Za i przeciw karze śmierci

W Anglji ukazał się obecnie niezwykle ciekawy dokument: sprawozdanie komisji parlamentarnej, wyłonionej w celu zbadania kwestji zniesienia kary śmierci.

Komisja ta składała się z 15-tu przedstawicieli, trzech głównych ugrupowań politycznych, lecz konserwatyści w ostatniej chwili wycofali się z niej. Żądali oni bowiem odłożenia posiedzeń do lutego chcąc w międzyczasie zebrać odpowiedni materjał w obronie kary śmierci. Większość członków komisji wniosek ten odrzuciła, wskutek czego konserwatyści opuścili salę, oświadczając, że komisja przystępuje do pracy ze zgóry obmyślonym planem zniesienia kary śmierci.

Sprawozdanie składa się z broszury, zawierającej 70 maszynowych kartek. Zaleca ono natychmiastowe zniesienie kary śmierci w formie eksperymentu na okres pięciu lat oraz zmianę tej kary na dożywotnie więzienie. Zwolennicy kary śmierci utrzymują, że tylko strach przed śmiercią może powstrzymać przestępców od popełniania zbrodni i że wraz z jej zniesieniem ilość morderstw zwiększa się. Przeciwnicy odpowiadają na to, że zawodowi przestępcy bardzo rzadko popełniają morderstwa. Zabójstwa dokonywują zwykli śmiertelnicy pod wpływem afektu. Dożywotnie więzienie jest dostateczną karą za morderstwa.

Zdaniem komisji, w ciągu pięciu lat wyjaśni się kwestia, czy kara śmierci posiada jakikolwiek wpływ na stan przestępstw w kraju.

W obecnych warunkach 18-letni przestępca okupuje swą winę na szafocie. Komisja zaleca, aby przynajmniej w wypadku zachowania kary śmierci podwyższono wiek przestępców, których można ukarać śmiercią.

Na karę śmierci według opinji członków komisji nie mogą być skazani przestępcy poniżej 21 lat.

W sprawozdaniu zamieszczono opinję członków będących za i przeciwko karze śmierci. Dziewięciu członków komisji przytoczyło opinię przeciwników straceń, sześciu innych zaś oparło swe przeświadczenie na zeznaniach zwolenników gilotyny. Ci ostatni powołują się naprzykład na oświadczenia byłych sędziów: lorda Darlinga i lorda Brentforda, którzy dowodzą, że strach przed śmiercią hamuje popędy przestępców.

Dziwnym zbiegiem okoliczności w jednym z sądów londyńskich toczy się obecnie proces o morderstwo. Oskarżony jest człowiekiem inteligentnym. Akt oskarżenia zarzuca mu morderstwo i spalenie zwłok. Prokurator przypuszcza, że morderca chciał w ten sposób narzucić bliźnim przeświadczenie, że został zamordowany. Po dokonaniu morderstwa oskarżony zamierzał uciec, by rozpocząć nowe życie. Oskarżony wiedział prawdopodobnie o grożącej mu karze śmierci, mimo to dokonał zbrodni.

Proces ten, jak wiele innych zresztą tego rodzaju spraw sądowych, dowodzi, że kara śmierci nie jest czynnikiem odstraszającym.

Innego zdania jest sędzia Cavana. Dowodzi on, iż w stanie Illinois zniesiono początkowo karę śmierci, lecz następnie musiano ją przywrócić ze względu na wzrost liczby morderstw. Sędzia Cavana dowodzi w dalszym ciągu, że jeden z przestępców, zamierzając zabić swą żonę, wyciągnął ją podstępem z Illinois do innego stanu, gdzie kara śmierci była zniesiona.

