Jak wyglądają miasta polskie

Poznań najczyściejszem miastem. – Brukowanie ulic zasadą. – Wygodna komunikacja przyczyną rozwoju miast. – Opłakany stan miast małopolskich. – Ojców a Zachód. – Straszny stan miast w b. Kongresówce. – Łódź i Częstochowa.

Po ośmiu latach istnienia państwa polskiego, można dziś rozpatrzeć się – choćby tylko z grubsza – po spuściźnie dawnych rządów zaborczych. Chodzi przedewszystkiem o miasta i o wyniki gospodarki miejskiej. Otóż pod tym względem nie wdając się zupełnie w stan finansów w ugrupowania rad miejskich i w system polityki zarządów miast, a tylko sadząc zewnętrznie po tem, co na pierwszy rzut oka zwraca uwagę – musimy przyznać, że najlepsza gospodarka była w zaborze niemieckim, a najgorsza w zaborze rosyjskim.

Przyglądając się i porównując miasta wszystkich trzech zaborów Polski, trudno nie zauważyć tej olbrzymiej różnicy, jaka siłą faktu się narzuca. Najlepiej, najczyściej przedstawiają się miasta w byłym zaborze pruskim. Poznań jest dziś najczyściejszem miastem w Polsce. Ta staranność, dbałość o zewnętrzny wygląd miasta uderza nietylko w samem centrum, ale nawet w najdalszym gdzieś zaułku miasta. Niema tu zupełnie ulic szosowanych, tylko brukowane, asfaltowane i betonowane. A przytem uderza wszędzie wzorowa czystość. Widać, że tu społeczeństwo jest nietylko do tego przyzwyczajone, ale to zamiłowanie do czystości jest wrodzone. Nikt tu tego nawet nie przestrzega, bo niema potrzeby. To samo należy powiedzieć o wszystkich miastach i miasteczkach w Poznańskiem i na Pomorzu. Nie spotkamy bowiem w żadnem ulic szosowych.

Byłem niedawno w Kurniku pod Poznaniem, który – jak wiadomo – hrabia Zamoyski zapisał państwu. Obok wspaniałego zamku znajduje się miasteczko tej samej nazwy, liczące może 2000 mieszkańców. Zdziwiłem się, widząc to minjaturowe środowisko, z trzema czy czterema ulicami bardzo starannie wybrukowanemi. Przed paru miesiącami odwiedziłem szereg miast jak: Bydgoszcz, Toruń, Inowrocław, Grudziądz itd. Wszędzie zastałem wzorowy porządek, o jakim władze miejskie dawnej Galicji nawet pojęcia nie mają. A przytem uderza w tych miastach poznańskich i pomorskich dużo wszędzie większa zamożność, niż u nas. Znacznie większa okazałość nowoczesnych domów i budowli, których nie spodziewaliśmy się tu zastać.

Warto parę słów poświęcić Bydgoszczy. Liczy ona znacznie mniej, niż połowę ludności Krakowa, a na pierwszy rzut oka nie robi wrażenia miasta mniejszego, niż nasze. Jest tak na wszystkie strony rozbudowana, ma tak wspaniałe wystawy, okazałe domy, że daje złudzenie większego miasta, niż jest w rzeczywistości. A przytem ma jeszcze jeden szczegół. Bydgoszcz ma więcej linij tramwajowych, niż przeszło dwa razy większy Kraków. Tu właśnie leży zagadka rozrostu miast w dawnym zaborze pruskim. Przez łatwą i tanią komunikację kierowano ruch budowlany na zewnątrz miasta, tem samem powodując ich rozrost. Przytem trzeba jeszcze podkreślić, że brukowanie ulic i dróg było tam obowiązkiem, nakazem. Poczynając od największych, a kończąc na najmniejszych – jedno czy dwu tysięcznych miasteczkach – nie znajdziemy tam środowiska, któreby nie było wybrukowanem. Nie dość na tem. Wszystkie wsi w Poznańskiem i na Pomorzu, mają główny gościniec na przestrzeni, przez jaką biegnie wśród wsi, wśród zabudowań włościańskich – wybrukowany. Ludziom z Małopolski wydaje się to czemś nieprawdopodobnem.

W dawnym zaborze austrjackim miasta przedstawiają się dużo gorzej. Dawny rząd monarchji Habsburskiej był znacznie gorszym gospodarzem swego majątku państwowego. Miastami dawnej Galicji nie bardzo się zajmował. Pozostawiając im szeroki samorząd, nie dbał wcale o ich rozrost i podniesienie. To też miasta te pozostawione same sobie wiodły ślamazarny i marny żywot, nie znając przeważnie nowoczesnych urządzeń. Jedynie Lwów, stolica kraju, rozrósł się szeroko, głównie dzięki temu, że był centralą wszystkich władz krajowych. Pozatem miasta i miasteczka galicyjskie roztaczają smutny obraz biedy i nędzy prowincjonalnej. Za jedną z wielkich wad uważać należy brak przymusu brukowania ulic. To też porządne bruki w dawnych miasteczkach galicyjskich należą do rzadkości.

