Narodziny wynalazku
Rozstrzygająca godzina Diesla

Na szosach polskich kursują od paru lat potężne autobusy Polskich Kolei Państwowych. Są one poruszane motorami Diesla. Motory te są oszczędniejsze w użyciu, gdyż pędzone są tańszym paliwem – ropnym. Ropa zapala się w nich nie od iskry elektrycznej, jak w zwykłych silnikach samochodowych, lecz pod wpływem wysokiej temperatury powstającej od wielkiego sprężenia w cylindrach motoru mieszaniny spalinowej. Poniżej podajemy wspomnienie historyczne o pierwszych próbach wynalazku Diesla, który ma tak doniosłe znaczenie w budownictwie motorów spalinowych. – Uw. Red.

Dn. 15 lipca 1893 Eugeniusz Diesel Przebywał w swoim domu, w opuszczonym przez mieszkańców Berlina. Rodzina wyjechała na wieś. Spacerując po Tiergartenie myślał o maszynie czekającej na niego w Augsburgu. Miał przekonanie, że już wkrótce będzie mógł puścić w ruch swój motor. Był więc zadowolony i spokojny. Do żony swojej pisał był w owym czasie: „Jutro, to jest w niedzielę rano, pojadę do Augsburga. Czeka mnie tam najważniejszy moment w życiu. Myśl o mnie i módl się za mnie!”

Pierwszy silnik Diesla zbudowany przez zakłady Kruppa w roku 1897; po lewej Rudolf Diesel

Pierwszy silnik Diesla zbudowany przez zakłady Kruppa w roku 1897; po lewej Rudolf Diesel

17 lipca spieszył Diesel zaziębiony, lecz pełen radosnej nadziei, z hotelu pod „Trzema Murzynami” w Augsburgu do fabryki.

Tutaj spotkał się ze swoim przyjacielem szkolnym Lucjanem Voglem, zięciem Buzens’a i nadinżynierem oddziału maszyn do fabrykacji lodu. Vogel popierał Diesla od samego początku z prawdziwą w niego wiarą; teraz chciał uczestniczyć przy próbach, przede wszystkim miał pośredniczyć pomiędzy Dieslem z jednej strony, a Buzens’em i fabryką z drugiej. Przez cały okres twardej próby Vogel nie okazał nigdy chwili słabości lub wahania, stojąc zamsze wiernie przy przyjacielu; poddawał mu często wiele dobrych myśli.

Diesel i Vogel weszli do laboratorium w jak najlepszym usposobieniu. Diesel ujrzał swój motor o dziwnie cienkich cylindrach ustawiony na wysokim postumencie. Maszyna nie była jeszcze gotowa. Na postumencie stały tylko główne jej części składowe. Na ziemi natomiast leżało wiele porozrzucanych części, które trzeba było dopiero oglądać i wmontowywać.

W Hamburgu monter Linder ukończył właśnie montowanie maszyn do wytwarzania lodu, gdy otrzymał rozkaz natychmiastowego powrotu do fabryki w Augsburgu. Gdy się stawił na rozkaz, kazano mu zaraz następnego dnia zabrać się do montażu nowego motoru. Linder nie wiedział, o jaki to motor chodzi, lecz udał się na wskazane miejsce, gdzie ku swojemu zdumieniu zastał Diesla. Linder znał go bardzo dobrze; za każdym razem gdy przejeżdżał przez Berlin meldował się u niego jako u zastępcy Lindera. Obaj uścisnęli sobie dłonie.

„Co tu pana sprowadza, panie Diesel?” – zapytał zdumiony monter.

„Zaraz pan zobaczy”, odparł Diesel wesoło, a następnie pokazał mu motor, który wyglądał mniej więcej jak stojąca maszyna do fabrykacji lodu.

