Galicja czy Palestyna?

Ciekawy i bardzo znaczący artykuł pod powyższym tytułem pojawił się w pierwszym zeszycie styczniowym żydowskiego tygodnika, wychodzącego po niemiecku w Krakowie, p. t. Sprawiedliwość. Wśród innych ważniejszych spraw brakło nam miejsca na omówienie tego artykułu i zaznajomienie naszych czytelników z jego treścią. Jest on znamienny bardzo, gdyż żydzi przemawiają tam zupełnie szczerze i bez obsłonek, odkrywając zupełnie swój wyłączny, jedyny interes rasowy, interes wprost przeciwny celom i zadaniom tubylczej ludności. Artykuł ten jest odpowiedzią wszystkim liberalnym politykom i patrjotom, wszystkim marzycielom o assymilacji, albo frazesowiczom, prawiącym o uczuciu polskości u żydowskiej inteligencji.

Artykuł powyższy omawia kwestję nędzy, panującej podobno między żydostwem w małych miejscowościach galicyjskich, skarży się, że usiłowania żydowskich posłów z Galicji, zmierzające do uchylenia tej nędzy przez stworzenie przemysłu domowego, nie mogły wydać pożądanych owoców, gdyż spotkały się z apatją w kraju i obojętnością za granicą, że jednak nareszcie promień nadziei dla żydów galicyjskich zabłysnął, gdyż stowarzyszenia żydowskie w Niemczech, Francji, Anglji i Ameryce zamierzają wdrożyć akcję ekonomiczną na wielką skalę, aby przyjść z pomocą żydom galicyjskim. Dając wyraz tej idei, ogłosił dr. Ernest Tuch z Hamburga artykuł, w którym rozwijał szczegółowo plan wewnętrznej kolonizacji żydów w Galicji, a później w organie Blocha Oesterreichische Wochenschrift wykazał, że przy dobrych chęciach byłoby bardzo łatwo zgromadzić potrzebne kapitały i rozpocząć bezzwłocznie pracę tworzenia gospodarczo-rolniczych kolonij żydowskich wewnątrz kraju.

Przeciw wywodom dra Fuchsa wystąpił jednak galicyjski sjonista dr Salz. O tem wystąpieniu tak się wyraża dosłownie organ żydowski:

„W chwili kiedy nareszcie z Zachodu błyska nam nadzieja pomocy, i gdy bezinteresowni działacze z zapałem chcą podjąć pracę dla naszego dobra, podnoszą się znowu w Galicji zwolennicy palestyńskiej kolonizacji, którzy chcieliby biednych galicyjskich żydów osiedlać na nieurodzajnej i wiecznie suchej glebie Palestyny. Dr Abraham Salz z Tarnowa, argumentami chwytanymi z powietrza, przestrzega przez wewnętrzną galicyjską kolonizację żydów. Według zdania dra Salza, oparłyby się tej kolonizacji przedewszyst-kiem galicyjskie władze rządowe i autonomiczne. To zdanie dra Salza nie ma żadnej faktycznej podstawy, gdyż przeciwnie, przekonani jesteśmy, że rząd nietylko tolerowałby wewnętrzną kolonizację żydów w Galicji, ale niezawodnie wszelkiemi środkami a nawet znacznemi subwencjami przyszedłby jej z pomocą (!) Uczyniłby to rząd nietylko w myśl zasady równouprawnienia żydów, ale także z pobudek państwowego interesu, to jest, aby z głodujących galicyjskich żydów stworzyć pożyteczną dla ogółu (!) społeczność. Zresztą zarówno hr. Piniński jak marszałek hr. Badeni przyjmują przecie w swoich salach posłuchań wszystkich obywateli, niechże zatem ci, którzy mają zamiar przeprowadzić kolonizację żydów, zwrócą się do tych czynników i zapytają ich o zdanie. Przekonani jesteśmy, że odpowiedzi naczelników obudwu władz w kraju wypadłyby po naszej myśli!!

„Chrześcijańska ludność kraju, mówi dalej dr Salz, zajęłaby wobec kolonizacji żydowskiej wrogie stanowisko. Przedewszystkiem nie wszyscy Chrześcijanie w Galicji są nieprzyjaciółmi żydów (niestety! Przyp. Red.) i zdaje nam się, że większość Chrześcijan byłaby bardzo zadowolona (!!), gdyby ubodzy i nędzę cierpiący żydzi zaczęli produktywnie (!) pracować. Ci zaś Chrześcijanie, którzyby wobec kolonizacji żydów w Galicji wrogo byli usposobieni, ci są i dziś wrogami żydów i gdyby nie rząd i jego armja, rzuciliby się oni niezawodnie już dzisiaj na bezbronnych żydów, aby rabować i plądrować ich mienie, a może nawet masakrować ich samych. Stałoby się to nietylko w Galicji, ale także w Czechach i na Morawach. Tego jednak dzisiaj obawiać się nie potrzeba, nawet gdyby żydzi w zamkniętych kolonjach osiedli na gruntach w Galicji, gdyż, krótko mówiąc, strach przed bagnetami zawsze był i będzie!!!”‚

Oto dosłowne brzmienie ustępu artykułu żydowskiej szmaty, zwącej się Sprawiedliwością. Większego cynizmu i większej bezczelności wyobrazić sobie niepodobna! Po takich artykułach niech żydzi, żywioł tak obcy nam, tak zgubny, tak wrogi dla naszych narodowych dążeń, nie uskarżają się na prasę, która „tworzy” antysemityzm. Takie prowokacje ludności polskiej i ruskiej na jej własnej ziemi, takie cyniczne przechwalanie się opieką „rządu i bagnetów” przeciw Chrześcijanom, którzy śmią być dla żydów nieprzychylni, to chyba najtrwalsze i najgorętsze zarzewie rasowego antysemityzmu!

