• Filareta
  • / VII 1912
  • / Poznań
  • / Rok 2, Nr 7

Alojzy Szczerbicki

Gdzie nad Wisłą stare grody

Wycieczka do Prus Królewskich.

Cofnęły się lasy kujawskie, w parnej dolinie zaszumiały olszyny.

Już inny kraj.

Przedemną rozpostarły się mroczne łąki, żyzne, obfite pola, czarna ziemia. W zwiędłych blaskach jesiennego słońca drżały powietrza, wilgne, chłodne, modrzejące wyziewy Wisły.

Pociąg dyszał, zadrgnął, zwolnił bieg, ostrożnie posuwał się po wielkim, żelaznym moście.

Patrzę w dół.

W cichym, poważnym, wielkim majestacie płynie Wisła, a w jej głębinach maluje się obraz czarno-brunatny, ceglany, stare wieże wielkich kościołów, rzędy czarnych murów i straszne wały fortecy.

Czarny Toruń, bramy krajów krzyżackich.

Panorama Torunia - początek XX wieku

Panorama Torunia – początek XX wieku

Dziś wśród nowoczesnego miasta, pełnego ruchu i gwaru dymią kominy wielkich fabryk i tumany czarnej sadzy ciążą w powietrzu. Są to wielkie fabryki maszyn, tabaki i pierników.

Sława toruńskim piernikom.

Na kamiennych schodach pomnika sławnego Kopernika siedzieli flisacy z Galicyi; bochenek chleba pod pachą, obtrząsywali energicznem uderzeniem o cholewę smutne śledzie ze zbytniej soli i zakrapiając je odpowiednią porcyą wódki z apetytem je zajadali. – Żyd z Polski, z wielką torbą w długiej sukmanie lękał się każdego policyanta, a w kawiarniach siedziały Rosyanki i paliły papierosy.

Stałem nad Wisłą, przy starych murach zamku krzyżackiego. Mętne fale szemrały coś głucho, bełkotały, a śpiewne wołania flisaków echem po wodach błądziły.

Tu stanął pierwszy Krzyżak, z krzyżem na piersiach, z mieczem w ręku, tu po wielkiem zwycięstwie Jagiełły błagał o pokój. Szły wieki, nad miastem huczały burze wojen i walk, zostały krwawe wspomnienia.

***

I dalej ruszył pociąg; w głąb ziemi chełmińskiej.

Żyzne pola ciężkiej ziemi, obfite łąki i wilgne partye leśne. Wśród starannie uprawianych pól dalekich, przy drogach gołych, tu i tam, zabudowania stare, w schludnym porządku. Gdzieś, niegdzieś zawita na nieboskłonie wieża wiejskiego kościołka i pole, i pole, jak na Kujawach. Potem obraz przyjmuje wyraz, więcej ożywiony. Częściej przemykają się wioski, pola zaludnione. Na horyzoncie majaczą kształty przeróżne, a nad szerokiemi drogami, przy rowach i chłodnych łąkach, stoją jarzębiny, olchy i wysmukłe topole.

Jezioro zabłysło; nad niem stanęła Chełmża, jej wielka katedra.

Panorama Chełmży (Culmsee) przed I Wojną Światową

Panorama Chełmży (Culmsee) przed I Wojną Światową

Z lekka, pomału senna równina opada ku zachodowi, małe pagórki jeszcze, a potem w ramach głębokiej doliny, na dość wzniosłem wzgórzu piętrzą się w mgłach jesiennych modre sylwetki miasta: obraz groźnej, pod niebo sterczącej twierdzy, co ponuro patrzy w przyległe doliny, jakby zadumany wojak zgrzybiały, jak obraz z czasów walk rycerskich:

Chełmno…

Gdzie w szarzejącej dali wieków walczył Krzyżak z dzikiemi tłumami wypadających z lasów Prusinów, gdzie Jagiellońskie wojska biły o wały i mury miasta, a sto lat później Szwed okrutny wyprawiał szturm na okopy i lała się krew i drżały mury, dziś piękne planty, srebrzyste wodotryski, śliczne kasztanowe aleje dla odpoczynku i wygody mieszkańców urządzone i brzmi wesoły śmiech bawiących się dzieci i z zadowoleniem przechadza się tłusty obywatel, szuka szczęścia wzdychający młodzieniec, a w altanach na ławkach siedzą mamusie, ciotki i babcie, robią pończochy i wiele, bardzo wiele sobie opowiadają.