Cóż zresztą mówić o miasteczkach, gdy np. sam Kraków poza śródmieściem ma przeważnie ulice nie brukowane, tylko szosowane. Trochę lepiej przedstawia się Lwów, ale i tam również olbrzymia większość ulic jest niebrukowana. Następnie urządzenia komunikacyjne należą tu do rzadkości. Tramwaj elektryczny można spotkać w czterech lub pięciu miastach, wliczając w nie Kraków i Lwów, podczas gdy w dawnym zaborze pruskim, każde miasteczko, liczące już kilkanaście tysięcy mieszkańców, posiada conajmniej jedną linję tramwajową i oświetlenie elektryczne. Widziałem w Poznańskiem szereg wsi, jeszcze przed wojną, mających oświetlenie elektryczne, które czerpią z sąsiednich fabryk. Dawna Rada krakowska do ostatnich chwil nie mogła zrozumieć, że pierwszym warunkiem rozrostu miasta jest rozbudowa linij tramwajowych daleko poza miasto. W zaborze pruskim pogląd ten był nietylko pewnikiem, ale ustawą rządową, która obowiązywała każde miasto i miasteczko. Takie są powody, dla których miasta w zaborze pruskim są schludne, wygodne i porządne, a w dawnej Galicji nie.

Przytem chciałbym poruszyć jeszcze jedną sprawę. Pod samym bokiem Krakowa, o dwadzieścia kilometrów zaledwie, leży przepiękna miejscowość: urocza dolina Prądnika – Ojców. 20 klm. – to 20 minut drogi autobusem. Cóż kiedy nie można się tam dostać, nie dlatego, żeby nie było komunikacji, tylko dla braku szosy. W obecnych warunkach jedzie się tam przeszło trzy opętane godziny wózkiem w parę tęgich koni, po okropnym gościńcu. Byłem tam. Piękno i malowniczość Ojcowa można porównać z Saską Szwajcarją. Wyobrażam sobie tę miejscowość gdzieś na Zachodzie, pod bokiem dużego miasta. Zrobionoby z niej stację klimatyczną, osobliwość godną widzenia, wyposażoną w setkę doskonałych hoteli, pensjonatów, kawiarni, restauracyj itd. W porze letniej jeździłoby tam całe miasto na podwieczorek, czy na kolację. Tymczasem u nas nikt o to nie dba. Robią podobno szosę czy nawet kolejkę, ale to już trwa przeszło trzy lata i końca nie widać. Możeby prezydjum miasta mogło wpłynąć na przyspieszenie tych robót, aby udostępnić Krakowianom tę czarowną miejscowość.

Jeszcze gorzej i to znacznie gorzej przedstawiają się – jak wspomniałem – miasta dawnego zaboru rosyjskiego. Jednak tu trzeba zaraz zaznaczyć i podkreślić, że sam dawny rząd carski był czynnikiem zacofania i wstecznictwa. Zależało mu na tem, żeby miasta się nie podnosiły, żeby cywilizacja i kultura się nie krzewiły. I dlatego miasta dawnej Kongresówki przedstawiają się, jako szerokie wrota do Azji: ani dróg, ani bruków, ani kanalizacji, ani komunikacji. Aby dużo słów nie tracić przytoczę tylko dwa fakta. Największe po Warszawie miasto w Polsce, przeszło pół-miljonowa Łódź, robi wrażenie raczej olbrzymiej osady fabrycznej z paroma ulicami, niż miasta. Miasto o przeszło stutysięcznej ludności, przemysłowe i fabryczne – Częstochowa – do której corocznie przybywa po paręset tysięcy pielgrzymów posiadało do ostatnich czasów tylko jedną ulicę brukowaną i to t. zw. „kociemi łbami”. Cóż zresztą mówić o hotelach, zajazdach czy pensjonatach w tej polskiej Mecce, których prawie nie ma. Te dwa przykłady wystarczą, aby sobie wyrobić pojęcie o stanie tych biednych miast polskich, przyduszonych łapą barbarzyńskiego caratu.

Te są zasadnicze różnice zewnętrzne w wyglądzie miast i miasteczek polskich dawnych trzech zaborów Polski.

F.K.

Konserwatywny dziennik informacyjno-polityczny wydawany w Krakowie od roku 1848, a od 1935 do wybuchu wojny w Warszawie. Lata świetności czasopisma przypadały na „okres krakowski”, kiedy to reprezentowało bardzo wysoki poziom merytoryczny i dziennikarski. „Czas” był jednym z najdłużej ukazujących się pism polskich. O jego popularności ś‌wiadczy także to, że jako jedno z nielicznych pism był kolportowany we wszystkich zaborach. Współpracownikami „Czasu” byli min. Kazimierz Tetmajer, Stanisław Wyspiański, Ludwik Rydel, Władysław Stanisław Reymont, Tadeusz Boy-Żeleński czy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close