Jak się bawili bolszewicy w Brodach

Bolszewicy zajęli Brody d. 26. lipca. Tego dnia o g. 3 i pół nad ranem wszedł do miasta oddział z kilkunastu jeźdźców. Przedstawiali oraz niezwykły: obszarpani, niektórzy w samych koszulach bez butów. Jeden z jeźdźców miał cylinder na głowie, inni – kapelusze filcowe. Niektórzy mówili dobrze po polsku.

Ten pierwszy oddział usiłował dostać się do kooperatywy, następnie do redakcyi w hotelu Bristol, lecz bezskutecznie.

Niespełna w godzinę przybył drugi patrol, stanowiąc większą siłę, bolszewicy wyłamali drzwi do restauracyi, kazali sobie pokazać spiżarnie i piwnice, zkąd zabrali doszczętnie wszystkie zapasy. Bezpośrednio po tym rabunku włamali się do jubilera Wagnera, zkąd zabrali wszystko co się dało: klejnoty i zegarki, oraz pieniądze.

Obok togo rozpoczęli gorliwie pracę nad włamywaniem się do dalszych sklepów.

O g. 6. rano samochodami przybył sztab pod wodzą jenerała Bajenkowa. Wszyscy członkowie sztabu (wśród nich jeden chińczyk) ubrani byli po cywilnemu, z czerwonemi gwiazdami bolszewickiemi.

Grupa mieszkańców zwróciła się w delegacyi do sztabu z prośbą o powstrzymanie rabunków.

Po krótkiej naradzie jeden z dostojników sztabowych udał się do bardzo zajętych rozbijaniem skjepu czerwonogwardzistów i rozkazał imieniem sztabu przerwanie tej ryzykownej pracy. W odpowiedzi kilku kozaków zwróciło się z „mocnemi słówkami” do dostojnika, gdy zaś ten również krzepko im odpowiedział, w wyniku wiele barwnego djalogu kozacy silne poturbowali sztabowca szablami.

To zniechęciło go do dalszej interwencyi.

Wkrótce sztab się powiększył. Przybyło jeszcze 6 automobilów. Dostajnicy z gwiazdami przyszli do restauracyi w Bristolu i polecili w ciągu dwu godzin przygotować obiad na 30 osób oraz dostarczyć wszystkie, będące w mieście gumy do automobilów.

Żądanie to było o tyle trudne do wykonania, iż mieszkańcy Brodów widzieli gumy samochodów jedynie w ruchu. Nigdy zaś, jako żywo, składów gum nie posiadali.

Również trudno było o obiad na 30 osób, jako że poprzednicy sztabowców zdołali obrabować restauracyę ze wszystkich zapasów, następnie zaś w sile znacznie zwiększonej, z całą znajomością rzeczy i z wprawą zdumiewającą, rabowali wszelkie inne sklepy z żywnością i towarami.

Aby właściciela restauracyi zachęcić, obiecali mu iż jeżeli nie dostarczy gum i obiadu, będzie wraz z rodziną rozstrzelany.

Gospodarz obiecał, i uczynił to, co mógł uczynić, uciekł.

Rano o g. 11 przybył Budionnyj.

Tego wodza dzikich hord tak opisują ci, co z nim rozmawiali: twarz szeroka, wąsy czarne do góry a la cesarz Wilhelm, z czasów gdy mu dobrze szły interesy, wygolony starannie. Wzrost średni. Przyjechał na koniu bułanym (jasno blond, jak określają informatorzy). Kurtka skórzana, dolna część sukiennna z lampasem czerwonym. Przy boku srebrna szabla. Na głowie – rosyjska czapka sukienna z gwiazdą bolszewicką.

Za wodzem 6 czerkiesów w białych czapkach i 2 kozaków.

Wódz wraz z orszakiem stanął w lokaju firmy Westa (księgarnia nakładowa). By snadź zyskać więcej miejsca, polecono wywieźć wszystek papier do druku, którego było podobno za milion zgórą marek.

Kozacy skarżyli się, iż przy rabunku mają zbyt wiele pracy, muszą bowiem rozbijać sklepy. Aby im zadanie ułatwić, wydano rozkaz otwarcia wszystkich sklepów pad grozą rozstrzelania.

Odtąd rabunek szedł o wiele szybciej i sprawniej.

