Jak powstało i czem jest Boże Narodzenie

Najpierwszym i najbardziej rozpowszechnionym kultem na kuli ziemskiej jest kult słońca i bezpośrednio związany z nim kult ognia.

I nie możemy się dziwić, że właśnie słońcu i ogniowi człowiek oddawał cześć po wsze czasy. – Bo słońce jest źródłem wszelkiego życia na ziemi. Dokąd sięga dobroczynny i błogosławiony promień słońca, tam radość i życie; odsunięcie kogoś od oglądania słońca, od prawa chodzenia w jego blaskach jest karą najsroższą, jaką człowiekowi wymierzyć można.

A ogień, czyż dla człowieka pierwotnego nie jest jakoby maleńkiem słońcem, na ziemię sciągniętem. Pomyślmy tylko, czem był człowiek pierwotny, nie posiadający jeszcze ognia? Słabszy w rękach i nogach od zwierząt, nie posiadający ani kłów ani pazurów, musiał człowiek nieustannie przez nie napastowany bronić się i zapewne ulegał w walce. Człowiek, nie posiadający ognia, nie był jeszcze człowiekiem.

Opanowanie ognia, umiejętność obchodzenia się z ogniem była olbrzymią zdobyczą, od której naprawdę dopiero zaczyna się kultura ludzka. Napewno jednak niezmiernie jeszcze dużo czasu upłynęło, zanim człowiek nauczył się nietylko przechowywać ogień, ale i dowolnie wywoływać go.

Przechowywanie, a potem wywoływanie ognia było czynnością świętą. Ognisko domowe przez długie tysiącolecia dziejów ludzkich jest powszechnym przedmiotem czci.

Później, w czasach, kiedy rozwinęły się już skomplikowane społeczeństwa ludzkie, ogień przestał już być bóstwem tak groźnem, ponieważ wszyscy umieli się z nim obchodzić. Wówczas ogień jest już tylko symbolem, znakiem bóstwa najwyższego.

W takiej formie kult ognia przechodzi aż do naszych czasów i trwa niemal we wszystkich religjach. Kult ognia przetrwał także w przesądach najrozmaitszych – np. w ogień nie wolno pluć, chleba suchego nie można wyrzucić, lecz należy go spalić, gromnicę zapala się podczas bicia gromów itd.

Jest jednak jeden szczególny dzień w roku, związany u wszystkich ludów i we wszystkich krajach ze czcią oddawaną słońcu i ogniowi. Dniem tym jest dzień 25 grudnia.

A jest to rzeczywiście dzień jedyny w swoim rodzaju.

Jest to chwila przesilenia się dnia z nocą, od tego dnia słońce, które zdawało się gasnąć i zamierać, wraca do życia, zwycięża ciemności, dnia przybywa, budzi się nadzieja wiosny, odrodzenia, ponownego zwycięstwu słońca, które jakoby się narodziło do nowego życia.

Narodziło się nowe słońce, nowy młody Bóg, który nie pozwoli światu zginąć w ciemnościach i zbawi go, ku nowemu, ku wiośnianemu życiu.

Niemal wszystkie wielkie religje głosiły, że Bóg narodził się 25 grudnia. Dnia tego rodzą się bogowie: Ozyrys, Tammuz, Adonis, Attin, Mitra, Agui, Mann, Apollo – wszyscy z dziewicy i wszyscy w grocie lub szopce.

Oczywiście wszystkie te różne imiona egipskich, perskich, hinduskich itd. są w rzeczywistości imionami zawsze tego samego Boga Słońca, który odradza się właśnie 25 grudnia (ściśle mówiąc 21 grudnia, ale to nie zmienia istoty rzeczy).

O dacie narodzin domniemanego założyciela religji chrześcijańskiej, czyli o dacie narodzin Jezusa – nic nie wiemy. W pierwszych wiekach chrześcijanie obchodzili narodziny Pana w czasach różnych – od stycznia do maja. Dopiero w IV w. na propozycję Cyryla, biskupa jerozolimskiego, papież Juljusz I ustalił, że dniem Bożego Narodzenia ma być 25 grudnia. W dniu tym upływa akurat 9 miesięcy od dnia tzw. w chrześcijaństwie Zwiastowania (25 marca) czyli od dnia poczęcia nowego bóstwa.

Zwyczaje i podania chrześcijańskie zwiazane ze świętem „Bożego Narodzenia” bardzo ściśle wiążą się z kultem słońca i ognia.

U arjów hinduskich, od których wiele podań religijnych przeszło do ludów europejskich, wywoływanie ognia związane było z wielu obrzędami. Ogień nazywa się tam Agni – jest to ziemskie wcielenie słońca, Bóg najwyższy, dobroczyńca i zbawiciel ludzkości, Bóg z wyżyn niebiańskich zstępujący ku ludziom.

Wywoływanie Agni, czyli wywoływanie ognia, odbywało się przy pomocy tarcia dwóch kawałków drzewa. Służył do tego specjalny przyrząd, zbudowany o kształcie krzyża. W miejscu przecięcia się ramion tego krzyża wyrobiona była dziura. W tę dziurę kapłan wywoływacz, cieśla, wprowadzał kij i obracał nim póty, aż drzewo zapaliło się. Wówczas wszyscy obecni iskierkę ognia chwytali na siano, które radosnym blaskiem napełniało całą szopę, czy szopkę. Dla podtrzymywania świętego ognia składano mu ofiarę z rzeczy najpożywniejszych np. masła, produktu krowy, która wraz z innemi zwierzęciem z osłem była w szopce, aby razem z ludźmi mogły cieszyć się z narodzin Pana.

Ojcem ziemskim i opiekunem świętego Agni był cieśla, w podaniu ewangelicznem występujący pod imieniem Józefa. Matką ziemską niebiańskiego Agni była Marja – tak nazywała się u Hindusów owa piasta (dziura) w pośrodku krzyża. Maja hinduska występuje w podaniu ewangelicznem pod imieniem Marja. Znakiem świętym Agni, czyli znakiem ognia był krzyż z załamanemi końcami jakby z kawałkami dzwon koła , na swoich zakończeniach, tworzący t. zw. swastykę. Od hinduskiej swastyki pochodzi późniejszy krzyż chrześcijański, jako znak bóstwa najwyższego.

Boże Narodzenie jest świętem znacznie starszem aniżeli chrześcijaństwo. Ze świętem tem łączą ludzie nadzieje odrodzenia życia własnego, a wszyscy powinni żyć w zgodzie i miłości.

I zapewne wiele, wiele jeszcze tysiącoleci przeminie, ale dzień 25 grudnia będzie zawsze jedynym dniem w roku, kiedy zgromadziwszy się razem, wespół z dziećmi i najbliższymi, ludzie radość swą z życia i swe nadzieje na przyszłość wyrażać będą.

Dzień Bożego Narodzenia nie jest związany z żadnem określonem wyznaniem, nie jest wyłącznie chrześcijański — to najbardziej ogólno-ludzkie święto na kuli ziemskiej, święto, którem cieszyć się mogą wszyscy, zarówno chrześcijanie jak poganie, zarówno prostaczkowie jak uczeni, zarówno ludzie, jak wszystkie rośliny i zwierzęta -wszystko, co żyje na kuli ziemskiej, bo to święto Słońca, które zrodziło ziemię, które ją ogrzewa i nieustannie utrzymuje przy życiu, otaczając falami swej życiodajnej potęgi.

Dziennik wydawany we Lwowie od roku 1918 roku. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Założony przez polskiego polityka, działacza socjalistycznego oraz posła Artura Hausnera, który redagował pismo aż do 1934 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close