DR. JÓZEF PUTEK

Mroki średniowiecza (2)

FANATYZM, PRZESĄDY I OKRUCIEŃSTWA W DAWNEJ POLSCE

Krąży jeszcze do dziś legenda, sięgająca XI wieku, jakoby pierwszym wyklętym królem polskim miał być Bolesław Śmiały, rzekomy zabójca biskupa Stanisława Szczepanowskiego. Badania historyków, a głównie profesora krakowskiego uniwersytetu Tadeusza Wojciechowskiego inne korzystniejsze światło rzuciły na osobę króla Bolesława II. W świetle tych badań Stanisław Szczepanowski jako człowiek był „świątobliwym”, ale jako polityczny przywódca ówczesnych magnatów, dopuścił się przestępstw zdrady politycznej. „Pomazaniec” biskup zdradził drugiego „pomazańca” króla, gdyż patronował spiskom i buntom młodszego brata królewskiego, Władysława Hermana, łamiąc tem samem przysięgę wierności złożoną królowi, oraz przez samowolne łączenie się z królem Wratysławem czeskim, godzącym w króla i w państwo.

W Niemczech była wówczas wojna domowa. Podwakroć wyklinany przez papieża cesarz Henryk IV., ów historyczny pielgrzym do Kanossy, walczył ze swym konkurentem do cesarskiej korony Rudolfem, mając przy sobie sojusznika króla czeskiego Wratysława. Bolesław Śmiały wykorzystał ten zamęt w Niemczech i uniezależnił się od cesarza niemieckiego, nie płacąc mu „trybutów” i koronując się na króla. Przez to wydźwignął swój autorytet, dotychczas bowiem tytułował się księciem. Bolesław Śmiały, jako przeciwnik wyklętego cesarza, stał się tem samem politycznym sprzymierzeńcem papieża Grzegorza VII. i Rudolfa. Cesarz natomiast nastawił na niego króla czeskiego Wratysława. Magnaterja ówczesna pod wodzą biskupa Szczepanowskiego i brata królewskiego Władysława Hermana spiskowała z owym Wratysławem. Król Bolesław śmiały przewódcę spisku biskupa Szczepanowskiego za zdradę polityczną zasądził na karę śmierci t. zw. „trancatio membrorum”. Była to kara obcięcia uszów, nosa, rąk i nóg i wybicie oczów.

Ten straszny wyrok został wydany i wykonany nie przy ołtarzu na Skałce, lecz na pagórku wawelskim obok kościoła Św. Michała, gdzie było miejsce zbierania się wieców sądowych. Król sądził i wyrokował, jednak wyroku śmierci nie wykonywał, lecz wykonały go organa sądowe. Odpowiedzialność za ten wyrok spadła jednak na króla. Wyrok ten nie poprawił jego sytuacji. Zbuntowani magnaci wykorzystali go do dalszej burzycielskiej akcji i ostatecznie król osamotniony uszedł z kraju na Węgry, gdzie umarł. Zdrada polityczna i bunty wydały jednak niedobre owoce: ziemię krakowską zagarnął król czeski Wratysław, tytuł królewski przepadł, wróciła zależność księcia polskiego od cesarza niemieckiego, a również krakowskie biskupstwo złączone zostało z diecezją pragską. Takie były owoce polityki ówczesnych magnatów.

Papież Grzegorz VII. króla Bolesława Śmiałego nie wyklinał, ani Stanisława Szczepanowskiego na świętego nie kanonizował. Kanonizacja nastąpiła dopiero w r. 1254. gdy różni historycy pamięć o królu Bolesławie Śmiałym dostatecznie splugawili, legendy zaś zakrywające istotny powód wyroku i kary śmierci, wydanej na biskupa, zakryły opowieściami nieprawdziwemi i zmyślonemi legendami.

* * *

Przy pomocy klątw kościelnych załatwiał kler porachunki swoje z innymi książętami i królami piastowskimi.

Wyklętym był książę Władysław II., który chciał podzieloną po śmierci Bolesława Krzywoustego Polskę między synów jego zjednoczyć, naraził się tym programem magnatom i klerowi. Arcybiskup gnieźnieński, Jakób ze Żnina, stronnik młodszych braci Władysława II. wraz z wojewodą Wszeborem pobili Władysława II. i posiłkujących go Rusinów nad Pilicą. Wówczas to i klątwa arcybiskupia była użytą przez arcybiskupa jako oręż kościelny w walce z Władysławem II. Pobity Władysław II. uciekł z kraju, a potem trafił za protekcjami obcych panujących do papieża. W r. 1148 zjechał do Polski legat papieski Gwido poprzeć sprawę Władysława II. Papież wyklął wówczas młodszych braci Władysława II, a nawet popierających ich biskupów, lecz bezskutecznie, gdyż ci nie podporządkowali się klątwie.

(Ciąg dalszy nastąpi)

Dziennik wydawany we Lwowie od roku 1918 roku. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Założony przez polskiego polityka, działacza socjalistycznego oraz posła Artura Hausnera, który redagował pismo aż do 1934 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close