Początki medycyny w dawnej Łodzi

Przed stu laty nie było w mieście naszem ani jednego lekarza. – Chorych leczył cyrulik lub baba-analfabetka.

Niezwykle szybki rozwój stolicy polskiego przemysłu.

Gdy wiosną r. 1810 Frankenstein, fizyk powiatowy łęczycko-zgierski zwrócił się do burmistrza Czaykowskiego z prośbą o informację „czyli w mieście tym jakie lekarze i chirurgi, cyruliki i akuszerki się znajdują, czy są uczeni i gdzie”, ten mu odpowiedział, iż w mieście są: „jeden żyd imieniem Pinkus Zaydler, który sprowadza lekarstwa dla potrzeby ludzi, lecz sam nie kuruje”,akuszerka (Wita) Lewkowiczowa, „nieuczona, która do stu przeszło dzieci odebrała dość szczęśliwie”, „także jest felczer jeden, imieniem Jan Guzoski, który się sprowadził z Warszawy niedawno, ale są mu niektórzy przeciwni też w krwi puszczaniu jako i w innych okolicznościach,.. kształcił się w mieście Kodzierzu lat 2, stamtąd był wzięty do Prusaków za felczera był lat 8…. życzy sobie być wyegzaminowanym”.

Znachorzy i akuszerki.

W grudniu 1811 r. zdobywa się burmistrz na przesłanie na naukę do instytutu akuszerji w Warszawie Klary Ostoyskiej „z wielką trudnością, gdyż jedna (kobieta) drugą fomentuje, że ile zrobisz, jak się dasz namówić, musisz od patentu corocznie płacić”; w kwietniu 1812 r. Ostoyska powraca z patentem (oczywiście jako analfabetka) i wkrótce zdobywa sobie rozgłos nawet w okolicach miasta. Gdy w maju 1812 r. z rozkazu podprefekta powiatu zgiersko – łęczyckiego burmistrz ogłasza kobietom, które nie ukończyły instytutu akuszerji, zakaz trudnienia się babieniem, pokątne akuszerki „słuchać nie chciały i całkiem w tej okoliczności przeciwnemi okazały”.

W ten sposób od 1812 r. miasto ma dyplomowaną położną, lekarza jednak wciąż jeszcze nie posiada.

We wrześniu 1816 r. urząd municypalny wysyła Agnieszkę Suchecką na kurs do Warszawy.

Suchecka, „zdrowa, wieku średniego w bieliznę i ubiór opatrzona i już do takowego czynu „sposobna” została jednak przez podprefekta odesłaną do Łodzi gdyż „ma gospodarstwo i wcale nie ma chęci udać się do Warszawy”. Urząd municypalny nie przeszkadza jej w praktyce, a nawet wystawia pochlebne świadectwo: „umiejętność posiada, gdyż żadnego przypadku w tym przedmiocie nie trafiło jej się – tak z przekonania, jako opinji dobrej całej okolicy, przeto warta, aby chociaż bez egzaminu była między akuszerki policzona”.

Dopiero koło r. 1820 pojawia się ostry kurs władzy łęczyckiej i miejscowej względem nieautoryzowanych „osób lekarskich”, co w ścisłym jest związku z osiedleniem się w mieście dyplomowanego lekarza. Gdy jeszcze w r. 1818 szaferzem wiedzy medycznej w mieście był Salomon Aronowicz, „w gwałtownych potrzebach cyrulistwem trudniący się”, już na początku 1821 r. nominowały zostaje na chirurga miejskiego Antoni Dąbrowski, chirurg 2-ej klasy, a we wrześniu tegoż roku Ostoyska zostaje akuszerką etatową.

Chirurg i akuszerka miejscy wraz z gajowym i stróżem nocnym – to ten przybytek w liczbie funkcjonarjuszów miejskich (z 3 na 7), który wskazuje, że mieścina, pozbawiona przemysłu, żyjąca z rolnictwa i tonąca w bezdrożach leśnych powiększyła się w ciągu dziesięciolecia.

Na Suchecką nasyła burmistrz sługę policyjnego, który jej raz poraz obwiesza zakaz wykonywania praktyki, i denuncjuje ją w Łęczycy, jako nielegalną konkurentkę uprzywilejowanej akuszerki miejskiej; na nowym kursie ucierpiał niemało i Aronowicz, a specjalnie pastwił się burmistrz – i to przez czas dłuższy – nad Czyżewskim, arcymistrzem fuszerki lekarskiej z Chojen, zresztą pijaczyną i awanturnikiem.

