Nowoczesny inkwizytor

Kto poniesie odpowiedzialność za zmasakrowanie niewinnego człowieka?

Przed kilku dniami zdarzył się znowu fakt, który rzuca jaskrawe światło na metody, jakiemi posługują się ludzie, przeznaczeni do czuwania nad bezpieczeństwem ogółu i przestrzegania praworządności.

Była to sobota, tydzień temu, ślusarz kolejowy we Lwowie Józef Bodiakowski, zamieszkały stale w Kutkorzu (z powodu braku mieszkania we Lwowie) wsiadł wieczór do pociągu na Podzamczu, chcąc udać się do domu. Niestety miał trochę w czubku, „zabawił się” bowiem trochę u swych przyjaciół na chrzcinach. Skoro tylko dostał się do wagonu położył się na ławie i zasnął jak kamień. Tyle było jego winy. Przy sobie miał legitymację kolejową i miesięczną kartę jazdy, więc nie było śladu nadużycia. Spał. Ale konduktor kolejowy nie mógł się go dobudzić, ani skontrolować biletu a przypuszczając zapewne, że to pasażer „na gapę” wysadził nieszczęsną ofiarę alkoholu w Barszczowicach i oddał w ręce policji. Poco i dlaczego, to już jest tajemnica obowiązkowego konduktora.

Bodiakowski był nieprzytomny i nie wiedział o niczem. Dopiero w pewnej chwili zajrzała mu w oczy rzeczywistość, tragiczna rzeczywistość. Oto komendant posterunku w Barszczowicach wymierzył mu na dworcu kilka policzków, które go odrazu ocuciły, następnie zaczął przeprowadzać na nim rewizję osobistą. Nic nie pomogły legitymacje, pan komendant bił a bił bez pamięci. Potem go skuł przy pomocy posterunkowego Gergera i grożąc słowami: „ja cię baciarzu nauczę” kazał odprowadzić Bodiakowskiego na posterunek w Barszczowicach.

Tu dopiero rozpoczęła się dzika masakra.

Pan komendant za włosy podnosił skutego delikwenta, zadawał mu straszliwe razy kolbą karabinu, zmasakrował ciało aż do krwi tak, że plecy Bodiakowskiego i piersi przedstawiają jedną wielką ranę, a twarz fioletowa i zielona od uderzeń karabinu. Dawszy w ten sposób upust swym dzikim instynktom pan komendant kazał przykuć nieszczęśliwego Bodiakowskiego łańcuchami do łóżka i tak go pozostawił bez kawałka chleba aż do poniedziałku z rana.

W poniedziałek odstawił „otrzeźwiałego” już Bodiakowskiego do sądu karnego we Lwowie. Oczywiście sędzia śledczy natychmiast kazał wypuścić na wolność, ale na tem sprawa ta nie może się skończyć, barbarzyńska inkwizycja nie może ujść płazem rozszalałemu policjantowi.

Będzie ona przedmiotem interpelacji w sejmie ale na razie z tego miejsca zapytujemy, czy policji której nie wolno bić nawet największych zbrodniarzy, wolno było masakrować niewinnego człowieka, skuwać go łańcuchami, odstawiać następnie do sądu pod pozorem zbrodni, której nie popełnił!

Jedyną winą Bodiakowskiego było że się upił, ale za pijaństwo żadna ustawa nie pozwala bić i masakrować!

Dziennik wydawany we Lwowie od roku 1918 roku. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Założony przez polskiego polityka, działacza socjalistycznego oraz posła Artura Hausnera, który redagował pismo aż do 1934 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close