• Głos Narodu
  • / 09.01.1900
  • / Kraków
  • / Rok 8, Nr 6 (wyd. południowe)

„Westrussland” *

Wydany świeżo w Berlinie atlas Andree’go daje Dzien. Poznańskiemu temat do następujących najzupełniej słusznych uwag: „Nawet do sfery czysto naukowej, jaką jest nauka o ziemi, wdziera się moloch antykulturny, któremu na imię germanizacja i robi zamach na to, co każdemu narodowi jest świętem, godzi na jego nazwy i nazwiska, rzek, gór, miast i wsi, które są właśnie jednem z najwybitniejszych znamion odrębności narodowej. Że sfery oficjalne w swej dziwnej zawziętości antypolskiej tępią corocznie dziesiątki, może nawet setki rdzennie polskich nazw miejscowości, że urzędnicy-karjerowicze i działacze podejrzanej wartości, uprawiają ten smutny prozelityzm antykulturny na rzecz niemczyzny, temu się dziwić nie można, bo jest treścią nowoczesnego poganizmu politycznego, budować swoje istnienie na ruinach cudzej własności, choćby ta własność była odwieczną. Ale oburzać musi każdego ucywilizowanego człowieka i kraj swój kochającego Polaka, gdy się widzi, że nawet poważne naukowe firmy tą samą rządzą się małodusznością i narodowi, jak nasz wysoko cywilizowanemu, wydzierają, co mu jest najdroższego.

Czynu tego dopuścił się poważny naukowy zakład kartografji geograficznej Velhagena i Klasinga w Lipsku w ostatniem wydaniu słynnego atlasu Andree’go z r. 1899, w „poprawnej”, jak powiedziano w tytule, edycji tego dzieła. Istotnie jest ono „poprawne”, tak poprawne, że każdy Polak, uniesiony słusznem oburzeniem, powinienby je w piec rzucić, gdyż odnośnie do geografji ziem polskich nie ma ono w obecnej „poprawnej” edycji najmniejszego naukowego znaczenia. Geografję Polski układał w niem widocznie nie człowiek nauki, tylko jakiś zwyczajny żandarm pruski czy rosyjski, może pruski i rosyjski razem. Polska, nawet jako pojęcie ściśle geograficzne, zupełnie w tym atlasie nie istnieje. Jest tylko Galicja, prowincja poznańska, Prusy Zachodnie, a karta, na której się znajduje Królestwo Polskie kongresowe, nosi bezczelny tytuł „Westrussland” !!

Ale w tem Królestwie kongresowem nie ma nawet w obacnym atlasie Andree’go ani jednego miasta polskiego. Wszystkie nazwy miejscowości podane są według brzmienia rosyjskiego a pisane ortografją niemiecką, często tak śmieszną i dziwaczną, że trudno domyśleć się właściwej nazwy danej miejscowości. Nie Polak zaś nigdy nie domyśliłby się, że w tych ziemiach żyją liczne miljony narodu polskiego. Prosimy przyjrzeć się pisowni setki miejscowości w Królestwie Polskiem, jak ona wygląda w najnowszej „poprawnej” edycji atlasu Andree’go. Brest litowsk (ma być Brześć Litewski), Pischtscha (!), Cholm (ma być Chełm), Owrutsch, Slawetschno, Nograd Wolynsk (!), Shitomir (! !) (ma być Żytomierz), Berditschew (Berdyczów), Priluki (!), Taraschtscha (! !), Tutschin, Radsiwilow, Kremenz (Krzemieniec), Chotin (ma być Chocim), Mogilew (Mohylów), Uman (ma być Humań).

Tak wyglądają wiernie z Atlasu Andree’go odpisane nazwy miast w Polsce rosyjskiej. Niektórych z nich wcale nie można poznać, trzeba n. p. wielkiej domyślności, żeby w takiem Skrshinno poznać nasze Skrzynno, w Shelechow – Żelechów, w Sezechow na Sieciechów i t. d.

Słusznie przypomina z tego powodu Dziennik poznański uchwały ostatniego kongresu geograficznego w Berlinie, w którym brał udział rząd niemiecki z księciem Hohenlohe na czele, a według których zaprotestowano przeciw samowolnym zmianom nazw historycznych. Dziennik poznański zatem wzywa geografów polskich, aby na przyszłym kongresie napiętnowali tę prostytucję naukową, jakiej się, odnośnie do Polski, firma Velhagena i Klasinga w Lipsku, oraz jej geograf, A. Skobel, dopuścili, aby jak najenergiczniej zaprotestowali i wykazali, że nazwy historyczne w Polsce, której swego czasu książęta pruscy hołdy składali uroczyste, co najmniej tę samą mają historyczną wartość, co nazwy jakichś tam wysepek w morzu Indyjskiem lub Spokojnem. Przed nabywaniem ostatniego wydania atlasu Andree’go każdego przestrzegamy.

A teraz zapytujemy jeszcze, co warte wszystkie kongresy? Kongres wiedeński, według ks. Bismarka, nie wart szczypty tabaki, kengres hagski doczekał się, że tuż po jego zamknięciu wybuchła najniesprawiedliwsza wojna, a kongres geograficzny nie przeszkodził popełnieniu największej niedorzeczności naukowej, jak powyżej wykazaliśmy.

——–
* – tytuł: RetroPRESS.pl

Dziennik informacyjno-publicystyczny o orientacji narodowej i katolickiej, wydawany w Krakowie w latach 1893–1939. Po zmianie właściciela w latach trzydziestych stał się gazetą prorządową. Od stycznia 1939 roku jego redaktorem został Jerzy Turowicz, późniejszy redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close