Okres ten cechuje w całem Królestwie wzmożona walka władz administracyjnych z partactwem fuszerów sztuki lekarskiej „którzy, łakomiąc się za zyskiem, bynajmniej nie znając potrzeby, kończą swe zabiegi lekarskie na puszczeniu krwi i tem sposobem dobijają chorego na zawsze”.

Jednakże można protekcja lekarza miejskiego osłania faworyzowanych partaczy, którym łaska pańska nadaje nawet monopoliczne stanowisko; tak np. Dąbrowski stwarza dla swej prawej ręki, golibrody Zusmana Alinowicza wyłączność na prawo utrzymywania „lazury”.

Pierwszy lekarz.

Na jesieni r. 1823 Dąbrowski opuszcza Łódź po 2-letnim pobycie, przenosząc się do Zgierza, w tym samym jednak roku osiedla się w mieście wolnopraktykujący chirurg Karol Ludwik Keller, absolwent Wszechnicy Jagiellońskiej – jedyny lekarz w mieście w ciągu całego okresu osiedla imigrantów przemysłowych, gdyż dopiero w końcu 1831 r. wzgl. na początku 1832 r. przybywają dwaj inni lekarze: Fryderyk Mansel i Adolf Robert Zürn, obydwaj z pochodzenia Sasi, wolontarjusze służby zdrowia wojsk rewolucyjnych 1830-31 r. (dodać należy, że i Keller pracował w lazaretach wojskowych w Warszawie w latach powstania).

Już na jesieni 1829 r. pragnie burmistrz pozyskać dla miasta drugą akuszerkę, zdolniejszą od Ostoyskiej i istotnie w niespełna dwa lata później jest już uprzywilejowana akuszerka Wiktoria Stammer, a obok niej 3 pokątne: Elżbieta Dürre, Katarzyna Tumowa i Elżbieta Sztarchen.

W okresie osiedlania się przychodźtwa włókienniczego śląsko-czesko-saskiego, miasto nie było jak widzimy, pozbawione lekarza, jednakowoż w wypadkach cięższych wzywano krajsfizyka z Łęczycy względnie udawano się tam; tak np. za kurację niezamożnych imigrantów w r. 1828 płaci miasto fizykowi powiatowemu Frankensztajnowi 250 złp.

Cyrulicy – niższa służba lekarska byli jeszcze w tym okresie nieliczni. W r. 1830 felczer Zelman Balbierski zorganizował w czasie nieobecności lekarzy pomoc lekarską w 2 szpitalach dla 25 chorych i rannych z oddziału piechoty i z szwadronów kawaleryjskich wojsk rosyjskich, które konsystowały w Łodzi pod dowództwem jen. Lissowskiego, nie zrobił zresztą tego z czystej miłości bliźniego, gdyż już w 4 lata później zabiegał u namiestnika o dozwolenie mu swobodnego zamieszkiwania w nowem mieście Łodzi, starozakonnym wzbronionego.

Puszczanie krwi.

Prócz Balbierskiego, w wielkich zresztą łaskach zwierzchności municypalnej będącego, trudnili się „leczeniem zewnętrznem i wewnętrznem” cyrulicy Szlama Pukacz i Salomonowicz.

Papierowa walka z partactwem lekarskiem odnosiła dokładnie ten sam skutek, co średniowieczne przepisy, grożące karą szarlatonom i starające się wytępić fuszerkę w lecznictwie; miejska kultura fabryczna, rugując najbardziej barbarzyńskie formy zabiegów pseudoleczniczych, nie stała jednak na przeszkodzie temu, aby cyrulik był najbliższym ludności opiekunem jej zdrowia i aby stosował zabiegi krwioupustne large mann, aplikując pijawki i bańki i wtedy, gdy chory „tchnął” i wtedy, go „frybra trzęsła” i gdy „w gardle zawaliło”.

„Gdy Mankus Pepłowicz, cyrulik tu w mieście zamieszkały, bez wiedzy i zezwolenia lekarza Grzegorzowi w szlachtuzie mieszkającemu krew puścił – że jednak przez niedołężność jego w rzeczonem puszczaniu krwi, gdyż nawet w żyłę stosowną nie trafił, rzeczony Grzegorz ma znaczną słabość, a może i na śmierć narażony jest – gdyż choroba jego – zapalenie płuc – pociąga za sobą jeszcze innego ratunku, a który zaniedbany został – mam przeto zaszczyt Sz. Magistrat o przykładne ukaranie prosić” – pisze lekarz miejski Potempa w r. 1836. zaczem rezolucja zapada w urzędzie municypalnym: „Na 6 godzin do aresztu”.

Przejdźmy z kolei do aptekarzy.

