Urojenia

Gazety wychodzące na Kaszubach oraz i inne, omawiając sprawę Kaszubską, bardzo optymistycznie zapatrują się na tę sprawę. Zaprzeczyć nie można, że pochód prusactwa gorsze tu poczynił szkody, jak my to sobie przedstawiamy, my którzy tylko z gazet czerpiemy wiadomości odnośne. Trzeba samemu iść między lud i widzieć i słyszeć, co lud czuje, co lud mówi. Nawoływania w gazetach u szerszych warstw ogółu nie znajdują posłuchu, bo ogół ich nie czyta, ogół jest tak słabo uświadomiony, że instynktownie chyba odczuwa tylko, że należy do Polski, że nie ma nic wspólnego z prusko-niemieckim żywiołem, ze wszech stron na niego nacierającym i zniszczyć go usiłującym. I cóż zaradzić zdoła temu? Rąk zakładać nie wolno nam, a pracować tak jak dotychczas, dorywczo tylko, to bezcelowy trud! Więc systematycznej pracy nad uświadomieniem, powiem bez przesady, przynajmniej 2/3 wszystkich Kaszubów!

Dalej sam się przekonałem, że lud czytając polski język książkowy, tegoż nie rozumie dostatecznie. Znajdzie się może garstka, która czyni wyjątej, ale większa częśc czytających domyśleć się może jedynie, o co chodzo – a domysły mogą być wielorakie. Lud, który w zaciszu lasów i pustych pól, nad jeziorami i na wydmach morskich nie zmienił prawie języka ani trybu życia przez całe wieki, ten lud tak łatwo nie przyswoi sobie innych obyczaj. Zapanował tam zastój zupełny, i póki nie zapanował prąd nowoczesny we wszystkich społeczeństwach Europy, można było uważać Kaszuby za zgermanizowane. Echa walk, które wstrząsały w zeszłem stuleciu organizmem dawnej Polski, odzywały się tu na północy słabym tylko echem. Kaszuba żołnierz, który wtenczas stał pod chorągwią pruską na straży granic, przyniósł do domu może jakąś wieść o powstańcach, lecz serce nie zabiło mu przytem wspomnieniu żywszem tętnem.

Tragedya przeszłości zaginęła także u Kaszubów. Dzieje świetne książąt swoich, dawnych boi z Niemcami, nie przechowała żadna kaszubska pieśń. Tylko rzeź Gdańska w roku 1308 słabem echem odzywa się w kołysance dla dzieci. Lud kaszubski nie posiadał żadnej świadomości narodowej, a jeżeli przykładał sobie miano „polski” to czynił to w znaczeniu „katolicki”, jak to dziś jeszcze często słyszeć można. („Polską gazetę po niemiecku drukowaną” chcieć zapisać – znaczy „katolicką” (Westpreusserkę). I żył i żyje lud kaszubski do dziś dzień w zaciszu swych borów i pustkowi, wyparty z miast i żyznych dolin jako nieruchoma, konserwatywna masa, często nie znająca świata dalej jak dochodzi głos parafialnego kościoła.

Stosunki te zmieniły się w ostatnich czasach, co prawda, na lepsze. Już za czasów „kulturkampfu”, gdy żandarm pruski stanął przed plebanią, lud ujrzał zagrożone swoje dobra najświętsze, i zajął krytyczne stanowisko wobec rządu, którego nie podejrzewał do tego czasu o wrogie zamiary. Burza stopniowo dziś jeszcze rosnąca, a której końca przewidywać nie można coraz donioślejszym głosem trąbi na alarm, a prawo o wywłaszczczeniu i najopieszalszych powinno wyrwać z uśpienia……..

Uświadomieni na wiecach pilnie nastawiają ucho, czytają gazety, ale to niestety tylko mała cząstka ogółu…!

Chociaż lud się budzi, to jeszcze nie w takiej mierze, jak to być powinno. Lud powinien zrewidować swą wierność żołnierską do rządu, stosunek ludu do księdza germanizatora lub renegata musi uledz zmianie, bezkrytyczne zaufanie musi tu runąć! Wprowadzenie kazań niemieckich dla kilku urzędników i nauczycieli pouczyło także i tu lud, jak kwalifikować powinien takich swoich duszpasterzy. Ucisk materyalny ze strony niemców i żydów spowodował też powstanie całego szeregu instytucyi finansowych, które dosyć dobrze się rozwijają. Nie doznają one jednak takiego uznanie, na jakie zasługują.

Stosunki kaszubskie wcale nie przedstawiają się tak ponętnie, jak to zwykliśmy słyszeć. Dużo pozostaje nam jeszcze do pracy, aby przeciwdziałać wynarodowieniu, a wszystkie pomyślne wiadomości, to na razie urojenia.

Corax Viator.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close