Wł. St. Reymont o polskim chłopie i inteligencyi

Paryski „Excelsior” zamieszcza dłuższy wywiad z przybyłem świeżo do Paryża z pozdrowieniem od kraju dla armii Hallera znakomitym twórcą epopeji chłopskiej W. St. Reymontem.

Reymont przedstawił obraz nowej Polski, w której chłop polski odegra wybitną rolę. Wynurzenia swe rozpoczął autor „Chłopów” od skreślenia impresyjnego obrazku historycznej niedzieli 26 stycznia, dnia wyborów do Sejmu Walnego zmartwychwstałej do nowego życia Polski.

– Pogoda – mówił Reymont – była nieznośna. Mroźnie było i wietrzno. Mimo to mężczyźni i kobiety spieszyły gromadami do lokali wyborczych i cisnęły się do urn. Na obliczach wyborców malowało się pobożne skupienie i przejęcie się wielkością chwili. Obowiązek wyborczy wypełniali z nabożeństwem. Wybory były raczej uroczystą sumą, odprawianą u ołtarza ojczyzny. Przygniatająca większość – jak to zresztą wiadomo – głosowała za kandydatami bloku narodowego. Działo się to dlatego, iż wszyscy pragnęli ugruntowania w kraju porządku przez rząd prawdziwie narodowy. W Polsce bowiem nie walczono przeciw rządowi socyalistycznemu, lecz przeciw dyletantyzmu i nieudolności do sprawowania władzy.

„O zapanowaniu w Polsce reakcyi nie może być nawet mowy. Szlachta jest skłonną przyjąć wszelkie reformy społeczne i polityczne, o ile tylko będą one racyonalne. Uczyni też wszystko, aby ułatwić rozwiązanie problematu rolnego, ale nie w sensie socyalizacyi ziemi, które to hasło niema w Polsce wcale szerszych zwolenników. Chłopi – jedynie uprawnieni do zabierania w tej sprawie rozstrzygającego głosu – są stanowczymi obrońcami własności prywatnej.

„Chłop też jest już dziś panem kraju.
Oprócz tych samych właściwości, co polska szlachta, posiada on jeszcze instynkt łączności i działa tylko zbiorowo. Dzięki temu, – chłop polski jest szczególniej wytrwałym i umie oprzeć się wszelkiemu nań wywieranemu naciskowi, z jakiejkolwiek by ten nacisk pochodził strony.

„Przedmiotem najgorętszego ukochania polskiego chłopa, jest ziemia rodzinna, którą, uprawia. Ma też pełne poczucie konieczności jej obrony i pragnie tylko takiego rządu, który byłby zdolnym do spełnienia tego zadania.

„Chłop polski jest dalej przywiązanym gorąco do wiary katolickiej, przy tem jednak ma większe poczucie tolerancyi niż inne narody chrześcijańskie. Należy tu przypomnieć jak w latach 1904 i 1905, gdy Rosyanie organizowali w Polsce pogromy żydowskie, chłopi i robotnicy polscy występowali w obronie żydów i ukrywali ich w swych chatach przed moskiewskiemi chuliganami.

„Cztery lata wojny wiele nauczyły naszego chłopa. Umocniły one w nim instynktowną nienawiść do Niemców. Polski chłop był też w pierwszym rzędzie tych, którzy stanęli po stronie Ententy; uczynił on to instyktownie – i ten instynkt, przetrwawszy wszelkie burze, ocalił Polskę.

„Chłop Polski ocalił Polskę także przez swe ukochanie ziemi i pracę. Nigdy, nawet gdy szalała bitwa, nie opuszczał swej ziemi i swej wsi, a zmuszony przez władze wojskowe do opuszczenia strefy walk, ukryty w pobliżu frontu, cierpliwie wyczekiwał końca bitwy, by bezzwłocznie, nie tracąc ani chwili powrócić do przerwanej pracy. Chłop polski wygrał też w Polsce wielką wojnę rolniczą: dzięki niemu można jeszcze zaspokoić głód.

„A teraz – mówił dalej znakomity powieściopisarz – przejdźmy do krańcowo przeciwnej warstwy narodu: naszych inteligentów. Przedewszystkiem uderza, że wszyscy wielcy pisarze polscy od pierwszego już dnia wojny skupili się pod sztandarem Ententy, wierni jej hasłom zarówno w złej jak i dobrej woli. „Pominąwszy trzech pisarzów – tylko trzech! – którzy wierzyli w możliwość rozwiązania kwestyi polskiej w duchu państw centralnych, cała plejada polskich powieściopisarzy, filozofów, uczonych i artystów dawała wyraz swej wierze w zwycięstwo Ententy. W pismach swych, obok Poznańskiego i Gdańska, równie stanowczo oświadczali się za prawami Francyi do Alzacyi i Lotaryngii.

„Wszyscy polscy znakomici pisarze i świetni publicyści: Weyssenhoff, Żeromski, Świętochowski, Kozicki, Rabski, Nowaczyński, Zygmunt Wasilewski, Koskowski, Or- Ot, Grzymała Siedlecki, Niemojewski, Perzyński, Grabowski, Kasprowicz, Choynowski, jednem słowem: wszyscy oddali swe pióra służbie dla sprawy aliantów. Jeden z weteranów polskiej literatury, Aleksander Świętochowski, dał sobie nawet słowo, iż nie napisze ani słowa, dopóki Niemcy będą w Polsce. I dotrzymał przyrzeczenia! Dopiero w dzień wyrzucenia Niemców z Warszawy Świętochowski napisał pierwszy swój artykuł od sierpniu 1914 roku.

„Oto instynkt naszego narodu! W najgłębszych warstwach ludowych i ten sam instynkt u ludzi, stojących na szczytach nauki i sztuki”.

Na zakończenie opowiedział Reymont następujący epizod z czasów, gdy Polską rządzili okupanci: Raz hrabia Lerchenfeld zwrócił się do Reymonta z nieoczekiwanem zapytaniem:

– Dlaczego pan, panie Reymont, autor najbardziej poczytny i ceniony w Niemczech, czemu nas pan tak nienawidzi?

– Ponieważ nie jesteście podobni do innych narodów – brzmiała odpowiedź autora „Chłopów”. Jesteście tylko – Niemcami. Czy to zasługa? czy może błąd? Mniejsza o to; stwierdzam tylko, że radykalnie odróżniacie się od reszty Europejczyków, od wszystkich narodów cywilizowanych.

Hr. Lerchenfeld nie pytał już dalej; zwrócił rozmowę spiesznie na inny temat”.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close