II Marszałek Polski

Wszyscy się zgadzają, iż rozwój wypadków w Polsce w dużej mierze zależy od Marsz. Rydza Śmigłego. Otóż dotychczasowa działalność polityczna tego ostatniego nie pozwala na ustalenie przewidywań co do cech jego charakteru, mogących w tym lub w innym sensie wpłynąć na bieg wydarzeń. Jeżeli pragniemy też posiadać pod tym względem pewne ścisłe informacje, musimy się zwrócić do jego historii wojskowej. Tam i tylko tam bowiem znajdują się materiały mogące rzucić prawdziwe światło na osobę drugiego Marszałka Polski.

Najbardziej znanym epizodem z dziejów walk Rydza Śmigłego jest słynny atak na Żytomierz. Zdobył to miasto między innymi 1 płk. Legionów rzucony polną droga, na automobilach ciężarowych w obliczu nierozbitych jeszcze bolszewików.

Epizod ten, aczkolwiek sam w sobie bardzo interesujący, nie stanowi jednak tak jasnej ilustracji dla głównej cechy charakteru Marsz. Śmigłego, którą zdaniem naszym jest bezwzględna śmiałość, jak dwa wydarzenia którymi zamierzamy się nieco zająć poniżej. Mamy na myśli wypadki od 7 do 10.6 1920 i od 23 do 25.9 tegoż roku.

Pierwszy okres wypada na krytyczny moment przerwania się armii konnej Budiennego na tyły frontu polskiego na Ukrainie. Jak wiadomo, kawalerja rosyjska przerwała się przez front polski i wyszła na dalekie tyły 3 armii polskiej okupującej Kijów, a dowodzonej przez gen. Rydza Śmigłego. Armia ta była jednocześnie silnie atakowana od północy i od frontu przez naprzeciw stojące siły bolszewickie. Normalny generał byłby wówczas usiłował czem prędzej cofać się z zagrażającego ataku, a to jedyną drogą która pozostawała wolna na północny wschód, przez Korosteń. Otóż charakter gen. Rydza Śmigłego bardzo ciekawie maluje się wtem, iż wprost przeciwnie, wybrał on koncepcję zgromadzenia swych sił w trójkącie rzek Dniepr, Stugna i Irpień, frontem na wszystkie cztery strony i bronienia się w tym warownym obozie aż do nadejścia odsieczy ze strony zachodniej. Decyzja ta została nawet zrealizowana przez obrócenie się 7 dywizji frontem na zachód. Powodzenie jej oznaczało niewątpliwie zatrzymanie dalszych sukcesów armii Budiennego na Ukrainie.

Była ona jednak niebywale śmiała. W razie niepowodzenia stawiała bowiem wojska 3 armii przed widmem polskiego Sedanu. Dopiero gwałtowna interwencja naczelnego dowództwa, kilkakrotnie ponawiana w dniach 9 i 10.6, zdołała skłonić duwództwo 3 armii do opuszczenia Kijowa.

Drugi fragment z działalności gen. Śmigłego na który chcielibyśmy tu zwrócić uwagę, to pewien moment z bitwy nad Niemnem. Jak wiadomo 2-ej armii dowodzonej wówczas przez gen. Rydza, powierzył Marsz. Piłsudski, najtrudniejszą misję przejścia dwoma dywizjami przez terytorium litewskie i głębokie obejście prawego skrzydła sowieckiego. W ten sposób dwie obchodzące dywizje miały przez długi szereg dni pozostać w zupełności odcięte od reszty sił polskich, z wrogą armią litewską na tyłach a z rezerwami sowieckimi przed sobą. Jednocześnie pozostałe nad Niemnem części polskiej 2 armii i 4 armia miały frontowo wiązać naprzeciw stojące siły sowieckie.

