Fantastyczna kariera kasiarza „Szpicbródki”

Niezwykłe dzieje wytwornego włamywacza. – Ujęty w Zgierzu przestępca jest hersztem międzynarodowej szajki kasiarzy

Szpicbródka-Cichocki obracał się w najelegantszych sferach stolicy

Łódź, 1 marca.

(gr.) „Express” doniósł w sobotę o sensacyjnym aresztowaniu znanego nietylko w kraju ale i zagranicą Stanisława Cichockiego, wytrawnego kasiarza międzynarodowego, występującego pod pseudonimem „Szpicbródka”.

Stanisław Cichocki ps. "Szpicbródka"

Cichocki aresztowany został w chwili, gdy przygatawiał się do zuchwałego włamania do lokalu Spółdzielczego Banku w Zgierzu. Oczywiście celem jego wyprawy była kasa ogniotrwała. Pod schodami znaleziono butlę z tlenem i precyzyjne narzędzia kasiarskie. „Szpicbródka” wybrał się do Zgierza w towarzystwie swych pomocników, którzy jednak w porę ulotnili się i w chwili, gdy go aresztowano, w Zgierzu ich już nie było. Skutego w kajdany kasiarza odtransportowano do Łodzi i osadzono w więzieniu. W poniedziałek zostanie Cichocki przesłuchany przez sędziego śledczego.

Policja śledcza prowadzi w dalszym ciągu energiczne dochodzenie. Za zbiegłymi towarzyszami „Szpicbródki” rozpisano listy gończe i prawdopodobnie w najbliższych godzinach zostaną oni aresztowani.

Dalej dowiadujemy się, że CICHOCKI PLANOWAŁ CAŁY SZEREG WŁAMAŃ DO WIĘKSZYCH INSTYTUCJI BANKOWYCH I PRZEMYSŁOWYCH NA TERENIE NASZEGO MIASTA.

Cichocki rzadko występuje osobiście w rozpruciach kas ogniotrwałych, tym razem jednak, wobec poważniejszych obiektów, sam objął kierownictwo wyprawy.

Władze śledcze Łodzi uprzedzone były o tych planach i już oczekiwały kasiarzy od kilkunastu dni. Przybycie „Szpicbródki” do Zgerza nie było tajemnicą dla policji. Dzięki niebywałej czujności przedstawicieli władz śledczych uniemożliwiono włamanie.

Cichocki był właścicielem teatru „Czarny Kot”

Niezwykle ciekawą i charakterystyczną sylwetką jest Stanisław Cichocki.

Jak już zaznaczyliśmy, brał on udział jedynie w bardzo poważnych występach. Sam przeważnie finansował i organizował włamania, przesiadując w czasie gorączkowej „pracy” swych podwładnych w nocnych lokalach rozrywkowych. Cichocki uchodził w niektórych sferach stolicy za człowieka niezależnego i OBRACAŁ SIĘ W NAJLEPSZYCH TOWARZYSTWACH WARSZAWY.

Wybierał się on również często za granicę, gdzie kierował poważnymi napadami.

Osoba „Szpicbródki” znana jest zagranicą i był on niejednokrotnie notowany w rejestrach karnych. O stanie materialnym Cichockiego świadczy niezbicie fakt, że przed kilkunastu laty był on współwłaścicielem znanego warszawskiego teatru literackiego p. n. „Czarny Kot” przy ul. Marszałkowskiej. Ten Cichocki był również udziałowcem kilku lokali nocnych i większych kamienic czynszowych.

Cichocki jest człowiekiem bardzo inteligentnym i ukończył średni zakład naukowy. W Warszawie ostatnio uchodził za rentiera i żył z kapitałów.

„Gościnny występ” w Pabianicach

Cichocki jest z zawodu technikiem budowlanym i obecnie liczy 52 lata. W Warszawie zajmuje duże i z komfortem urządzone mieszkanie przy ul. Chmielnej 32.

Ostatnim „dziełem” „Szpicbródki” w województwie łódzkim, włamaniem udowodnionym, było rozprucie kasy ogniotrwałej w Banku Spółek Kredytowych w Pabianicach. Było to w kwietniu 1931 roku. Kasiarze z łatwością otworzyli zamki drzwi wejściowych banku, weszli do gabinetu dyrektora, rozpruli tam acetylenem kasę, wyjęli z niej 2.000 złotych i po splądrowaniu biur banku – zbiegli. Sprawców włamania wówczas nie ujęto. Dopiero w maju 1931 roku, podczas obławy policyjnej ujęto na Bałutach jakiegoś wytwornie ubranego mężczyznę, który posiadał przy sobie walizeczkę. W niej znajdowały się najnowsze narzędzia kasiarskie. Aresztowanym okazał się Stanisław Cichocki. W czasie legitymowania się Cichocki okazał fałszywy dowód. Kasiarz został jednak zdemaskowany. Okazało się że wolał on występować pod zmyślonym nazwiskiem, gdyż jego „rodowe” było już mocno obciążone.

Nazwisk towarzyszy Cichockiego nie ustalono. Nie przyznał się również do rozprucia kasy w Pabianicach.

Przedterminowo zwolniony!..

Na rozprawie sądowej opowiedział on obszernie o swym życiu. W czasie wojny w roku 1914-ym służył w wojsku rosyjskim, dostał się do niewoli niemieckiej i tam nauczył się ślusarstwa. Gdy się wydostał z obozu jeńców, przez pewien czas szukał bezskutecznie zajęcia i następnie Z NĘDZY ZABRAŁ SIĘ DO ROZPRUWANIA KAS OGNIOTRWAŁYCH.

„Pracę” swą rozpoczął w Niemczech później przeniósł się do Francji i dopiero w roku 1929-ym powrócił do kraju.

Cichocki skazany został na 3 lata ciężkiego więzienia z pozbawieniem praw. Z dalszych wypraw znany nam jest występ w Banku Polskim w Częstochowie i wreszcie rozprucie kasy w poważnej instytucji finansowej w Warszawie, gdzie został on wraz z bandą i swym najbliższym współpracownikiem Grunertem ujęty na gorącym uczynku i w dniu 25 sierpnia 1933 roku skazany przez sąd na 6 lat więzienia. Całego wyroku Cichocki jednak nie odsiedział, gdyż w dniu 22 kwietnia 1936 roku został przedterminowo zwolniony.

Ostatni wyrok odsiadywał „Szpicbródka” w Sieradzu. Tam wodził rej wśród więźniów, cieszył się największym mirem i posłuszeństwem. Wszystkim świecił dobrym przykładem dyscypliny i rygoru. Prawdopodobnie za dobre sprawowanie został on przed czasem wypuszczony na wolność.

Cichocki ma w sobie poczucie artyzmu. W amatorskim teatrze więziennym grał zawsze główne role, przeważnie wytwornych donżuanów i carskich dygnitarzy. Wygląd Cichockiego, przystojnego i eleganckiego mężczyzny, o krótko strzyżonej bródce, czynił z niego nadającego się do tych ról artystę.

Wydawany w Łodzi w latach 1923 – 1939 dziennik koncernu wydawniczego Republika. Gazeta o zasięgu ogólnopolskim.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close