Oba zapowiadały, że dążą do całkowitego bezkompromisowego ujęcia władzy, by zasadnicze zmiany w życiu swych narodów zarówno nazewnątrz, jak i wewnątrz móc przeprowadzić. „Faszyzm – pisał Mussolini w „Popolo d’Italia” w dwuletnią rocznicę istnienia tego ruchu – jest wielką mobilizacją sił materjalnych i moralnych. Jakie stawia sobie cele? Odpowiadamy na to bez fałszywej skromności: dąży do rządzenia narodem. Jaki jest jego program: program potrzebny do zapewnienia potęgi moralnej i ma terjalnej narodu włoskiego”. Podobny jest sens licznych enuncjacyj Hitlera.

Ani Hitleryzm ani Faszyzm, dążąc do władzy, nie posługiwały się starannie opracowaną i przemyślaną doktryną nacjonalistyczną, jaką posiada, naprzykład „Action Française”. „Nie wierzymy w programy dogmatyczne -czytamy w jednym z artykułów Mussoliniego – ujęte w sztywne ramy, któreby chciały obejmować wciąż zmieniający się całokształt rzeczywistych stosunków”. Hitleryzm posługiwał się wprawdzie w swej propagandzie programem, ujętym w paragrafy, ale program ten przedstawia się raczej, jako zbiór dogodnych i jaskrawych haseł agitacyjnych, które prawdopodobnie w znacznej części nie doczekają się nigdy realizacji.

W propagandzie swej potrafili hitlerowcy i faszyści wygrać następujące atuty: niezadowolenie powszechne z rzeczywistości zawiedzione ambicje narodowe i zapowiedź radykalnych zmian. Zapowiedzi te polegały na głoszeniu skrajnie imperjalistycznych haseł, jeśli chodzi o stosunki międzynarodowe, oraz na negacji ustroju demoliberalnego, rządów parlamentarnych, t. zw. wolności obywatelskich i propagowaniu nowego systemu rządów, opartego na silnym autorytecie władzy państwowej, zasadach hierarchji i nowoczesnej organizacji społeczno – gospodarczej. Hasła powyższe trafiły na podatny grunt, szerokie masy poparły Mussoliniego, poparły również Hitlera.

„Powstaliśmy wczoraj i nie posiadamy historji – mówi o faszyzmie Mussolini – przeszłość nie ciąży na nas, lecz pcha nas do przyszłości”. Słowa powyższe doskonale charakteryzują najsilniejszy atut, którym operował i faszyzm i hitleryzm. Społeczeństwa włoskie i niemieckie miały dosyć rzeczywistości, chciały zmiany i dlatego zaufały i poparły ludzi nowych, którzy tą rzeczywistość negowali, nie ponosili za nią żadnej odpowiedzialności i zapowiadali jej zmianę.

*

Zupełnie inne jest położenie nacjonalizmu polskiego, w jakiejkolwiek by występował postaci organizacyjnej. Nacjonaliści polscy nie mogą powiedzieć o sobie, że nie posiadają przeszłości politycznej, że nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za obecną rzeczywistość polską. Nacjonalizm polski posiada swoją historję, posiada niewątpliwie szereg zasług, ale niemniej jednak, nie może się przedstawiać jako ruch nowy i odcinający się w zupełności od tego co jest. Wprawdzie zostały zrobione próby zupełnego odnowienia polskiego ruchu narodowego. W tym celu w 1926 r. Roman Dmowski powołał na zjeździe w Poznaniu do życia Obóz Wielkiej Polski, który skupił w swych szeregach młode pokolenia, które pragną odegrać w Polsce tę samą rolę, jaką odgrywa we Włoszech Faszyzm, a w Niemczech Hitleryzm.