Chełmno (Culm) - rynek z ratuszem i katedrą

Chełmno (Culm) – rynek z ratuszem i katedrą

Stare mury i baszty miasta zczerniałe, mchem i zielskiem zarosłe, w niektórych miejscach popękane, rozłamane, jeszcze stoją, dumają, marzą o wielkich bojach i walkach i patrzą w głęboką, daleką dolinę, gdzie srebrna wstęga starej Wisły płynie przez mgliste niziny, gdzie szumią dębowe kępy i przy drogach stare wierzby płaczą.

Wchodzę do miasta starą, tętniącą bramą, nad która w czasach głodu i wojny rozpaczający lud z płaczem i modlitwą postawił obraz bolesnej Matki Najśw., by broniła miasta i ludu.

Relief cierpiącej Matki, na której łonie leży Syn Boży, gdy miecz boleści jej serce przebija.

Obraz ten, znamię miasta, przez wszystkie wieki był miastu świętym. Historya jego sięga początków miasta. Legendy i baśnie utrwaliły się u ludu i dziś go jeszcze otaczają blaskiem cudów i świętości, który to rocznie tysiące ludzi z dalekich ziemic chełmińskich w dzień odpustu w mieście zgromadza.

Chodzę po mieście; miasteczko średniej wielkości, ulice jak sznur proste, czyściutkie, z matematyczną akuratnością na kwadrat się rozchodzą.

Wszędzie cicho, spokojnie. Stoję nad wielkim, kwadratowym rynku i dumam. Z wysokiej wieży farnego kościoła biją dzwony – dzwony, co wołały ludy pogańskie z lasów do ołtarzy prawego Boga, co żegnały Krzyżaków, gdy wyruszali pod Grunwald, witały wojska polskie po sławnem zwycięstwie. Kiedy później okropności szwedzkiej wojny, głód i zaraza trapiły miasto, dzwony te do Boga błagały, szły roje księży i zakonników z krzyżem w ręku procesyą wzdłuż murów.

I zwycięzcy Grunwaldzcy i starostowie, co ten piękny, dumny ratusz na środku rynku wybudowali, biskupi polscy, co tu rządy sprawiali pod kościołem, w wilgnej głębi spoczywają, czekają, aż znowu zabrzmią dzwony, co grały „Te Deum” po bitwie Grunwaldzkiej.

Biją dzwony…

Echo błądzi po mieście, bije o mury, stokrotnie się rozlega po dębowych kępach, leci het w daleki kraj…

Dzwony klasztorów nie odpowiadają. Śpią w grobach Dominikanie, starzy Franciszkanie, a ich świątynie, odwieczne pomniki wielkich czasów, służą innym celom.

Inne czasy, inne państwa, inne losy. Chełmno, ongiś tak sławne, potężna twierdza rycerska, siedziba biskupów, środowisko wielkiego handlu i pracy naukowej, dziś na uboczu, daleko od głównych dróg handlowych w sielankowej ciszy marzy o wielkiej przeszłości.

***

Bujnemi łąkami nizin nadwiślańskich, pomiędzy kępami wierzbowych krzaków, a przepastnemi moczarami idę drogą od Chełmna do Świecia, do grodu książąt pomorskich, grodu Światopełka i Mestwina.

