Moskwa nie chce dać baz dla pomocy Warszawie

W. Brytania i St. Zjednoczone zwróciły się niedawno z naglącym żądaniem pod adresem Rosji, by samoloty sojusznicze w rozszerzeniu dotychczasowego systemu lotów z baz włoskich do rosyjskich i z powrotem mogły korzystać z baz rosyjskich również przy zaopatrywaniu w broń Warszawy. Żądanie to zostało przez Moskwę odrzucone.

Fakt ten ujawniony został wczoraj na łamach „News Chronicle” przez znanego publicystę i członka Parlamentu, p. Vernon Bartletta, który stwierdza że rozbieżność na tle sprawy pomocy dla Warszawy i stanowisko Rosji stanowią poważną groźbę dla jedności sojuszniczej.

Ujawniwszy odmowę Rosji p. Bartlett stwierdza, że sojusznicy pomimo tej odmowy posyłają pomoc Warszawie, ale „bez użycia lotnisk rosyjskich, pomoc ta jest znacznie mniejsza, a ryzyko dla naszych pilotów znacznie większe, aniżeli w innym wypadku”.

„Sami Rosjanie obiecali przez radio pomoc. Ale tym obietnicom towarzyszą groźby oddania pod sąd wojenny przewodców powstania warszawskiego, aczkolwiek powstanie to powoduje poważne straty wśród Niemców”.

Omawiając przyczyny sporu p. Bartlett krytykuje rząd polski za pozostawienie generałowi Borowi swobody wybrania momentu powstania gdyż w ten sposób powstanie to wybuchło bez uprzedniego porozumienia z rządami 3 mocarstw i dodaje:

„Nie jest rzeczą nienaturalną, że Rosjanie odnieśli się krytycznie do akcji wojskowej, która mogła doprowadzić do niemieckich ruchów wojskowych, nie odpowiadających ich planom (?)

Jeszcze bardziej mieli oni zastrzeżenia przeciwko politycznym celom powstania. Pogłębiło ono ich podejrzenie, że rząd polski w Londynie usiłuje uprzedzić ich.

Niewskazane i niesprawiedliwe insynuacje różnych źródeł antykomunistycznych według których Rosjanie celowo powstrzymali się od udzielenia pomocy Warszawie, również bardzo rozgniewały Moskwę.

W tych okolicznościach Rosjanie jak się zdaje, zapomnieli o swych własnych apelach do Polaków o powstanie, i błędnie ocenili podniecający wpływ na mieszkańców Warszawy dalekich odgłosów dział rosyjskich.

O ile te rozbieżności nie będą usunięte, to mieć będą trzy skutki, wszystkie jednakowe niefortunne dla Zjednoczonych Narodów.

Po pierwsze, tysiące Polaków, którzy dzielnie stawiali opór Niemcom przez 5 lat, zostaną zabici.

Po drugie, nieufność polska do Sowietów niesłychanie się pogłębi, gdyż nawet Polacy szczerze przyjaźni wobec Rosji, nie łatwo zapomną o nowym męczeństwie Warszawy.

Nie ma powodu wątpić, że marsz. Stalin szczerze pragnie silnej i przyjaznej Polski; mógł to osiągnąć, gdyby rząd sowiecki przynajmniej ułatwił dostarczenie przez innych sojuszników zaopatrzenia dla stolicy Polski.

Po trzecie, premier Churchill tyle razy głosił, że każdy kto zabija Niemców jest jego sojusznikiem, iż nie można było oczekiwać od niego, że dowiadując się o powstaniu w Warszawie, nie będzie odczuwał silnego pragnienia dopomożenia ludziom, którzy je zorganizowali. Jeśli mu się w tym przeszkodzi, to w sposób nieunikniony stosunki pomiędzy trzema wielkimi sojusznikami ulegną naprężeniu w momencie, gdy zbliżanie się zawieszenia broni czyni ich współpracę bardziej niż kiedykolwiek pożądaną.”

Najpopularniejszy dziennik emigracyjny w Wielkiej Brytanii. Powstał w wyniku połączenia londyńskiego „Dziennika Polskiego” (1940 – 1943) oraz wydawanego w Szkocji „Dziennika Żołnierza” będącego dziennikiem I Korpusu Polskiego. Wydawany w Londynie od stycznia 1944 roku. Do 1945 roku organ rządu polskiego na uchodźstwie. Pismo ukazuje się do dnia dzisiejszego. 

Close