W miarę przybywania wojsk z karabinami maszynowemi na dorożkach, powozach t. zw. linijkach, rosła nadzieja, iż rabunek rychlej się skończy. Każda bowiem nowa grupa przedewszystkiem brała się do rabunku.

Do g. 4 wszystkie sklepy były doszczętnie oczyszczone.

Powodzenie przytem sprzyjało bandzie, bo w jednej z piwnic znaleziono znaczny zapas wódek, likierów i wina. W innem miejscu 23 beczki śledzi. Z solidarnością, godną uznania, wydano rozkaz skoncentrowania się w pobliżu piwnicy i po godzinie wszystkie butelki, były sumiennie opróżnione. Nie mogli jednak spożyć 23 beczek śledzi, wobec czego ozdabiano niemi bagnety. Wkrótce znaleziono kilkaset kapeluszy damskich, co pozwoliło kozactwu wnet przybrać głowy w sposób malowniczy i pełen rycerskiej fantazyi, zwłaszcza, że właścicielkę poczęstowano śledziem na bagnecie o tyle nieuważnie, iż bagnet wbił się w ciało.

Mieszkańcy zachowali się spokojnie, uważając, iż nic lepszego zrobić nie mogą. Nie przeszkodziło to jednak, iż pijani kozacy rozpoczęli strzelaninę, podczas której zastrzelili stolarza Frenkla i handlarza soli Mendla Stojanowera, poczem przy trupie ojca zniewolili w kilkunastu jego córkę.

Program popołudniowy polegał na odwiedzaniu mieszkań prywatnych. Zebrano grupę żydów z pośród inteligencyi i grożąc rewolwerami, oświadczono, aby każdy mieszkaniec bez oporu oddał wszystko, co posiada, w przeciwnym bowiem razie, jako kontrrewolucjonista, będzie rozstrzelany.

Według posiadanych dokładnych spisów kazano się prowadzić do zamożniejszych mieszkańców. Rabowano systematycznie, partyami. Po jednej do tego samego lokalu wchodziła kolejno inna partya i brała resztę, jeżeli co było jeszcze do zabrania. Brano wszystko: kosztowności, pieniądze, zapasy żywności, odzież, bieliznę. Prowadzono przy tem handel zamienny: kazano zdejmować z siebie ubranie i bieliznę, oddając wzamian swe łachmany i bieliznę z robactwem wschodniem.

Po burżujach przyszła kolej na robotników, sklepikarzy i włościan. Z całą systematycznością ograbiono wszystkie mieszkania, nawet nędzarzy. Wieczorem dopuszczano się masowo gwałtów nad kobietami i dziewczętami.

W razie oporu – kula w łeb!

Szczegół charakterystyczny: Na prośbę o interwencyę odpowiadano, iż według zasady armii bolszewickiej, wolno jest rabować przez 3 godziny. Ponieważ jednak Brody są dużem miastem i w 3 godziny niepodobna było zrabować wszystkiego – rabowano przez 9 dni.

Ilu bolszewików było w Brodach – trudno odpowiedzieć. Jedni twierdzą, iż 10.000, inni, że 50.000,

Przez cały czas pobytu dzikiej bandy, czyli przez 9 dni, nikt z mieszkańców nie kładł się do łóżka. Uprawiano rabunki i gwałty po całych nocach.

Trenów bolszewicy nie mają. Wobec tego zaopatrują się we wszystko tylko drogą rabunku. Oczywiście uformowano w Brodach czerezwyczajkę z napisem „Sledstwiennaja osobaja czerezwyczajnaja komisja”. Rozpoczęto w komisyi pracę od aresztowania ks. Praussa, ks. Duszyńskiego, pom. lekarza p. Daniluka i szeregu innych osób.

W kościele i na plebanii dokonano rewizyi, połączonej z rabunkiem.

Wśród kozactwa były kobiety w mundurach i kapeluszach damskich z gwiazdami bolszewickiemi.

We wtorek d. 4 sierpnia Brody były odbite przez patrole polskie 49 pp. z grupy jen. Krajewskiego. Do czwartku jednak trwały utarczki w mieście i okolicach, podczas których bolszewicy ponieśli poważne straty. Budionnyj w ostatniej chwili ledwie zdołał uciec.

Dziennik wydawany we Lwowie od roku 1918 roku. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Założony przez polskiego polityka, działacza socjalistycznego oraz posła Artura Hausnera, który redagował pismo aż do 1934 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close