Świecie - ruiny zamku krzyżackiego - początek XX wieku (pocztówka)

Świecie – ruiny zamku krzyżackiego – początek XX wieku (pocztówka)

Gdzie fale „Czarnej wody” u stóp stromych gór wpadają w objęcie szerokiej Wisły, stał ich zamek. Tu przezorny Światopełk, poznając niebezpieczeństwo, które mu ze strony Chełmna od Krzyżaków groziło, wybudował warownię, by bronić swych praw i odbijać napady drapieżnych, krwiożerczych sąsiadów.

Długo trwała walka, – aż zdradą padł zamek książąt, aż władzcy jego ulegli zdradzieckiej polityce krzyżackiej.

Na gruzach zamku pobudował Krzyżak swoją twierdzę, silną, kamienną – groźną, – znamię gwałtu bezwzględnego.

Podbił całe Pomorze.

Minęły wieki, runęła krzyżacka potęga, runął ich zamek. Sklepy i lochy, w których rozlegały się jęki więzionych synów pomorskich, zapadły się, ale stoi jeszcze na gruzach wieża potężna, wysoka, ciężka, jak skamieniała klątwa gnębionych narodów, grobowiec Krzyżaków.

Wokoło zamku pusto.

Miasto, które się tuliło pod obroną murów, znikło. – Tam na wzgórzu odbudował wiek nowy nowe miasto, nowe Świecie, co walczy, pracuje dla nowej przyszłości.

***

Jadę dalej – do Gdańska.

Już rzadko tylko na dworcach, w oddziałach słyszę mowę polską. Już to tu więcej krzyżackie pokolenie; siedzą w oddziałach; czytają „Kreisblaty,” – o silnej muskulaturze, szczecinowatym, krótkim, płowym włosie, w drewnianej twarzy szorstkie wąsy. Ociężali, sztywni, lecz pewni siebie. Od czasu do czasu z poza „Blatu” patrzą badawczo na te nieskończone niziny, na te pola uprawne, na te łzawe łąki. Tam stoją konie, w nieruchomej gnuśności, śpiące, leniwe cienie na szarzejącym tle łąki -tylko źrebięta skaczą i zbytkują. Stada bydła, o kolorach patryotycznych, czarno-białych, rozłożyły się wygodnie: szczególny urok dla tych cierpiących agraryuszów, w których na widok tego żującego bydła budzi się życzenie, aby i ich ludzie byli tak oszczędnymi i wieczorem to żuli, co na obiad jedli.

Tak parno tu, choć chłodno.

Odczuwam przytłumiony urok płodnej, żyznej doliny. Zdaje mi się, że czytam epos o regularnych rytmach, bardzo uroczysty, jednostajny – oczy się kleją, głowa opada.

Budzę się.

Panorama Głównego Miasta w Gdańsku

Panorama Głównego Miasta w Gdańsku

Na nieboskłonie w dymie fabryk sterczą wieże Gdańska. Chodzę po ulicach tego starego miasta, w którem życie nowego wieku wyłamało się z murów fortecy, które mimo wszelki ruch nowoczesny coś tak groźnego, poważnego ma w swem obliczu. Jakkolwiek bramy ozdabiają rzeźby obfite; ponure mury, olbrzymie baszty i wały i wszystkie wielkie pomniki dalekiej przeszłości nam przypominają, że nie pokój, lecz wojna budowała miasta.

W te bramy bił Krzyżak, na tych wałach ścierały się siły Hanzeatów Gdańskich z potęgą Malborga.

Pewien czytelnik „Kreisblatu,” potomek krzyżacki, z którym rozprawiałem, jeszcze dziś miał w sobie złość do tych Hanzeatów, którzy Krzyżakom tak życie utrudniali. Zapomniał on otem, że ci rycerze z czarnym krzyżem na białym płaszczu wtenczas dawno już misyę swego powołania byli spełnili, że czuli się siłą światową. Ziemia była zdobyta, chrześcijaństwu drogi utorowane; czas wojen krzyżowych minął, mieczem trzeba było nowy wiek tworzyć. Stara złość została, a kościsty obywatel gdańskich żuław dziś jeszcze nie bardzo sympatyzuje z Gdańskiem.