Czy rozbójnik wkradający się przemocą do chaty spokojnego człowieka i wymuszający na nim powolność swoim rozkazom, pod grozą noża, czy kuli, czyni co innego? Czy wobec tego nie zawrze krew w każdem polskiem sercu poczuciem krzywdy i wprost rozpaczliwem oburzeniem?…

W dalszym ciągu artykułu rozprawia się autor z prasą antysemicką. „Ci żydzi, pisze, którzy już na ziemi osiędą i pobudują się, nie będą się ani troszczyć, ani nawet wiedzieć, co jakiś tam dziennik we Lwowie, lub Krakowie, przeciw nam napisze w ordynarnych lub obelżywych wyrazach”.

Zakończenie artykułu jest tak znamienne, że znowu wiernie je powtórzyć musimy:

„Głównym argumentem dra Salza, pisze autor, przeciw kolonizowaniu żydów w Galicji, jest rzekomy brak ziemi do tego celu. Aby ten argument należycie odeprzeć, zapytywaliśmy wielu galicyjskich faktorów, trudniących się pośrednictwem sprzedaży i kupna gruntów, a ci zapewnili nas, że zwłaszcza we Wschodniej Galicji są kompleksy gruntowe, razem około 100 000 morgów obszaru, które każdej chwili możnaby kupić za bardzo niską cenę. W dodatku około 100 parowych tartaków pracuje w Galicji dzień i noc nad wytrzebieniem lasów, wskutek czego coraz więcej przybywa ziemi, z której po wytrzebieniu można zrobić urodzajne pola. Jest tedy w Galicji dwa razy tyle ziemi, niż jej potrzeba na kolonje dla wszystkich ubogich galicyjskich żydów!!

„Nie pojmujemy na koniec dlaczego dr Salz, który jest przewodniczącym stowarzyszenia „Chowwe Erez Izrael” w Galicji, może oddawać kolonizacji palestyńskiej pierwszeństwo przed galicyjską. Stowarzyszenie to zrobiło już smutne doświadczenia z żydowskiemi osadami w Palestynie. Zebrało ono przecież w biednej Galicji 50.000 złr. na cele kolonizacji i założyło ogromną kolonję w Palestynie, która składała się aż z 11 osób. Z tych jedenastu żydów trzech wróciło już do Galicji – pozostali uprawiają tam wprawdzie rolę, ale giną z głodu.

„Przyjrzyjmy się jednak, jak obecnie żydzi w Galicji pracują na roli. Jest obecnie w kraju 630 większych właścicieli żydów, którzy, niestety, do prac w polu nie używają żydów, chociaż posługują się nimi, jako ekonomami i dozorcami.

„Oprócz nich 6.000 żydów posiada drobną własność gruntową, zajmuje się chowem bydła i handlem mleka, który w małych miastach galicyjskich jest przeważnie w ręku żydów. Wszystko to przemawia za kolonizacją żydów w Galicji, a przeciw kolonjom w Palestynie, gdzie wprawdzie przed 2000 laty mieliśmy naszą ojczyznę, dziś jednak mieszkający tam żydzi żyją wyłącznie prawie z chaluki, to jest z jałmużny, zbieranej dla nich wśród żydów całego świata. I dlatego kwestja pomocy dla biednych żydów musi być postawiona na realnym gruncie, choćby to nie wiem jakiego wymagało trudu, a nie gubić się w fantazjach i utopjach”.

Zdaje się, że wszelkie komentarze do tych słów są zbyteczne. One same są, jak to mówią, uderzeniem pałką w łeb, ich cyniczna i bezczelna wymowa zedrze chyba łuski z oczu wszystkim ślepym lub optymistom. Żydzi nie spoczywają, nie wahają się nawet otwarcie przyznać do zamachu, jaki gotują na naszą własną polską ojczystą ziemię. Nie dość, że podstępem i zbrodnią wyzuwają od szeregu lat z ziemi biednego galicyjskiego chłopa i nieopatrznego głupiego szlachcica, chcą jeszcze pod osłoną bagnetów podjąć uprawnioną akcję celem wydzierania nam gruntu z pod nóg i uczynienia z Galicji żydowskiej ojczyzny. W Prusach komisja kolonizacyjna poszarpała naszą ziemię na korzyść żywiołu germańskiego, w Rosji konfiskaty majątku i zakazy nabywania ziemi wyrywają nam z rąk przemocą tę podstawę narodowego istnienia, w Galicji żydzi przygotowują się do czwartego rozbioru Polski…

A my śpijmy dalej i oburzajmy się na destrukcyjną i podburzającą agitację antysemitów!!!

Dziennik informacyjno-publicystyczny o orientacji narodowej i katolickiej, wydawany w Krakowie w latach 1893–1939. Po zmianie właściciela w latach trzydziestych stał się gazetą prorządową. Od stycznia 1939 roku jego redaktorem został Jerzy Turowicz, późniejszy redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close