Jak to Goethe propagował wywłaszczenie polskiego chłopa i sławił rozbiory Polski

Dr. filozofji i medycyny K. W. pisze w liście do naszej redakcji:

Przed rokiem, niemieckie święto setnej rocznicy śmierci Goethego znalazło echo także i w Polsce. W dn. 22 marca b. r. mija już sto jeden lat od śmierci tego nieprzyjaciela Polski. Gdy zapał jubileuszowy minął, warto odczytać książeczkę prof. Tretjaka p. t.: „Goethe i Hakata”.

Goethe uchodzi za „amoralistę”, za „wielkiego kosmopolitę” i „wielkiego poganina”: epitety zawsze na miarę „hypsistaryjczyka” (wyrażenie Ludwiga w książce p. t.: „Goethe”, t. III). W stosunku zaś do Polski Goethe jest poprzednikiem Niemców współczesnych. Doradzał rządowi pruskiemu przymusowe wysiedlenie chłopa polskiego z świeżo przez Prusy po podziale Polski zabranych ziem i zniemczenie szlachty zapomocą teatrów i zabaw. Ukoronował zaś swojego „Fausta” wywłaszczeniem na drodze gwałtu staruszków Filemona i Bancilę, którzy giną w pożarze pod gruzami własnej chaty, ponieważ dobrowolnie posiadłości swej na inną zamienić nie chcieli.

Na domiar wszystkiego, jeszcze pod sam koniec życia pochwala Goethe zakaz książki o upadku Polski w sposób bezwstydny w następujących słowach:

„Minione Prus zachowanie się wobec Polaków teraz znowu wyjawiać i przedstawiać w złem świetle, może tylko zaszkodzić, tylko rozdrażnić (aufreisen). Stawiam się wyżej (!!) niż zwykli płytcy (platten) moralni politycy: wypowiadam sie wprost: Żaden król nie dotrzymuje słowa, nie może dotrzymać, musi ustąpić nakazującym okolicznościom. Polacy i takby upadli, musieli upaść stosownie do ich niezbornego sposobu myślenia. Miałyżby Prusy w danej chwili wyjść z próżnemi rękami, podczas gdy Rosja i Austrja się obławiały? Dla nas, biednych obywateli, obowiązkiem jest działać odwrotnie, lecz nie dla Możnych Ziemi”.

Goethe nie jest jedynym „wielkim” Niemcem z tych, którzy wyśpiewywali „radosne requiem” na grobie Polaków. Nie kto inny, jak słusznie przez Jana Śniadeckiego i Adama Mickiewicza zwalczany Kant, pisze w „Antropologji”: „Ponieważ Rosja jeszcze tem nie jest co należy do wyraźnego ujęcia przyrodzonych danych, które stanowią o przygotowaniu się do rozwoju, Polska już niem nie jest, ludy europejskiej Turcji zaś nie były tem nigdy, ani nigdy nie będą, czego się wymaga przy przyznawaniu pewnego narodowego charakteru, można słusznie opis ich tutaj ominąć”. Jak widzimy, w nieco zawiłem, aczkolwiek niezbyt znowu długiem zdaniu reakcjonisty królewieckiego na korzyść dogmatyzmu, można się miłych doczytać wyroków. Wiecej tu tkwi w każdym razie treści niż w „kategorycznym nakazie”, wysławianym nietylko przez Niemców. Na podstawie „kategorycznego nakazu” Kanta możnaby powiedzieć, że dobrem w oczach Kanta było to, na co pozwalała policja pruska, analogicznie do słów austrjackiego humorysty Saphira: „Pięknem jest to, co się podoba policji”.

Największy, najważniejszy i jednocześnie pierwszy ogólnopolski dziennik dwudziestolecia międzywojennego. Wydawany w Krakowie w latach 1910 – 1939. Za­ło­ży­cie­lem, za­ra­zem wy­daw­cą i re­dak­to­rem na­czel­nym był Ma­rian Dą­brow­ski. Posiadał dodatki jak Kuryer Literacko-Naukowy, wydawany w latach 1924–1939, i Kuryer Kobiecy, wydawany w latach 1927–1939. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości IKC przekształcił się w najpotężniejszy w okresie międzywojennym koncern prasowy. Politycznie czasopismo reprezentowało opcję centrową a po zamachu majowym – prorządową. Od lat 20-tych był gazetą o najwyższym w Polsce nakładzie 150 tys. egzemplarzy. Z gazetą współpracowali czołowi polscy dziennikarze i publicyści a także ludzie kultury i nauki.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close