W wykonaniu tego planu, który należał zresztą do najświetniejszych dzieł umysłu Marsz. Piłsudskiego, siły polskie natrafiły na ogromne trudności. Atak 4 i części 2 armii od frontu ze strony Niemna, na siły sowieckie, nie tylko nje udał się początkowo, ale nawet miejscami, jak pod Wołkowyskiem, zamienił się w wyraźny odwrót. W tej sytuacji zaniepokojone naczelne dowództwo pragnęło zmienić pierwotny plan i ściągnąć przekraczające terytorium litewskie, dwie dywizje oskrzydlające bliżej walczącej tak ciężko grupy frontowej t. zn. bliżej Grodna. Zamiarowi temu odpowiadał też rozkaz wydany w dniu 23.9 dowódcy 2 armii gen. Śmigłemu o ściągnięciu 1 dywizji legionowej w kierunku Jezior – Grodna. Było jasnem, że w razie o ile walki frontowe nad Niemnem zakończą się załamaniem się sił polskich, albo nawet jeżeli nie zakończą się ich zdecydowanym marszem naprzód, sytuacja dwu dywizji znajdujących się na tyłach sowieckich, będzie krytyczną, jeżeli nie zupełnie rozpaczliwą. Natomiast w razie sukcesu, pozostawanie 1 dywizji legionowej i 1 dywizji litewsko białoruskiej na tyłach sowieckich było warunkiem zamieniającym klęskę rosyjską w zupełną derutę. Otóż niesłychanie znamiennym dla umysłowości gen. Śmigłego i dla jego bezwzględnej śmiałości jest fakt, iż przeciwstawił się on wówczas wszelkim zmianom planu pierwotnego i nadmiernym przesunięciom grupy oskrzydlającej ku grupie frontowej. Koncepcja Rydza Śmigłego przeważyła i zakończyła się świetnem zwycięstwem. Po pobiciu wojsk sowieckich z frontu wpadły one pod Lebiodą i pod Lidą na zamykające im odwrót siły polskiej grupy oskrzydlającej. Cały ten wspaniały manewr niemeński zakończył też niejako symbolicznie. Mam nu myśli wspólną jazdę Marsz. Piłsudskiego i gen. Śmigłego, automobilem z Grodna do Lidy poprzez szosę wokół której roiło się od oddziałów sowieckich.

W czasie wojny, a więc w najtrudniejszych okolicznościach wykazał gen. Śmigły śmiałość i zdolność do daleko posuniętego ryzyka. Jest to oczywiście cecha którą z wiekiem czasem można utracić. Pewnem jest w każdym razie, iż z wiekiem nie może jej nikt zyskać. I to dla nas jest bardzo ważne, iż tej zalety, Marsz. Śmigły zyskiwać nie potrzebuje.

Na podstawie badań działalności wojskowej Śmigłego zdaje się być pewnem, iż wszyscy ci którzy widzą w nim jakiegoś banalnego super szarego człowieka, to co Francuzi nazywają „un bien pensant” niezbyt dobrze się wybrali. Kto wie czy nie słuszniejszą była jego charakterystyka jako człowieka wielkich i śmiałych decyzji, człowieka który nie da się zastraszyć, jednym słowem raczej typu zdobywcy, jak typu konserwatysty psychicznego.

Istnieje w Polsce zadawniony pogląd, iż realizację swych postulatów może w Polsce osiągnąć tylko ten, kto jest w stanie poprzeć swe żądania rozruchami i awanturami. Pogląd ten ilustruje, prawdopodobnie kłamliwa anegdota o rozmowie Marsz. Piłsudskiego z jednym z przywódców przyszłego zamachu stanu ze stycznia 1919 roku. Gdy wyżej wymieniony polityk skarżył się Marszałkowi na mianowanie rządu Moraczewskiego, ten ostatni miał odpowiedzieć: „Widzi Pan, gdybym nie zamianował rządu lewicowego, miałbym rozruchy społeczne, a jakież rozruchy mi grożą w razie nie zamianowania Pana Ministrem?”. „Wielu uważało w Polsce wystąpienie Doboszyńskiego za zupełnie bezsensowne. W tym świetle nabiera ono jednak pewnego głębokiego sensu. Z chwilą gdy rząd z powodu rozruchów lwowskich zdecydował się na tak głęboką przebudowę swej polityki społecznej i gospodarczej, nasunęło się młodym endekom pytanie, czy do zmiany jego polityki żydowskiej nie prowadzi przypadkiem najlepiej droga zbrojnych wystąpień i ofiar indywidualnych. Istotnie. Gdyby w skutek wystąpienia Doboszyńskiego i innych awantur szerzyło się w Polsce mniemanie że antysemityzm jest koniecznością, jedynym lekarstwem na wszystko i że społeczeństwo polskie jest za nim jednomyślnie, możnaby powiedzieć, że Doboszyński zwyciężył pod Myślenicami. Byłby to dowód zwykłego tchórzostwa i obawy przed wszelkimi rozruchami u czynników kierujących, a więc symptomy zbliżającego się rozkładu.

