Na marginesie

Dziwne tchórzostwo i odwaga… nie na miejscu

Jakoś niewspółmierna jest reakcja Żydów na… akcję hitlerowców. Jakgdyby bojaźliwa i ujawniająca brak odwagi. Z jednej strony mordowanie Żydów, z drugiej akcja protestacyjna, która chwilowo ogranicza się do… energicznych tytułów w dziennikach.

Mamy przed sobą n. p. depesze z Londynu, w której mowa, że „wśród żydowskich kół angielskich daje się zauważyć żywo wyrastający bojkot towarów niemieckich”, ale w dalszym ciągu takie dodatki:

„Daily Herald” wyraża jednak obawę, że niektóre z żydowskich wpływowych osobistości w Anglji sprzeciwiają się temu, sądząc, iż opozycja taka jeszcze bardziej narazi(!) niemieckich Żydów na prześladowania”.

Chyba nie trzeba przypominać, co się dzieje w Niemczech. Wiemy wszyscy, że tam nie jacyś akademicy urządzają demonstracje, kończące się w najgorszym razie cięższem poturbowaniem kilkudziesięciu osób po obu stronach. Walka antyżydowska odbywa się tam na wszystkich frontach zupełnie otwarcie i oficjalnie – a pruski minister spraw wewnętrznych Goering oświadcza cynicznie, że jego policja „nie jest po to, by pilnować sklepów żydowskich”. Odpowiednikiem do bicia i mordowania Żydów jest zupełnie bezceremonjalne wyrzucanie ich z wszystkich stanowisk, nie wyłączając nauki i sztuki – bez względu na ciężar gatunkowy danego nazwiska.

I tu przypominamy sobie, co działo się niedawno w świecie żydowskim z okazji awantur w Polsce. Wiece przeciw „pogromom” w Paryżu i Nowym Jorku jakgdyby u nas odbywały się rzezie. Tymczasem ignorowano antysemityzm niemiecki, który już wtedy pozwalał sobie na takie ekscesy, wobec których nasze awantury w kraju były naprawdę drobnostką. Podkreślaliśmy to wtedy, wyrażając zdziwienie, że bezczeszczenie cmentarzy żydowskich nie wzrusza Żydów w Ameryce czy Francji, ale tylko awantury w Polsce, o których pisano w sionistycznych pismach polskich, że „nawet na Węgrzech, nawet w Rumunji, nawet w Niemczech nie dzieją się takie rzeczy”.

Równolegle z tą słabością Żydów wobec prawdziwego antysemityzmu w Niemczech idą ciągłe pretensje sionistów pod adresem Polski i jej rządu.

W dzisiejszej sytuacji (!!) czytamy n. p. w artykule pos. Thona takie zdanie:

„Opozycja do rządu (sionistycznej reprezentacji sejmowej tzw. Koła żyd.) spowodowana jest nieuwzględnieniem w najdrobniejszej mierze (sic!) najistotniejszych potrzeb ladności żydowskiej…”.

A dalej:

„Koło żydowskie” jest w opozycji do rządu jedynie i wyłącznie dlatego, że społeczeństwo żydowskie nie znajduje u tego rządu dostatecznej opieki(!!) dla swoich praw i dla możliwości swojego ludzkiego bytu”.

Takie wynurzenia właśnie dzisiaj, kiedy z Niemiec do Polski uciekają tysiące Żydów polskich, którzy od wielu lat o kraju zapomnieli, kiedy placówki polskie w Niemczech zdaje się nie mają nic innego do roboty, oprócz ciągłych interwencyj, jest – jak mawiał Słonimski w „Szopce”: – „un poco hucpa” (hucpa znaczy po żydowsku bezczelność). Tylko że nie trochę, ale molto, tropo molto hucpa. (Dużo, zadużo tej hucpy)…

Albo inna „sensacja”. Proces Gorgonowej pod znakiem… antysemityzmu. W dzisiejszym sionistycznym, krakowskim „Nowym Dzienniku” sprawozdanie z procesu Gorgonowej zdobi np. olbrzymi tytuł: „Pan jesteś Żydem i dlatego się z pana robi pośmiewisko”. Gdzieś z jakiegoś odezwania się obrońcy wyrwano zdanie i nadano procesowi piętno antysemickie.

Pytamy się: komu te nieprzyzwoitości są potrzebne? Chyba prawdziwy antysemityzm w Niemczech powinien dostarczać naszym sionistom dosyć materjału, tak, że niema potrzeby wyszukiwanie fikcyjnego antysemityzmu w Polsce i zgoła niepotrzebnego „ciskania się” na wszystkie strony. „Odwaga” w stosunku do Polski jest zupełnie nie na miejscu. Proszę pokazać swe zęby p. Hitlerowi…

Największy, najważniejszy i jednocześnie pierwszy ogólnopolski dziennik dwudziestolecia międzywojennego. Wydawany w Krakowie w latach 1910 – 1939. Za­ło­ży­cie­lem, za­ra­zem wy­daw­cą i re­dak­to­rem na­czel­nym był Ma­rian Dą­brow­ski. Posiadał dodatki jak Kuryer Literacko-Naukowy, wydawany w latach 1924–1939, i Kuryer Kobiecy, wydawany w latach 1927–1939. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości IKC przekształcił się w najpotężniejszy w okresie międzywojennym koncern prasowy. Politycznie czasopismo reprezentowało opcję centrową a po zamachu majowym – prorządową. Od lat 20-tych był gazetą o najwyższym w Polsce nakładzie 150 tys. egzemplarzy. Z gazetą współpracowali czołowi polscy dziennikarze i publicyści a także ludzie kultury i nauki.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close