Karol Marx romantykiem

Niejedenby się zdziwił, gdyby mu powiedziano, że życie Marxa, Karola Marxa, wielkiego siewcy nienawiści, wielkiego apostoła materjalizmu, którego imię w tak tragiczny sposób wstrząsnęło losem Rosji, że życie jego opromieniła jedna, bezgraniczna miłość, w wielkim stylu romantycznym.

Karol Marks z żoną

Kobietę, którą kochał przez 42 lata z niesłabnącą siłą była baronówna Jenny von Westphalen. „Bez niej Karol Marx nie byłby nigdy tem, czem został”, miała powiedzieć kiedyś ich córka.

Panna von Westphalen pochodziła ze znakomicie skoligaconej arystokratycznej rodziny. Niepospolity jej umysł, piękność, wdzięk, staranne wykształcenie szybko zyskały jej cały zastęp wielbicieli. Wśród nich znalazł się i Marx. „Jestem zakochany po uszy” pisał do Arnolda Ruge w 1843 roku. Potrafił jednak zyskać i jej uczucie i zaręczył się niebawem. Aby osłodzić długie oczekiwanie narzeczeństwa, koniecznego dla ukończenia studjów prawnych, historycznych i filozoficznych na uniwersytetach w Berlinie i w Bonn przyszły autor „Kapitału” począł tworzyć wiersze, a tomik „Büche der Liebe”, poświęcony „Jenny ukochanej na wieki” był pierwszym jego utworem, który wyszedł drukiem. Miłość ta nie była tylko egzaltacją pierwszej młodości, 7 lat potrafił czekać na zgodę rodziny von Westphalen. „Moja narzeczona, pisze, musi prowadzić zaciekłą walkę ze swą pobożną i arystokratyczną rodziną, otaczającą równym kultem Boga na niebie i „panów z Berlina”.

Ten opór, który napotkał Marx przyczynił się do wzrostu jego radykalnych poglądów i nienawiści względem środowiska, które tak nieubłaganie usiłowało zwalczyć jego miłość i ambicje. Wreszcie gdy otrzymał stanowisko redaktora pewnej gazety liberalnej w Kolonji odbył się jego ślub.

I oto teraz zamiast cichego szczęścia rozpoczęło się dla niego życie płynące wśród intryg, walk ze wszystkiemi rządami świata, walk z większością rewolucjonistów od Bakunina do Mazziniego, wśród rozpętanych nienawiści. Wygnany z Kolonji, Paryża, Brukselli szuka schronienia w Londynie. Rozwiały się wszelkie nadzieje rozbudzone wiosną ludów. Nie ziściły się przepowiedziane w „Manifeście Komunistycznym” katastrofy, z zawieruchy nie wyniknął nowy porządek społeczny, prysły marzenia o władzy i sławie – o odwecie za tyle upokorzeń. Jenny poświęciwszy wszystko mężowi, podtrzymuje go w tych chwilach najcięższych.

Po stracie dwojga dzieci, znajdując się w skrajnej nędzy i na wygnaniu pisze jednak: „Należę do osób uprzywilejowanych i szczęśliwych, gdyż mąż mój, chluba mego życia jest u mego boku”. Na łożu śmierci jeszcze usiłuje pocieszać swoich, uśmiechem i żartami. Córka jej tak pisze: „Gdy rodzice moi znajdowali się razem, stawali się znowu młodzi; ona i on równie zakochani, jak para w zaraniu wspólnego życia. Trudno było sobie zdać sprawę, że to schorowany starzec i umierająca kobieta żegnają się na wieki.”

Marx przeżył swą żonę tylko o dwa lata. I przez ten czas, ten wielki doktrynęr materjalizmu żył jej wspomnieniem jedynie, ten sam człowiek, który w goryczy swej nędzy dowodził: „Myśli się według tego co się je”.

T. Łopacińska

Czasopismo polityczno-społeczne wydawane od 1931 roku pod redakcją Jerzego Giedroycia. Pismo powstało na bazie „Dnia Akademika” będącego organem studenckiej organizacji konserwatywnej „Myśl Mocarstwowa”. Czołowymi publicystami „Buntu Młodych” byli bracia Adolf i Aleksander Bocheńscy, Ksawery i Mieczysław Pruszyńscy a także Kazimierz Studentowicz, Stanisław Swianiewicz, Stefan Kisielewski. W początkach 1937 roku pismo zmieniło nazwę na „Polityka”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close