Łamię szablę…

Więc warjat z Sulejówka wyrwał się i pomaszerował z jakiemiś pułkami na Warszawę, aby zostać polskim – Cezarem.

Kolosalnie wielki człowiek!

Tak zwany „Miecz”, jak go nazwał Strug.

Wielki człowiek! – Tak mu się zdaje – ale przysięgam i dam na to dowody na piśmie i w druku że i ja, będąc tylko porucznikiem, potrafiłem zorganizować dywizję. Genjusza na to wcale nie potrzeba. Gdyby jednak którykolwiek z moich oficerów zaproponował mi marsza na stolicę Polski dla jakichś politycznych celów, dostałby natychmiast kulą w łeb.

Mam przeszło czterdzieści lat – to znaczy, że musiałem być żołnierzem. Jestem, jak to Mickiewicz określa, synem „Narodu Wojennego”.

„Virtuti Militari” jest w mym rodzie dziedziczne. Miał je już mój pradziadek za trzydziesty pierwszy rok, ma je dziś już mój najmłodszy brat za przestrzelone płuca w ataku na Czartowską Skałę pod Lwowem. Mój dziadek był pułkownikiem w 63 roku, dziadek po kędzieli był w 63 roku oficerem kawalerji, odbył zsyłkę trzynastoletnia na Syberji, a w Irkucku za jakieś przewinienie dostał osiemset kijów.

Mam prawo mówić, bo też byłem żołnierzem.

To, co rzekomy, sam przez siebie mianowany marszałek Piłsudski zrobił, jest zbrodnią.

Jako pisarz polski, jako oficer polski, jako polski żołnierz, jako polski obywatel, z całej duszy protestuję przeciwko temu!

Warjactwo jego postępku oszołomiło mnie!

Podoficerowie z mego oddziału są już kapitanami. Cieszę się z tego. Ale każdy z nich wychowany jest w takiej dyscyplinie, że nigdy nie dopuściłby się tego, co w anarchistycznem poczuciu bezkarności zrobił „Marszałek” Armji.

Nie wątpię, że nasi polscy kaprale będą karniejsi od Marszałka.

Zato powiedzieć mogę i muszę, że ten Marszałek może być, czem chce i czem potrafi, ale nie karnym żołnierzem, i dlatego ja, biedak, demokrata, ale potomek rycerskiego rodu, oficer, łamię w tej chwili szablę na kolanie i rzucam mu ją w twarz!

Aby to nie było paszkwilem, podpisuję się nie pseudonimem, lecz nazwiskiem.

Jerzy Bandrowski (Tersytes).

Dziennik ukazujący się w Bydgoszczy w latach 1922-1933 – utworzony jako organ prasowy Narodowej Demokracji. Pismo należące do koncernu prasowego „Kurier Poznański”; opozycyjne wobec sanacji i Józefa Piłsudskiego. Drugie pod względem wielkości (po „Dzienniku Bydgoskim”) bydgoskie pismo wychodzące w dwudziestoleciu międzywojennym. W roku 1933 pismo zmieniło właściciela, linię polityczną oraz nazwę – od tego czasu wydawane jako „Kurier Bydgoski”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close