Otóż nie. W to nie uwierzymy nigdy. Nie jest rzeczą możliwą aby zwycięzca, pod Żytomierzem, nad Bugiem i pod Lidą, przegrał bitwę pod Myślenicami. Marsz. Rydz Śmigły nie zalicza się do typu ludzi którzy mogą być zastraszeni przez jakiekolwiek ruchawki.

Twórca planu Dniepr, Irpień i Stugna i późniejszy faktyczny władca polski, to nie marszałek Mac Mahon. Edward Rydz Śmigły to nie to samo co Edward Benesz. Nie bohater przedpokojów paryskich, ale pogromca czerwonych armii zasiada na miejscu Józefa Piłsudskiego. Wódz Polski nie da się łatwo zastraszyć.

Objawem strachu i niczego innego jak strachu byłyby również gwałtowne reformy ustrojowe, wzgl. polityczno – ustrojowe przeprowadzane obecnie. Mam na myśli bądź to wprowadzenie ustroju totalnego w Polsce, bądź to kompromisu z opozycją, zawarty w chwila najnieodpowiedniejszej, bo w chwili mocnego poderwania autorytetu reżimu. Tego rodzaju kroki podyktowane nie czem innem ale właściwie rozruchami socjalistyczno – bolszewicko – endeckimi znamionowałyby tylko tchórzostwo sfer kierujących Rzeczpospolitą. Poza tą cechą, bowiem, trudno dostrzec co dziś realnie może zagrażać stanowisku reżimu w tej formie w jakiej pozostawił go nam Marsz. Piłsudski. Z biegiem czasu oczywiście forma ta winna być udoskonalona. Mamy na myśli przyciągnięcie młodego pokolenia narodowego. Tego rodzaju udoskonalenie mogłoby być naprawdę pożyteczne gdyby odbyło się w okresie pełnego istnienia autorytetu władzy, nie zaś w chwili, którą wielu ludzi nie waha się porównywać do rządów Kiereńskiego w Rosji, względnie do rządów Pappena.

Ustąpienie przed uczuciem strachu w sprawach ustrojowych byłoby o tyle bardziej przykrem, że w tej chwili Polska znalazła oryginalną i własną formę ustrojową któraby mogła jej zabezpieczyć pomyślny rozwój wśród totalnych sąsiadów. Zrozumiano, że z daleka najsilniejszym czynnikiem tworzącym autorytet w Polsce jest wola ś. p. Marsz. Piłsudskiego. Naturalną konsekwencją tego stanowiska musiał być prymat Naczelnego Wodza, wyznaczonego ostatnią wolą umierającego twórcy Rzeczpospolitej. Mamy tu do czynienia niewątpliwie z pewną formą monarchiji. Monarchji udoskonalonej jednak, w typie rzymskim.

Czasopismo polityczno-społeczne wydawane od 1931 roku pod redakcją Jerzego Giedroycia. Pismo powstało na bazie „Dnia Akademika” będącego organem studenckiej organizacji konserwatywnej „Myśl Mocarstwowa”. Czołowymi publicystami „Buntu Młodych” byli bracia Adolf i Aleksander Bocheńscy, Ksawery i Mieczysław Pruszyńscy a także Kazimierz Studentowicz, Stanisław Swianiewicz, Stefan Kisielewski. W początkach 1937 roku pismo zmieniło nazwę na „Polityka”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close