W roku 1863 ukazała się w Anglji książka francuskiego historyka Louis Blanca, który już wtedy zastanawiał się nad koniecznością zniesienia kary śmierci. Jak wiadomo do 1869 roku karę śmierci wykonywano w Anglii pod gołem niebem na placu. Oto jak opisuje to widowisko Louis Blanc:

– „Na kilka godzin przed straceniem wielkie tłumy, podniecone do najwyższego stopnia, zajęły ogromny plac za wrotami więziennemi. Jak spędzić czas do chwili przybycia kata, którego zjawienie się jest równoznaczne z podniesieniem kurtyny w teatrze. Spać? Nie można. Nie dlatego, że niewygodnie jest spać pod gołem niebem, lecz napięcie nerwów i oczekiwanie niezwykłych emocji, odpędza sen z oczu. Publiczność skraca więc sobie czas śpiewem i opowiadaniem wesołych historyjek. Oczywiście, że nie brak wśród publiczności kobiet. Lecz oto nadszedł najciekawszy moment: skazaniec wchodzi na szafot. Jaką minę będzie miał ów człowiek, gdy mu narzucą pętle na szyję? Czy twarz jego pokryje się bladością, czy myśli on o tem, że za chwilę urwie się pasmo jego żywota i nastąpi wieczna pustka oraz ciemność? Pewnego razu powstało nawet w ostatniej chwili maleńkie zamieszanie: kat niezręcznie zarzucił pętlę i skazaniec męczył się dość długo. Kat musiał wobec tego pociągnąć delikwenta za nogi, aby przyśpieszyć śmierć… Na szafocie stoją obok siebie człowiek, którego za chwilę mają zabić i drugi człowiek, który dokona tego zabójstwa z rozkazu sądu.

Pierwszy musi odpokutować za swe winy, drugi spełnia swój obowiązek”.

Tak pisał w roku 1863 historyk francuski.

Od owego czasu zmieniło się tylko tyle, że karę śmierci wykonywana jest nie na placu publicznym, lecz w murach więziennych.

Przed wojną ukazała się książka innego pisarza, rodem z Hiszpanji, który omawiał ten sam temat. Autor owej książki skazany został na trzy miesiące więzienia za „nielojalność”. Pewnej nocy nie mógł zasnąć. Nad nim rozlegały się kroki więźnia, który o świcie miał być stracony. I oto dozorca więzienny prosi literata o pozwolenie umieszczenia w jego celi na jedną noc „pewnego mężczyzny”. Mężczyzną owym był kat.

– „Był to tęgi jegomość, odziany bardzo starannie, z wielką ilością breloków na grubym zwisającym łańcuchu. Siwe włosy na małej głowie były widocznie czernione, a rudawe wąsiki opadały w formie przecinków. W ciągu tej nocy kat „don Nikodem” opowiedział literatowi o swych skrupułach:

– Wiem, że jestem złym człowiekiem i że ludzie powinni mnie unikać, ale to jest nielogiczne. Jeżeli to, co czynię jest wstrętne, to czemuż nie likwiduje się kary śmierć? Niech ja zdechnę gdzieś pod płotem, jak pies! Lecz jeśli ludziom brak do szczęścia krwawych morderstw czemu rzuca się na mnie gromy? Prokurator, żądający kary śmierci byłby bezużyteczny bez mojej pomocy. Wszyscy jesteśmy trybami tej samej maszyny…

Dziś już zanikają stopniowo uprzedzenia w stosunku do katów. Kat angielski jest właścicielem sklepiku, ma żonę i dzieci, które uczęszczają do szkół.

Wieszanie ludzi jest jego pobocznym zarobkiem.

Mimo wszystko, wątpić należy, czy sprawozdanie komisji parlamentarnej przyczyni się do zniesienia kary śmierci. Takie samo sprawozdanie przedstawiono parlamentowi angielskiemu w r. 1866, lecz kara śmierci utrzymała się nadal.

Cynicy powiadają, że powieszenie mordercy kosztuje tylko 5 funtów, a utrzymywanie go w więzieniu będzie kosztowało kilkaset funtów szterlingów.

Argument ten prawdopodobnie zwycięży…

D. O.

Dziennik wydawany w Łodzi w latach 1925 – 1939

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close