Polski stan posiadania na Kresach
nie może ulec zmniejszeniu

Skandaliczne praktyki parcelacyjne na Kresach Wschodnich

Różne mogą być poglądy na sposób i metody, jakie należałoby stosować celem zwiększenia ekspansji żywiołu polskiego w Małopolsce Wschodniej. Ale nie ma – i być nie może – najmniejszej różnicy poglądów w kwestij zasadniczej: polski stan posiadania nie może pod żadnym warunkiem i pozorem ulec ograniczeniu. Kto go zmniejsza, kto dopuszcza do skurczenia stanu posiadania na tym eksponowanym terenie jest szkodnikiem, który musi być najbezwzględniej zwalczany.

PARCELACJA Z WOLNEJ RĘKI W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ

Dotyczy to w pierwszym rzędzie sposobu, w jaki dokonuje się t. zw. prywatna parcelacja w Małopolsce Wschodniej. Parcelacja rządowa nie odegrała na tym terenie żadnej roli. Na rozparcelowanych w wolnej Polsce na terenie 3 południowo-wschodnich województw (lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego) 315.566 ha ziemi, przypadło na parcelację rządową zaledwie 1.343 ha…. Przeszło 314.000 ha ziemi rozparcelowali z wolnej ręki tamtejsi ziemianie.

OLBRZYMIE TERENY PRZESZŁY W OBCE RĘCE

Cóż się z tą ziemią stało? Komu polskie ziemiaństwo odsprzedawało swoje grunta? Cyfry budzą osłupienie i przerażenie. W województwie stanisławowskim na rozparcelowanej z wolnej ręki ziemi tamtejsi ziemianie osadzili

8.000 OSADNIKÓW RZYMSKO-KATOLICKICH I… 22.354 GRECKO-KATOLICKICH!

W województwie tarnopolskim 34.638 osadników rzym.-kat. i… 42.623 gr.-kat.! Czyli: kierując się tylko swym interesem materialnym, nie licząc się bynajmniej z interesem narodowym – zmniejszyli bardzo wydatnie polski stan posiadania, przyczynili się nie do wzmocnienia, ale właśnie do osłabienia żywiołu polskiego w Małopolsce Wschodniej.

Zdawałoby się, że wobec takich faktów i cyfr te właśnie czynniki konserwatywno-ziemiańskie najmniej mają prawa mówić o „klęskach, poniesionych na odcinku polskiego stanu posiadania”, bo przecież same są sprawcami tych klęsk… tymczasem wciąż z tych sfer gromy oburzenia padają pod adresem rządu, a specjalnie ministra rolnictwa, jakoby „polityka parcelacyjna” rządu zaprzepaszczała stan posiadania polski na terenach południowo-wchodnich.

DZIWNY WYSTĘP MAGNATA „W OBRONIE POLSKOŚCI”

Ostatnio znów prezes organizacji ziemiaństwa wschodnio-małopolskiego, ks. Andrzej Sapieha wystąpił „w obronie polskości”, obruszając się na rzekome plany zaprzepaszczenia polskiego stanu posiadania…. Dziwne to wystąpienie przedstawiciela konserwatystów, którzy – jak z zamieszczonych powyżej cyfr niezbicie wynika – sami najbardziej przyczynili się do przejścia olbrzymich terenów w niepolskie ręce.

GDY DBA SIĘ TYLKO O WŁASNĄ KIESZEŃ…

Ks. Andrzej Sapieha – podobnie zresztą jak niemal wszyscy jego pobratymcy z ducha i interesu – hołduje zasadzie, że zupełnie wystarczy dla utrzymania siły i ekspansji polskości na terenach pod względem narodowym zagrożonych, gdy z morza osad niepolskich sterczy wysepka: dwór ziemiański i jego właściciela.

ZASADNICZA RÓŻNICA

Rzeczywistość jest zgoła inna. Dla obrony polskiego stanu posiadania i dla ekspansji polskiego żywiołu bynajmniej nie jest obojętne, czy jeden Polak zajmuje 1000-morgową przestrzeń, czy też 100 Polaków znajduje się na stu 10-cio morgowych gospodarstwach…

KLASOWE „TABU” WŁADYKI Z MAŁOPOLSKI WSCHODNIEJ

Nikt nie kwestionuje polskości takiego obszarnika i kwestią utrzymania większych posiadłości ziemiańskich należy do zupełnie innych kategorii rozważań z punktu widzenia państwowej racji stanu, gospodarczych i obronnych problemów. Jeśli jednak chodzi o wzmocnienie polskiego żywiołu na zagrożonych terenach, o przeciwstawienie obcej ekspansji własnych sił – to owe „tabu”, jakie dla swych obszarów pragnęliby utrzymać ludzie, których wyrazicielem jest ks. Sapieha, jest zgoła niedopuszczalne.

NIEPOCZYTALNE DĄSY NA „POLITYKĘ MINISTERIALNĄ”

I nie pomogą tu żadne dąsy na „politykę ministerialną” i żadne podkopy pod osobistości, realizujące państwową rację stanu. Ktokolwiekby tę rację stanu miał realizować, nie mógłby stanąć na innym stanowisku, jak tylko na tym, że egoizmowi klasowemu warstwy obszarniczej na Kresach musi być przeciwstawiona zasada, wyrażona zresztą przez wspólną odezwę polskich organizacji gospodarczych, społecznych, zawodowych, kulturalnych Małopolski Wschodniej w lutym 1937, że ziemia polska musi być zużyta dla „wzmocnienia żywiołu polskiego”.

A że ks. Sapieha i jego towarzysze takiej rękojmi nie dają, niechże się nie dziwią, że do doniosłego zadania utrzymania polskiego stanu posiadania i wzmocnienia ekspansji żywiołu polskiego przystępują inni, przystępuje przede wszystkim odpowiedzialny za państwo i naród rząd, nie licząc się przy tym z klasowym stanowiskiem ludzi, zrzeszających się jedynie dla konserwowania anachronistycznych już dziś przywilejów stanowych.

Czasy klasowego „tabu” muszą się skończyć w imię dobrze i patriotycznie pojętego interesu państwowego i narodowego.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close