Alfred Nobel

Wobec nowego rozdania nagród z zapisu Nobla, świat zajmuje się znowu człowiekiem, którego wynalazek sprzyjał rozwojowi wojny, a testament popiera sprawę pokoju. Oto kilka szczegółów biograficznych. Nobel był z pochodzenia Szwedem, niepospolita energja, wytrwałość i przedsiębiorczość były zaletami dziedzicznemi w tej rodzinie. Jego ojciec, Emanuel, był architektem; wolne chwile pracy biurowej poświęcał wynalazkom. Wreszcie pewnego dnia rzucił wszystko i pojechał do Petersburga z wynalezioną przez siebie substancją wybuchową, mieszaniną ołowiu, prochu, chlorku, potasu, kwasu siarczanego. Oddał ją na usługi robót kopalnianych. Wynalazek ten przyniósł mu kilkakroć sto tysięcy rubli; ale Nobel ojciec miał rękę szeroką. Po kilku miesiącach był zmuszony – zastawić zegarek.

Przyszła wojna krymska, rząd wezwał Nobla, polecając mu wzmocnienie fortów w Kronsztadzie, ale Emanuel był już stary; nie mógł odbyć takiej podróży. W zastępstwie posłał swego syna Roberta, 25-letniego młodzieńca. Oddał on Kronsztadtowi tak znaczne usługi, że mimo młodego wieku otrzymał rangę admirała floty. Opasał fortecę kilkuset drutami podwodnymi, pozostawiając wązki przejazd okrętom, zawijającym do portu. Dzięki temu urządzeniu okręt angielski „Ks. Wellington”, zakradający się pod twierdzę omal nie wyleciał w powietrze, ocalił go swą zagładą mały statek fiński, który wpadłszy na sieć podwodną, uległ rozbiciu. Posłużyło to za przestrogę angielskiemu okrętowi.

Po ukończeniu kampanji Robert udał się nad morze Kaspijskie i odkrył kopalnie nafty w Baku. W tej wyprawie towarzyszył mu najmłodszy brat Alfred: Ten za powrotem do Szwecji w r. 1862 wynalazł substancję wybuchową. Rozsadziła małą pracownię. Pierwszą jej ofiarą padł jego ojciec. Katastrofa sprawiła tak silne wrażenie, że nikt nie chciał wynająć Alfredowi domu ani szopy dla doświadczeń. Musiał użyć w tym celu gabarn, ale władze rozkazały mu zarzucić kotwicę daleko od brzegu. Było to wielkiem utrudnieniem, brakło też środków materjalnych. Wynalazca uzyskał je wreszcie, dzięki poparciu jednego ze swych rodaków Yversa Smitt.

Wynalazek nowej substancji – dynamitu, był dziełem przypadku: część substancji wybuchowej wyciekła z rurki i rozlała się po wilgotnej ziemi, tworząc z nią mięszaninę. Gdy wilgoć wyparowała, Alfred Nobel spostrzegł, że dodając 1/4 ziemi do 3/4 nitrogliceryny, można otrzymać materjał wybuchowy bardziej skuteczny. W r. 1866 podążył do Paryża i utworzył tam Towarzystwo akcyjne dla eksploatacji swego wynalazku, z kapitałem 10 miljonów fr. Założono filje w Belgji, Szwecji i Hamburgu. Wynalazca został mianowany dyrektorem zarządzającym. Poczęły tworzyć się coraz nowe kompanje dla fabrykacji dynamitu. W Stanach Zjednoczonych Półn. Ameryki powstało ich 4, we Francji 3, w Belgji 2, w Szwecji 1. Anglja przez długi czas nie udzielała koncesyj Noblowi, a to skutkiem oporu sir Fryderyka Abel, który chciał sobie przywłaszczyć monopol materjałów wybuchowych. Szkocja, pozwoliła mu rozwinąć działalność u siebie. Fabryka dynamitu, wzniesiona w Andossan, w pobliżu Glazgowa, zarządzana przez Roberta Nobla, stała się niebawem największą na świecie, jej obrót wynosił 1,700.000 funt. szterl. (około 50 mil. koronu).

Alfred Nobel udoskonalał wciąż swój wynalazek. W r. 1879 zdołał rozpuścić nitrocelulosę w nitroglicerynie i uzyskał substancję żelatynową, odpowiedniejszą do użycia. W r. 1889 przyjął oferty Anglji i odstąpił jej swoje prawa. Wkrótce potem wynikł spór o działanie ballislitu (wynalazku Nobla) i corditu. Rzeczoznawcy angielscy przyznali wyższość ostatniemu z tych materjałów wybuchowych. Był to cios dla miłości własnej Alfreda Nobla. Odtąd jego żelazne zdrowie poczęło się chwiać. Mając lat 60, poraz pierwszy uczuł, że siły odmawiają mu posłuszeństwa. Zawezwany lekarz francuski dr Potain, przepisał mu trintrinę, rozczyn nitrogliceryny w alkoholu, do zażywania po parę kropel dziennie, ku wzmocnieniu funkcyj serca. Dziwnym zbiegiem okoliczności wynalazek morderczy miał służyć do przywrócenia życia swemu rodzicowi. Nie utrzymał go jednak długo przy życiu. Alfred Nobel zmarł w r. 1896, mając lat 64. Był nieżonatym, dwom synowcom zapisał po 125.000 koron, resztę majątku 35 miljonów koron, przeznaczył na nagrody swego imienia dla literatów, uczonych i rzeczników pokoju.

Dziennik informacyjno-publicystyczny o orientacji narodowej i katolickiej, wydawany w Krakowie w latach 1893–1939. Po zmianie właściciela w latach trzydziestych stał się gazetą prorządową. Od stycznia 1939 roku jego redaktorem został Jerzy Turowicz, późniejszy redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close