„Czarna prasa” w Ameryce

Istnieje w Ameryce pewien odłam prasy zwany w przenośni „żółtą prasą”, o której i w Europie wiadomo. Wystarcza ona -jak się zdaje – informacyjnym i intelektualnym wymogom większej ilości „białych”. Istnieje jednak w Ameryce – i to nie w znaczeniu przenośnem – „czarna prasa” t z. gazety wydawane i redagowane wyłącznie przez murzynów dla czytelników tej samej barwy skóry. Inni oczywiście jej nie czytają.

Zdarzyło się obecnie, że jeden z takich dzienników, obchodząc 25-lecie swego powstania, zwrócił się do kolegów prasy białej, z prośbą o przychylne słowo uznania. Dlaczegóżby nie? Fenomen to szczególnie dla cudzoziemca, bardzo interesujący zwłaszcza w Północnych Stanach Zjednoczonych, gdzie na początku bież. stulecia murzyni byli tylko nielicznemi „ciemnemi” plamami w najniższych i pogardzanych zawodach. Lecz już 25 lat temu w Chicago murzyni byli tak liczni, że jeden z nich Robert S. Abbott z Savannah (Georgja) postanowił stworzyć gazetę w obronie swej rasy. I „Chicago Defender” obchodzi obecnie 25-lecie swego żywota, pozostając bez przerwy w rękach swego założyciela i właściciela. Symbolicznie – orędzie 25-letniego jubileuszu wydrukowano „biało na czarnem”.

Abbott przyznaje, że dla murzynów nastały lepsze dziś czasy od tych, gdy „Defender” zaczął wychodzić. Wówczas w niektórych stanach południowych, gdzie murzyni są najliczniejsi, lecz gdzie również obawa białych przed „czarnem niebezpieczeństwem” jest najsilniejsza, gazeta w praktyce była niedopuszczalna. Kto usiłował ją mimo to wprowadzać, narażał się conajmniej na wysokie grzywny. Wówczas wprawdzie „Defender” był politycznie bardziej agresywny. Przypominał czarnej rasie tęsknotę i wspomnienia wspólnej ojczyzny Afryki, „ziemi mleka i miodu”. Obecnie, czytając ich gazetę, odnosi się wrażenie, że największem ich pragnieniem jest, by im nie stawiano przeszkód w dążeniach stać się „amerykanami” jak wszyscy inni. Słychać tu i tam wprawdzie głosy protestu, tęsknoty, że owe 10 miljonów „colored people” żyjących w Stanach Zjednoczonych nie posiadają tego politycznego znaczenia, jakie teoretycznie powinni posiadać. W każdym razie Abbott nie zalicza się do owych marzycieli pragnących rozwiązać „czarne zagadnienie” powrotem do Afryki (ale gdzie) pomnożonych potomków tych, których kiedyś z Afryki zabrano jako niewolników.

Czytelnik „Defendera” spostrzega tylko, że istnieje również w Chicago ludność krwi afrykańskiej, która żyjąc życiem Ameryki, pragnie tylko jaknajbardziej zżyć się z Amerykanami. Dziennik stara się dowieść, że murzyni pracują i umieją pracować tak samo jak pracują ich biali współobywatele. Obszerne stronice gazety pełne są podobizn mężczyzn i kobiet ich rasy, żyjących społecznie zaszczytnie tak jak gdyby ich skóra była biała a wargi nie nabrzmiałe. Nie brak typów piękności „a la Josephine Baker”. Do nich też zwraca się reklama dostosowująca swe wyroby do tego rodzaju urody. Jest tam nawet „cudowny krem” „whiten youn skin” – do bielenia skóry… Czy to ma być zatem owym ukrytym ideałem tych poczciwych murzynów? Utracić zupełnie stygmaty rasy, wejść poprostu w skórę białych? Na razie starają się udowodnić, że są dobrzy i szlachetni niemniej od białych. A może i lepsi?

Istnieje również związek młodzieży „Billiken” na wzór harcerzy, mający za cel wychowanie młodego pokolenia w cywilizacji i cnotach obywatelsko-religijnych. Albowiem, przynajmniej tak twierdzi dziennik, biblja wśród murzynów jest wysoko ceniona i duch chrześcijański bywa często wzywany jako obrona przed białymi, nie zawsze występującymi po chrześcijańsku. Z jaką też satysfakcją „Defender” przytacza czyn murzyna, ratującego dwie białe kobiety, napadnięte przez białych bandytów. Niemniejsze jest jego zadowolenie, opisujące skazanie na śmierć dwóch białych za wymordowanie murzyńskiej rodziny.

Biedni murzyni! W opinji amerykańskiej, pozostali oni zawsze istotami niższego gatunku, dziecinnemi, wrażliwszemi od najbardziej wrażliwych kobiet, nawet gdy są atletami, zawsze niezdolnymi do zdziałania tego, co działają biali. Ich gazeta jednak nie wiele się różni od gazet białych. Pragnie tylko, by mogli żyć wśród innych, choćby na uboczu, lecz nie w pogardzie, nie pod pręgierzem dawnego niewolnictwa. Zagadnienie to rozwiązałoby się samorzutnie, gdyby murzyni mogli zmienić barwę skóry, tak aby się zmieszać z białymi (rasy jednak nie zlewają się przez mieszane małżeństwa) lub by ich potomstwo się obniżyło. Murzyni jednak są bardzo płodni i zagadnienie pozostaje, tem bardziej, że biali uważają je jako własne i doniosłe zagadnienie samoobrony.

Dziennik ukazujący się w Bydgoszczy w latach 1922-1933 – utworzony jako organ prasowy Narodowej Demokracji. Pismo należące do koncernu prasowego „Kurier Poznański”; opozycyjne wobec sanacji i Józefa Piłsudskiego. Drugie pod względem wielkości (po „Dzienniku Bydgoskim”) bydgoskie pismo wychodzące w dwudziestoleciu międzywojennym. W roku 1933 pismo zmieniło właściciela, linię polityczną oraz nazwę – od tego czasu wydawane jako „Kurier Bydgoski”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close