W ulicach ruch i gwary wielkomiejskie. Dużo tu wojska, przeszło sześć tysięcy najrozmaitszego koloru.

Ciekawe życie nad portem, nad starą Wisłą, gdzie statki i okręty odchodzą i dojeżdżają. W „Nowym Porcie” widziałem te kolosy oceanowe, co z dalekich krajów przywiozły towaru. Stały nieruchome.

W lecie, kiedy grają kapele w Sopocie i Westerplatte, kiedy złote brzegi morza i piękne pagórki leśne w Oliwie do miłego wypoczynku, do wesołej zabawy zapraszają, mieszkańcy miasta tłumami z miasta wyjeżdżają.

Oliwa nie daleko – pół mili od Gdańska. Blizko modrego morza, u stóp lasem ukrytych pagórków, miejsce dramatyczne na szerokiej równinie, cud rajski. Tu przed siedmiuset laty Cystersi wybudowali opactwo. Ci panowie duchowni mieli szczególnie wyrobiony pociąg do powabów przyrody, zawsze i wszędzie na najpiękniejszych miejscach osiadali.

Panorama Oliwy - początek XX wieku (pocztówka)

Panorama Oliwy – początek XX wieku (pocztówka)

Przyszli z krajów, gdzie w słońca złocie dojrzewa oliwa, z dalekich krajów południowych, gdzie już ukończyli swą pracę kulturalną, gdzie ofiarne ognie na ołtarzach dawno zagasły. Tu jeszcze na wielkich ołtarzach poganin palił ognie swym bogom, rzucał złocisty bursztyn i żółtą ambrę na wonne ofiary.

Wichry i burze, co we wieków wirze szalały, co losami tego klasztoru miotały, minęły. W starym, cichym parku stoi pałac głuchy a obrazy królów polskich i książąt pomorskich w nawie kościoła są tylko martwemi pamiątkami dawniej tu pulsującego życia i wielkiej przeszłości.

Jest on szczególny, ten park utrzymany w stylu pradziadów, z alejami, które jak nieskończony, długi, wysoki mur zielony, jak krużganek w kościele Boskiej natury ciągną się w tajemniczych cieniach olbrzymich dębów. Te kwadratowe jeziora, te ogolone, grzeczne drzewka, jak dobrze ułożeni panicze, ta cała wedle systemów i paragrafów wystawiona natura, to więcej dzieło matematyka, niżeli wytwór kunsztu ogrodnika.

Polki i Rosyanki rozsiewają blask swych przepysznych brylantów i piękniejszych nad nie oczu.

Albo udam się do skromnej Westerplatte na kawę i będę siedział tak grzecznie, jak owe zwiędłe córeczki, co obok nadętych, pończochy cerujących mam nudzą się i ziewają. Znajdę tam świeży oddech morza, które szerokiemi, słabemi falami głaszcze brzeg złocisty.

Czy stąd daleko do Tczewa, do kamiennego obrazu pomostu nad Wisłą, do dzieła dumy krzyżackiej, do Malborga. W koło mnie wszystko wielka księga wieków, w której czytam historyę kraju. – Kraj cały jak sarkofag wielkiej przeszłości, bluszczem zarosły, jak cmentarz uśpiony w sennej piękności, straszne, krwawe wspomnienia, wśród urodzaju i blasków słońca.

Byłem w Malborgu, w Kwidzynie, w Grudziądzu. Zwiedziłem te kraje krzyżackie, od Torunia do Gdańska, pełne grobów, pełne wspomnień krwawych. Nad grobami czarne ruiny, grobowce krzyżaków, pomniki polskiej wielkości, która te zuchwałe gwałty zwalczyła.

Nasza sława.

Miesięcznik kulturalny dla młodzieży polskiej wydawany w Poznaniu w latach 1911 – 1913. Pismo o orientacji narodowej i katolickiej.

Close