Na marginesie konkordatu z Rzymem

W ciągu wielowiekowego swego bytu przed rozbiorem Polska potokami krwi okupywała zaszczyt nazywania się „przedmurzem Chrześcijaństwa”. I rzeczywiście była tem przedmurzem, broniąc chrześcijaństwa i Europy zalewem potęgi turecko-tatarskiej. Od dawna. Dług zaciągnięty wobec Polski przez Europę i przez Rzym – nie został nigdy spłacony. Przeciwnie. Rzym szedł zawsze wbrew najżywotniejszym jej interesom.

Drapieżny zakon krzyżacki, który przez trzy stulecia ogniem i mieczem niszczył kraje słowiańskie, znajdował zawsze pomoc i poparcie u Rzymu, który wydawał wyroki na korzyść krwawych mnichów-rycerzy.

To samo działo się i później, kiedy Rzym ulegając potężnemu naówczas cesarstwu niemieckiemu i działając w myśl jego interesów, prowokował Polskę do wojen z Turcją, następstwem czego było ciągłe pustoszenie wielkiej połaci kraju przez najeźdźców, klęski pod Warną i Cecorą. Fantastyczna idea nawrócenia Moskwy na katolicyzm, propagowana przez legata papieskiego Possewina, przeszkodziła Polsce do ubezwładnienia Rosji.

Jezuici, ta największa podpora papiestwa złowrogo zapisali się w dziejach historji polskiej, oni to przeszkodzili osadzeniu na tronie moskiewskim Władysława IV, nie dopuszczając w ten sposób do unji polsko-rosyjskiej.

Jezuici zaszczepili w Polsce fanatyzm religijny, który wywołał prześladowania innowierców, co dało powód do mieszania się sąsiadów do naszych spraw wewnętrznych, doprowadzając ostatecznie do rozbioru kraju. Jezuici, jako kierownicy szkół zdemoralizowali młodzież polską.

Polityka Rzymu, pchnęła Sobieskiego pod Wiedeń, by ratować Austrię, która później w dowód wdzięczności na spółkę z sąsiadami rozszarpała kraj.

Polska i po tem wiernie spełniała swe obowiązki względem Rzymu i religji katolickiej.

Ziemia jej przesiąknięta krwią bojowników za wiarę stała się jednym, wielkim relikwjarzem.

Jak za to Polsce wywdzięczył się Rzym?

W najcięższych jej chwilach ani jedno słowo protestu, ani jedno słowo otuchy nie wyszło z Rzymu.

Rzym ściągał z biednego kraju setki tysięcy świętopietrza, nawołując równocześnie naród polski do uległości względem zaborców.

Polityka Rzymu w stosunku do Polski ujarzmionej, nawoływanie do bezwzględnej uległości wobec najeźdźców wynarodowiło nasze duchowieństwo, które stało się zwyczajną czarną międzynarodówką nie cofającą się nawet przed rzemiosłem szpiegowania (lata 1903-1906).

Prawda, że mieliśmy także księży męczenników, którzy śmiercią okupili swą miłość ludu i ziemi rodzinnej — jak Ściegienny, Iszora, Ziemacki, – którzy dążyli do radykalnego przekształcenia stosunków socjalnych nie cofając się nawet przed rewolucją społeczną ale to są wyjątki.

Natomiast licznie występują typy karjerowiczów i sprzedawczyków sprawy narodowej, jak arcybiskup Popiel, biskup Zwierowicz i słynny swego czasu wróg socjalistów, a wierny przyjaciel Moskwy, biskup Łosiński.

Oni to nie zawahali się wprowadzić wbrew przepisom kanonicznym, ale za to dla przypodobania się Moskwie przysięgi w języku rosyjskim.

Oni to tamowali oświatę, wyklinając czytelników „Zarania” chłopskiego, lub „Robotnika” występując wrogo nawet przeciw endeckiej i klerykalnej Macierzy polskiej (biskup Zdzitowiecki).

Gdzie był Rzym, kiedy w Krożach na Litwie, dzikie kozactwo mordowało lud polski, modlący się w kościele? Czy wyszło stamtąd choć jedno słowo protestu? Nie – ale Rzym na rozkaz Petersburga kazał wprowadzić język rosyjski do nabożeństw w kościołach katolickich.

Kiedy w Rzymie dwadzieścia kilka lat temu budowano kościół jubileuszowy na cześć papiestwa, umieszczano w nim herby wszystkich państw, nawet największych wrogów, katolicyzmu jak Rosji i Prus, lecz herbu Polski, tej męczennicy za sprawę wiary i kościoła tam nie było… któżby się liczył z narodem niewolników? A gdy poetka Marja Konopnicka odważyła się w wierszu „Ojcowie Zmartwychwstańcy” napiętnować ten postępek. Rzym ją wyklął.

Podczas wojny światowej duchowieństwo polskie w trzech zaborach błogosławiło rzesze polskie idące na rzeź bratobójczą.

A kiedy wielkie narody świata stawiały postulat niepodległości polskiej, Rzym nie ośmielił się go podnieść lecz proponował rozstrzygnięcie sprawy polskiej według uznania największych jej wrogów – i jakby na ironię postawił ją na równi z sprawą Armenji.

Tak wyglądała do ostatnich czasów opieka Rzymu nad krajem, który przez wieki całe stal z mieczem wyciągniętym na straży katolicyzmu i papiestwa.

Dziennik wydawany we Lwowie od roku 1918 roku. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Założony przez polskiego polityka, działacza socjalistycznego oraz posła Artura Hausnera, który redagował pismo aż do 1934 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close