Kogut u ludu

Jeżeli w czem, to w wierzeniach ludowych znajdziecie najwięcej średniowiecczyzny, a nawet czynników legendowych, sięgających zamierzchłej starożytności. Wierzenia te pochodzą z pokolenia na pokolenie, notowane przez etnografów, nie zbijane przez nikogo. Między innemi do dziś dnia istnieją podania i wierzenia, które zwierzętom przypisują władzę cudowną nieraz, zawsze nadzwyczajną. Pochodzą one oczywiście z czasów, gdy pomiędzy człowiekiem a zwierzętami bliższe, jeżeli się tak wyrazić wolno, panowały stosunki, gdy człowiek i zwierzę, pod jednym dachem szukali schronienia przed zimnem i burzą, August Gittee zadał sobie świeżo pracę nakreślenia szkicu, w którym wykazuje, jakie mianowicie stanowisko zajmuje kogut w wierzeniach ludowych.

Pomiędzy zwierzętami, które należały niejako do domu starożytnych Germanów, znajdujemy i koguta. Mieszkał on pod jednym dachem z człowiekiem, a nawet od niego otrzymała nazwę część budynku Hahnenbalken. W legendach germańskich niejednokrotnie kogut bywa wspominany przy wyrokach sądowych. W „Starożytnościach sądowych” Jakób Grimm wspomina o następującym zwyczaju: „Jeżeli człowiek pozbawiony rodziny napadnięty został zdradziecko wśród nocy i jeżeli zabił napastnika w obronie własnego życia, ma wziąć trzy słomki ze swojej strzechy, psa na postronek, koguta na ramię i z tem wszystkiem ma się udać przed sędziego, gdzie konieczność obrony wałasnej zaprzysięże. W razie, gdyby skłamał, Bóg dowiedzie jego winy za pośrednictwem koguta”.

W mitologji skandynawskiej kogut zjawia się jako ptak, czuwający nad domostwem.

Völuspa, jeden ze śpiewów Eddy, wspomina o dwóch kogutach należących do otoczenia bożków; jeden z nich, czerwony, ze złotym grzebieniem, nazywa się Fialar. Świat po długiem istnieniu będzie wreszcie zniszczony. Wówczas kogut swym śpiewem obudzi bogów i bohateróww do nowego życia. Inny znów kogut śpiewa pod ziemią w gmachu bóstwa podziemnego Hel.

Tu mitologja skandynawska zgadza się z grecką, która również przeznacza kogutowi miejsce przy boku Plutona i Persefony. Z tego powodu kogut uważany był za ptaka, odpowiedniego na ofiary dla bóstw pudziemnych, Do dziś dnia w niektórych miejscowościach Belgji istnieje zwyczaj ucinania głowy czerwonemu kogutowi bezpośrednio po żniwach. Ma to być dla gospodarza domu prezerwatywa od uderzenia piorunu w nagromadzone w stodołach zbiory.

W wieku XII-ym zaczynają się zjawiać koguty na szczytach wież i dzwonnic. Według Juliusza Lipperta, symbolizuje to ofiarę z koguta, którą Germanie starożytni zwykli byli przynosić bóstwu w chwili, gdy zaczynali wznosić budowlę. Początkowo zasklepiano koguta żywego w fundamentach, zazwyczaj tuż pod progiem. Zwyczaj ten oparty był na wierze, iż budowla będzie tylko wówczas trwałą, gdy przy rozpoczęciu jej bóstwa otrzymają w ofierze życie ludzkie, w ostateczności zwierzęce. Jak twierdzą niektórzy badacze, nietylko w Grecji i w Rzymie, ale i w Azji zachowywany był w zamierzchłej przeszłości. Tem np. tłumaczą zabójstwo Abla przez Kaina, tem Remusa przez Romulusa, ztąd wywodzą etymologję, nazwy Capitolium. W Grecji, przed polożeniem kamienia węgielnego miażdżono głowę zwierzęcia. Z czasem kogut zajął miejsce ludzi i zwierząt, poświęcanych na ofiarę budowlaną (Bauopfer). Później jeszcze miejsce zwierząt żywych zajęły ich skóry. Jak twierdzi podanie, przy budowie katedry w Amsterdamie, źródła podziemne tak długo przeszkadzały postępowi robót, dopóki nie zakopano w fundamentach skór wołowych. To samo działo się w czasie budowy kościoła w Utrechcie.

