• Głos Narodu
  • / 03.01.1903
  • / Kraków
  • / Rok 11, Nr 3 (wyd. poranne)

Wynalazki warjatów

Prawo patentowe istniejące we Francji od roku 1844-go dozwala na wydawanie patentów wynalazcom bez poprzedniego zbadania ich wynalazków. Na dyplomie tylko urząd patentowy zwany we Francji „Bureau de brevets” dodaje od siebie uwagę, że za dobroć i prawdziwość opisanego wyżej wynalazku nie bierze na siebie odpowiedzialności. Dzięki temu, każdy ma do urzędu patentowego wstęp zupełnie wolny, czem się tłómaczy fakt, że urząd przez 58 lat swojego istnienia, zdążył wydać patentów na 320.750 wynalazków. O wartości ich jednak świadczy następujących kilka wypisków z protokółu podawczego urzędu, które dowodzą dosadnie, że 95 prc. wszystkich tych „patentowanych” wynalazków jest wytworem chorych bezsprzecznie mózgów.

I tak jeden kazał sobie opatentować samogrającą kuchnię dla torpedów i statków podmorskich zupełnie nowego systemu. Wynalazca skonstruował taką kuchnię, która po ogrzaniu zaczyna grać. Muzyka przynęca ryby do statku podmorskiego, tak że załoga nie potrzebuje się już obawiać śmierci głodowej z powodu braku żywności pod wodą. Wystarczy bowiem otworzyć klapę, a ryby nęcone tonami grającej kuchni, same wpadną na stół kucharza.

Jeszcze ciekawszym jest „uniwersalny garnek zupy”, który rozwiązuje zagadnienie zaprowiantowania twierdzy podczas oblężenią w ten sposób : na pagórku w samym środku miasta buduje się olbrzymi basen wybrukowany porcelaną. Do basenu wrzuca się całe woły, krowy, cielęta, świnie, psy, koty i t. p., przyprawia to wszystko jarzyną, i następnie gotuje na osobno skonstruowanem palenisku. Ugotowanę zupę rurami wodociągowemi przeprowadza się do każdego mieszkania, gdzie wystarczy tylko otworzyć kran, aby zupa popłynęła.

Innym patentowanym wytworem obłędu są „dystansowe syfony”, o których wynalazca ich prawi: „Za pomocą moich dalekonośnych syfonów dystansowych można w interesie publicznym przerzucać rzeki z ich naturalnych łożysk przez góry i doliny w całkiem inne okolice, potrzebujące obfitszego nawodnienia. Moje syfony mogą w krótkim czasie zmienić wygląd powierzchni”. Wynalazca zażądał monopolu tylko na Francję i kolonie. Co za okropność !…

Jakiś pan Saturnin Loubet obrał sobie za cel swej pracy wynalazczej – obronę ojczyzny i skonstruował mający służyć do tego: „defensywno – ofenzywny i przemysłowo – naukowy aparat”.

Na czem on polega, z protokołu urzędowego nie można wywnioskować. Są to bowiem same wymyślania na dotychczasowych wynalazców, których p. Saturnin Loubet nazywa poprostu wisielcami, łotrami oszustami i t.p.

Inny wynalazca, Chonet, proponuje trasportowanie towarów z Brukseli do Marsylji w wozach motorowych, biegnących po szklanej drodze i to koniecznie z czarnego szkła… Ten sam skonstruował również olbrzymi „wóz karawanowy” do podróży przez Saharę, tudzież nowy – system filologii porównawczej, która pozbawi Anglików – wszystkich ich posiadłości kolonialnych.

„Perpetuum mobile” także jeszcze nie znikło z głów przeróżnych warjatów, z których jeden opatentował niedawno nieznany zresztą „perpetualny automatyczny motor hydrauliczny”.

Pan B. wynalazł aparat do tłómaczenia głosów zwierzęcych na język francuski i nazwał go „aparatem fonograficznym do pośrednictwa miedzy zwierzętami a ludźmi”. Takich i tym podobnych wynalazków zarejestrowano w francuskim urzędzie patentowym dziesiątki tysięcy. Dla psychiatrów i historyków epoki współczesnej materjał to bardzo obfity.

Dziennik informacyjno-publicystyczny o orientacji narodowej i katolickiej, wydawany w Krakowie w latach 1893–1939. Po zmianie właściciela w latach trzydziestych stał się gazetą prorządową. Od stycznia 1939 roku jego redaktorem został Jerzy Turowicz, późniejszy redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close