• Głos Polski
  • / 16.01.1916 (03.01.1916)
  • / Piotrogród
  • / Rok 3, Nr 1

ZYGMUNT LIBROWICZ

Nowy Rok trefnisia królewskiego

W zamku królewskim na Wawelu, w dniu 1-ym stycznia 1551-go roku, zebrała się szlachta i panowie, aby według przyjętego oddawna zwyczaju powinszować królowi dni przebytych i życzyć nowych, lepszych i szczęśliwszych.

Trzeci już rok siedział na tronie Zygmunt August, ale po raz pierwszy dopiero w tym roku było u króla przyjęcie noworoczne.

Z początku całoroczna żałoba po zmarłym królu Zygmuncie Starym, potem gniew Zygmunta Augusta na „panów szlachtę”, z powodu, iż nie chcieli oni dopuścić do małżeństwa króla z Barbarą Radziwiłłówną, były przyczyną, że król nie urządzał przyjęć w dniu Nowego Roku. I dopiero po koronacji Barbary, która to koronacja, po długich sporach z panami, odbyła się w listopadzie 1550 roku, król postanowił wznowić stary zwyczaj i ogłosił, że w dzień Nowego Roku 1551 -go przyjmie u siebie w zamku wszystkich, którzy zechcą złożyć mu powinszowania i życzenia.

Za panowania Zygmunta l-go rok rocznie, w ciągu 40 przeszło lat jego panowania, w dniu Nowego Roku i panowie i dworzanie otrzymywali bogate podarunki. Jednym król ofiarowywał konia w rzędzie, puhary srebrne i złociste, drugim – drogie pasy, czapki bobrowe lub sobolowe, zbroje; innym – szable w pochwach, kiesy napełnione złotem, kontusze i t. d.

Za przykładem króla szli magnaci i także rozdawali podarunki, zarówno krewnym, przyjaciołom, jak i służbie.

Stary to był zwyczaj, jeszcze za panowania Piastów powstał on, i przy potomkach Jagiełły utrzymał się w całej pełni, jednocześnie z nowoczesnemi kolendowemi pieśniami, jasełką i t. p.

Stosownie do starej tradycji swych przodków, już od samego rana król Zygmunt August przyjął pozdrowienia dworzan, i własnoręcznie rozdał im bogate upominki, które rozłożone były na stołach w oddzielnej sali zamku.

A po mszy świętej zaczęli się zjeżdżać do dworu magnaci, hetmani, panowie-szlachta, aby również złożyć powinszowania monarsze z okazji i otrzymać z rąk Jego Królewskiej Mości odpowiednie podarunki.

Gwarno i wesoło było z tego powodu w zamku. Dawno już Wawel nie widział tak wielkiego zebrania. Widocznie podarunki królewskie wszystkich zadowolniły. Świadczyły o tem rozpromienione twarze, świadczyły rozmowy obecnych.

Jeden tylko trefniś królewski, Stańczyk, siedział samotny, ponury i smutny na uboczu i, wbrew swemu zwyczajowi, milczał. Dziwne to było, bo dotychczas nikt nie widział Stańczyka milczącym lub smutnym.

Ulubieniec króla Zygmunta Starego, którego często rozweselał swemi uszczypliwemi dowcipami i śmiałemi, ciętemi uwagami, Stańczyk dostał się Zygmuntowi Augustowi w spuściźnie po ojcu, wraz z licznymi dworzanami i sługami. Ale przy nowym królu trefniś już nie miał takiej woli. Zygmunt August często przerywał trefnisiowi i kazał mu milczeć, trzymać język za zębami i nigdy nie śmiał się tak serdecznie z naiwnych figlów błazna, jak król-nieboszczyk.

– Za króla-ojca Stańczyk zawsze był w faworze; u króla-syna, gdy Jego Królewska Mość nie w humorze, Stańczykiem poniewierają! – skarżył się stary trefniś – i nie bez przyczyny.

Nigdy jednak nie miał on takiej przykrości, jak w dniu Nowego Roku 1551.

Na dwa dni przed Nowym Rokiem Stańczyk jakimś niefortunnym dowcipem ubliżył królowi. Obrażony król wskutek tego nic mu na Nowy Rok nie przeznaczył. To było właśnie przyczyna smutku Stańczyka, którego Zygmunt I zwykle szczodrze obdarzał.

Gdy kilku magnatów, zauważywszy, że Stańczyk, wbrew swemu zwyczajowi, posmutniał i wzdychał, zapytało go o przyczynę frasunku, trefniś niby z cicha, ale tak, żeby król usłyszał, wyrzekł z westchnieniem:

U mnie rok nie nowy, bo suknia nie nowa.

Zygmunt August uśmiechnął się na przymówkę trefnisia i kazał mu wydać kontusz nowy, żupan, czapkę i buty.

Wieczorem w zamku zebrało się za stołem królewskim szczupłe kółko zaproszonych.

Zygmunt August podczas wieczerzy opowiedział małżonce o „nowym figlu” Stańczyka. Królowa śmiała się z całej duszy. Nikt nie przewidywał, że to już był jeden z ostatnich wieczorów ukochanej przez króla Radziwiłłówny: niedługo cieszyła się ona koroną umarła w pięć miesięcy po koronacji, w kwietniu 1551 roku. Jak wiadomo, podejrzewano, że ją królowa Bona, wdowa po Zygmuncie Starym, otruć kazała, ale na to nie było dowodu.

Długo po jej śmierci Stańczyk nie mógł pokazywać się na oczy królowi. Zygmunt August, zasmucony śmiercią ukochanej małżonki, nie cierpiał śmiechu, wesołości, dowcipów i figlów…

Tygodnik ilustrowany polityczny, społeczny i literacki. Czasopismo polskie wydawane początkowo w Moskwie a następnie w Piotrogrodzie. Ukazywało się w latach 1913 – 1917.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close