Głos koguta odzywa się zawsze przed ukazaniem się jutrzenki. Jest to hasło dla duchów złych, aby zaprzestały psocić na ziemi, bo słońce już nadchodzi, ztąd śpiew koguta jest dla tych duchów nienawisty, bo im przeszkadza w robocie. Djabeł, gdy za cenę duszy ludzkiej zobowiąże się wznieś budowlę, musi to uskutecznić przed pianiem koguta. Inaczej nic z duszy ludzkiej. W takich razach czart pada często ofiarą przebiegłości kobiety, która udaje pianie koguta aby djabła pozbawić obiecanego łupu. Legendy takie są bardzo zwyczajne w okolicach Frankfurtu nad Menem i Akwizgranu. Takiemu właśnie podaniu zawdzięcza powstanie przysłowie niderlandzkie: przebiegłość kobieca przewyższa wszelką inną przezorność.

Meteorologja ludowa, oparta na doświadczeniu codziennem, twierdzi, iż kogut rządzi pogodą i niepogodą, boć pieje zwykle na zmianę. We Flandrji, trwanie jednego „kukuryku” brane jest na miarę. „Na Trzy Króle – mówią tam – dzień zwiększa się o jedno pianie koguta”, tj. o czas, który zajmuje jedno pianie.

Istniejący dotychczas w niektórych okolicach Flandrji barbarzyński zwyczaj „ciskania do koguta”, bierze początek z czasów bardzo odległych. Do wysokiej żerdzi przywiązują żywego koguta, a młodzież dopóty ciska w niego żelaznemi prętami, dopóki ktoś łba nieszczęśliwemu ptakowi nie strąci. Dzieje się to natychmiast po ukończeniu żniw, a jest barbarzyńskim szczątkiem zwyczaju przynoszenia koguta na ofiarę dziękczynną po dokonaniu pomyślnych zbiorów. W innych znów okolicach, obserwowane bywa t.z. Den haan inhalen (wjazd koguta). Gdy ostatni już wóz ze zbożem wjeżdża do stodoły, żniwiarze siadają na wozy, przywiązują koguty do tyki, przystrojonej w kwiaty i kłosy, i w ten sposób odbywa się uroczysty wjazd na folwark, gdzie gospodarz obowiązany jest przyjąć swą czeladkę, mniej lub więcej obfitym poczęstunkiem.

Wzmiankowaliśmy już wyżej, iż mitologja skandynawska umieszczała koguta w otoczeniu podziemnogu bóstwa Hel. Z tej to racji djabeł, zwłaszcza Mefistofeles, nosi u kapelusza pióro kogucie. I djabeł Twardowskiego używa koguta, jako wierzchowca.

Niekiedy w wierzeniach ludowych miejsce koguta zajmuje kura, ale koniecznie czarna, która ma nawet własność wywoływania diabła, zwłaszcza w noc ciemną, na rozstajnych drogach. W całej niemal Europie północnej kura czarna zajmuje poważne miejsce przy znachorskich praktykach leczniczych. We Flandrji kładą choremu kurę taką
na piersi , a po kwadransie odnoszą na ofiarę do najblższego kościoła. Szczególnemi względami w praktykach zabobonnych cieszą się kury, wylęgnięte z jajek, zniesionych pomiędzy Bożem Narodzeniem a Swiętem Trzech Króli.

Dziennik informacyjno-publicystyczny o orientacji narodowej i katolickiej, wydawany w Krakowie w latach 1893–1939. Po zmianie właściciela w latach trzydziestych stał się gazetą prorządową. Od stycznia 1939 roku jego redaktorem został Jerzy Turowicz, późniejszy redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close