Jednakowoż ruch narodowy prowadzony przez „młodych”, aczkolwiek posiada niewątpliwie szereg wspólnych cech z faszyzmem i hitleryzmem, nie ma tej swobody w doborze haseł bojowych, które przyczyniły się do zwycięstwa tamtych. Faszyzm i hitleryzm głosiły hasła skrajnie imperjalistyczne. Młodzi nacjonaliści polscy, obarczeni spuścizną pozostawioną przez starsze pokolenia, muszą stać na zasadzie nienaruszalności traktatów, bo traktaty te podpisane są przez wodzów ideowych nacjonalizmu polskiego. Wprawdzie w rozmaitych ulotkach, wydawanych przez O. W. P., zgłaszane były pretensje do Gdańska, Prus Wschodnich, Śląska Dolnego i t. p., jednakowoż fundamentem polityki zagranicznej nacjonalizmu polskiego pozostaje nadal nienaruszalność traktatów. Tem samem więc zajął nacjonalizm polski, w przeciwieństwie do Faszyzmu i Hitleryzmu, pozycję obronną, a obrona jest zawsze mniej pociągająca od ataku. W dziedzinie stosunków wewnętrznych głównem hasłem bojowem naszego nacjonalizmu jest walka z dyktaturą i zrzucanie na jej barki całej odpowiedzialności za wszelkie zło, które się u nas dzieje. Zapewne jest to metoda wygodna, ale zmuszająca jednocześnie do nawiązywania do stanu rzeczy z przed przewrotu majowego, a więc do obrony wszechwładztwa parlamentarnego, wolności obywatelskich, praworządności, opartej na konstytucji marcowej, a więc do tego wszystkiego, co było, co się wszystkim porządnie dało we znaki, doprowadziło do przewrotu, co nie stanowi tem samem niczego nowego. Nacjonalizm polski nie może występować w roli reformatora, ale skazany jest na obronę przed dyktaturą tych wszystkich instytucji i pojęć, które zarówno faszyzm, jak i hitleryzm jaknajostrzej zwalczały.

Walka z dyktaturą pociąga dla naszego nacjonalizmu jeszcze jedną niemiłą konsekwencję. Zmusza go mianowicie do negowania twórczej roli jednostki i do głoszenia, że wielkie reformy powinny być dokonane zbiorowym wysiłkiem narodu. Znane jest powiedzenie Hitlera, że „postępu i kultury nie zawdzięcza się nigdy większości, są one bowiem zawsze wyłącznem dziełem genjalnej i energicznej jednostki”.

Ponieważ dyktatura opiera się na wierze w genjusz jednostki, więc zwalczając ten system nacjonaliści polscy muszą głosić, że jedynie twórczym jest wysiłek zbiorowości. Konsekwencją tego stanowiska jest charakterystyczny fakt, że polski ruch narodowy nie ma wodza, jak Mussolini lub Hitler, i nietylko go niema, ale nie stara się go mieć. Nacjonalizm polski nie ogranicza się bowiem do potępienia rządów sprawowanych przez Józefa Piłsudskiego, ale potępia rządy jednostki, jako takie.

*

Porównanie faszyzmu i hitleryzmu z jednej strony, a polskiego ruchu narodowego z drugiej, doprowadza do następujących wniosków: faszyzm i hitleryzm wygrały, bo: 1) oparły swą propagandę na negacji teraźniejszości i apelowały do ambicyj narodowych, głosząc hasła imperjalistyczne i zapowiadając przeprowadzenie radykalnych reform wewnętrznych, 2) były ruchami nowemi, świeżo powstałemi, które nie ponosiły odpowiedzialności za teraźniejszość i dlatego mogły sobie pozwolić na jej negację i wzbudzić wiarę, że dokonają jej zmiany. Polski ruch narodowy przeciwnie, jest za obecną rzeczywistość polską współodpowiedzialny, nie może się odciąć od przeszłości, nie może występować w dziedzinie polityki zagranicznej z hasłami imperjalistycznemi, tak samo, jak nie może wzbudzić wiary, że potrafi w sposób radykalny uzdrowić stosunki wewnętrzne. Polski ruch narodowy może jako ruch opozycyjny sprawić każdemu rządowi bardzo wiele kłopotów, można sobie wyobrazić współudział nacjonalistów polskich w jakimś rządzie koalicyjnym, jak to miało miejsce przed 1926 r., ale trudno sobie wyobrazić, by nacjonalizm polski mógł odegrać taką rolę, jaką odgrywa faszyzm i hitleryzm. Nacjonaliści polscy musieliby bowiem dokonać rzeczy, która jest prawie nie do pomyślenia, musieliby wyrzec się swej przeszłości.

Czasopismo polityczno-społeczne wydawane od 1931 roku pod redakcją Jerzego Giedroycia. Pismo powstało na bazie „Dnia Akademika” będącego organem studenckiej organizacji konserwatywnej „Myśl Mocarstwowa”. Czołowymi publicystami „Buntu Młodych” byli bracia Adolf i Aleksander Bocheńscy, Ksawery i Mieczysław Pruszyńscy a także Kazimierz Studentowicz, Stanisław Swianiewicz, Stefan Kisielewski. W początkach 1937 roku pismo zmieniło nazwę na „Polityka”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close