Brakowało jeszcze licznych przewodów rurowych, z których każdą pojedyńczą sztukę Diesel, Vogel i Linder musieli dokładnie zbadać i dopiero po wielu przeróbkach wbudować do maszyny. Montowanie to postępowało jednak niezmiernie powoli, to też Diesel, który początkowo nie okazywał zupełnie zniecierpliwienia, tracił każdego dnia coraz więcej ze swego stoickiego spokoju i ażeby dodać sobie otuchy pisał: „Jeszcze dzisiaj, dnia 29 lipca motor nie jest na tyle gotów, abym go mógł wypróbować, i zdaje się, że nie dojdzie do tego wcześniej jak w połowie sierpnia. Wtedy dopiero będę mógł wlać ropę i przekonać się o słuszności mojej teorii. Nie łudzę się jednak i wiem, że dopiero w czasie próby wyjdą rozmaite błędy i że dopiero wtedy okaże się, ile rzeczy trzeba będzie zmienić. Myślę, że cała ta sprawa potrwa jeszcze 4 – 5 tygodni… Tym razem muszę naprawdę uzbroić się w cierpliwość.”

Do pierwszych prób użyto ciężkiej ropy naftowej, a więc paliwa, które w przyszłości miało się stać jednym z najważniejszych materiałów napędowych motorów Diesla. Ponieważ jednak gęsta masa z trudem przepływała przez przewody, Diesel postanowił na razie do pierwszych prób użyć benzyny.

Nadchodzi sierpień! Diesel sprowadził sobie w między czasie wielką ilość aparatów pomocniczych i urządzeń do pomiarów, a także przygotował mały kompresor, który miał dostarczać sprężonego powietrza do rozruchu maszyny. Została wbudowana również transmisja t. zw. wał z kołem stopniowym, poruszana przez główną transmisję fabryczną. Jeżeli przesunięto pas z koła nie zaklinowanego na koło zaklinowane na wale transmisyjnym, wówczas pas wprawiał w ruch koło rozpędowe motoru. Początkowo motor szedł tylko wtedy, gdy go w ruch wprawił wał transmisyjny. W ten sposób miał on się dotrzeć, aby wszystkie jego części pracowały bez zarzutu. Dopiero potem zamierzał Diesel wlać do maszyny benzyny i zmusić motor do samodzielnej pracy. Najważniejszą rzeczą było uzyskanie w cylindrach należytego sprężenia powietrza. Chodziło o takie zgęszczenie powietrza, by w cylindrach uzyskać ciśnienie od 30 do 40 atmosfer. Nie dysponowano wówczas tak, jak dziś, dużym zapasem doświadczenia i odpowiednimi materiałami; to też osiągnięto tylko ciśnienie 18 atmosfer. Przy tym cylindry i tłoki tak się rozgrzały przez tarcie, że zaczęły pękać. W pierwszym rzędzie trzeba więc było złagodzić ogromne tarcie, które już na samym początku było powodem wielkich trudności.

Tarcie stawało się stopniowo coraz mniejsze, lecz powietrza wciąż nie można było sprężyć do odpowiedniej wysokości. To też Diesel nie mógł już opanować swojej niecierpliwości: „Musiałoby mnie – powiedział – już chyba zawieść wszystko w życiu, gdybym nie mógł udowodnić, że moja maszyna jest naprawdę dobra”.

10 sierpnia, w trzy tygodnie więc po przybyciu do Augsburga, Diesel puścił w ruch swój motor, który szedł popędzany transmisją. Pompka zaczęła wstrzykiwać strumień benzyny do wysoko sprężonego powietrza w cylindrach motorów. Trzej mężczyźni czekali w najwyższym napięciu na rezultaty próby. Po chwili przeraźliwy huk rozdarł powietrze, jak wystrzał armatni. Eksplozja rozerwała jeden z instrumentów na drobne części, które jak pociski przeleciały nad głowami obecnych. Maszyna nie została jednak uszkodzona. Diesel, mając na uwadze wysokie ciśnienie zbudował ją tak silnie jak armatę.

Gdy nastąpił wybuch, ogarnęło go przerażenie i radość. Już pierwsza próba wykazała, że paliwo zapala się samo przez się w wysoko sprężonym powietrzu.

Gazeta polska wydawana w Allenstein (Olsztyn) w niemieckich Prusach Wschodnich. Wychodziła w latach 1886 – 1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close