Pierwszą z r. 1810 pochodzącą wzmiankę o „drogiście” Zaydlerze, starszym kahału którego rozgałęzione interesy nie ograniczały się bynajmniej do sprzedaży towarów aptecznych, podałem wyżej . Dzieje Zaydlera nie kończą się jednak na tem.

Jak o tem śwadczą akta w Archiwum Akt Dawnych m. Łodzi, z których materjał do niniejszego szkicu czerpałem, w osiem lat później, pewnego grudniowego poranku, zjeżdża na grunt miasta imć pan Grasnik, lekarz obwodowy z Łęczycy, przybiera sobie do pomocy burmistrza Szczawińskiego i razem idą do kranu Zaydlera; „jeżeliby się jakie ingredjencje lekarskie u tegoż nie znajdowały, ile że JPan Grasnik od pobocznych ludzi dowiedział się, że tenże star. Pinkus Zaydler publiczności lekarstwa na przypadki różnych chorób miał od siebie wydawać”.

Po zrewidowaniu mieszkania znaleźli „senes – kwiat siarczany, kremotartowe i manakalabryne, które to szczegóły do kuracji ludzi w puszkach zabrawszy, takowe w przytomności tak JPana Grasnika jako też i star. Pinkusa Zaydlera zniszczyć rozkazał, powysypywawszy te na ziemie, a przytem jak najmocniej zalecił temuż starozakonnemu, ażeby się pod żadnym pozorem, nie będąc do tego uprzywilejowanym, nie ważył żadnych lekarstw utrzymywać i kuracją, – będąc nieznajomym – ludzi trudnić się; albowiem skoro jeszcze raz w podobnym razie docieczony będzie, za takowe poważenie się wprost do sądu przyzwoitego do ukarania odesłanym zostanie”.

Pierwsza apteka.

Przez lat 12 Łódź pozbawiona była w ten sposób apteki; jeszcze w r. 1828 bierze miasto preparaty farmaceutyczne dla chorych tkaczy kurowanych na koszt municypalności, z apteki ozorkowskiej.

Inicjatywa przedsiębiorców żydowskich nie mogła wypełnić tej luki, gdyż aż do reformy Wielopolskiego żyd nie mógł kształcić się w zawodzie farmaceutycznym ani utrzymywać apteki; dla paraleli podajemy, że niższy personel lekarski rekrutował się przeważnie z żydów: tak np. z 13 cyrulików w Łodzi w r. 1844 8-miu było żydów, a 1 tylko wyznania katolickiego.

Już w marcu 1828 r. komisja rządowa spraw wewnętrznych wydaje koncesję na założenie apteki magistrowi farmacji Karolowi Ketschen; jeszcze jednak w lutym 1829 r. Ketschen „sprowadza i przyspasabia lekarstwa, robi potrzebne utensylja itp.”; w każdym razie już na początku 1830 r. apteka była czynna.

Po śmierci Ketschena, która nastąpiła w czerwcu 1830 r., apteka przechodzi w ręce wdowy po nim Julji i drugiego jej męża a poprzednio subjekta zmarłego, Karola Reimanna; dzierżawi aptekę „wykwalifikowany i przysięgły farmacji magister” Ludwik Boerner. W r. 1834 wobec cofnięcia koncesji Reimannowie sprzedają aptekę Stanisławowi Kamińskiemu. Apteka ta pozostaje jedyną w mieście aż do r. 1842, kiedy to powstaje drugi zakład zaopatrzenia ludności miasta w piołun z kuratem, miody kwaśne z cebuli morskiej, powidła bzowe, melizę cytrynową i liście pomarańczowe. U schyłku dwudziestopięciolecia, stanowiącego ramy czasowe niniejszego szkicu, rodzi się myśl założenia szpitala „ze względu na wzrastającą coraz ludność i zamożność mieszkańców”, urzeczywistniona w latach 1842-45 (szpital późniejszy powiatowy – św. Aleksandra). W 30 lat później, w dobie powstania styczniowego, zamykającego okres historji Łodzi, którybyśmy nazwali „romantycznym”, miasto liczyć już będzie 8 lekarzy i 4 apteki.

W połowie czwartego lat dziesiątka 19 w. zjawia się znów po kilkuletniej przerwie urząd lekarza miejskiego, akuszerką zaś miejską jest już wspomniana wyżej Stammerowa (drugi etat akuszerki pojawia się dopiero po r. 1840).

Epidemia cholery, która nawiedziła miasto w r. 1836, zamyka okras 25-lecia pradziejów służby zdrowia w Łodzi.

Józef Litwin

Dziennik wydawany w Łodzi w latach 1925 – 1939

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close