Konsekwencje polityczne zgonu R. Dmowskiego

Parę dni już dzieli nas od pogrzebu Romana Dmowskiego. Parę dni dzieli nas od drobnych konfliktów, od zakazów wywieszania flag itp. a zarazem od słów najwyższego uznania, jakimi pożegnał Dmowskiego oficjalny obóz pomajowy, obóz Józefa Piłsudskiego, na łamach organów prasy ozonowej. Czas tedy zastanowić się nad fermentami w łonie Stronnictwa Narodowego przede wszystkim, ale również i w obozie sanacyjnym jakie przyspieszyć musi zgon człowieka, który w pierwszych dni swej działalności politycznej zajął jak najbardziej wrogie stanowisko w stosunku do poczynań J. Piłsudskiego i obecnych kierowników reżimu pomajowego.

Roman Dmowski

Roman Dmowski (źródło: Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych – www.loc.gov)

Wybory samorządowe, ten pierwszy od szeregu lat plebiscyt, ujawniający siły polityczne i społeczne zmagających się ugrupowań, przyniosły w swych dotychczasowych wynikach – a niema w istocie rzeczy możliwości, aby obecne rezultaty mogły ulec zmianie — przede wszystkim kleskę całkowitą monopartyjnym, totalistycznym koncepcjom nie tylko kół ozonowych ale i Stronnictwa Narodowego. Wykazały one jaskrawo brak warunków do zrealizowania „jedności narodowej” pod egidą Stronnictwa Narodowego, co przecież było zasadniczym motywem linii uchwał i działalności endecji.

Poniesiona porażka, fakt, że nie tylko nie doszło do zwielokrotnienia szeregów własnych, ale nastąpiło zmalenie wpływów organizacyjnych w skali krajowej, z natury rzeczy wieść musi do rewizji dotychczasowej koncepcji. „Zjednoczenie narodowe“ w ramach Stronnictwa Narodowego przyniosło w wyniku kompletne fiasko. A zatem koniecznością staje się dla wyznawców tego „zjednoczeniowego” postulatu poszukanie nowych dróg, któreby mogły wieść do realizacji postawionych sobie celów, dróg, które zmierzać mogą – co jest bardzo prawdopodobnym — w kierunku na Ozon.

Nie czas zastanawiać się nad tym, czy fermenty tego rodzaju już narastają wyraźnie w łonie endecji, względnie w jaki sposób, w jakim kierunku nastąpi ich wyładowanie. Jedno jest pewnym że śmierć Romana Dmowskiego może je tylko przyspieszyć. Kim bowiem był Roman Dmowski dla Stron. Narodowego i jego odszczepieńców z jednej i dla spadkobierców J. Piłsudskiego z drugiej strony?

Jaką rolę, jakie konsekwencje mieć może w takiej sytuacji Stron. Narodowe, w której załamały się jego koncepcje realizacyjne, totalistyczno-ustrojowe, śmierć długoletniego przywódcy ideowego? Oto kapitalny problem chwili obecnej.

Zważmy bowiem: dla całej endecji Roman Dmowski siłą tradycji nie tylko ostatnich lat zasadniczej negacji obozu rządzącego, ale i poprzedniej, długotrwałej walki politycznej z poczynaniami Józefa Piłsudskiego i obozu do którego ten należał, stanowił moment oporu, moment bezwzględnej, bezkompromisowej opozycji. Był dla Stron. Narodowego tym samym, co marsz. Piłsudski dla sanacji. Za jego życia nie było mowy i nie mogło być mowy o jakimkolwiek zbliżeniu tych dwu obozów nawet mimo, iż w ramach nowej organizacji sanacyjnej, Ozonu, znałazło się wielu jego własnych wychowanków, a w hasłach przeważnie jego myśl ideowa.

Dziś sytuacja uległa zmianie zasadniczej. Na tle klęski politycznej Stronnictwa, rodzących się fermentów nie powstrzyma tradycja walk Dmowskiego i jego autorytet, tymbardziej, że śmierć jego likwiduje równocześnie dla Ozonu szereg trudności taktycznych w całkowitym zbliżeniu do endecji. Jakkolwiek bowiem nie co innego oznacza Obóz Zjedn. Nar. jak przemaszerowanie znakomitej części dawnego obozu sanacyjnego na pozycje ideologiczne, zajmowane dotychczas jedynie przez obóz R. Dmowskiego, tym niemniej i osoba jego stanowiła punkt oporu, a nawet wręcz urazu psychiczno-politycznego powstałego siłą dawnych lat bezwzględnego wzajemnego zwalczania się.

Wyłania się możliwość powstania Frontu Romana Dmowskiego, frontu, który za jego życia nie mógł być zrealizowany, ale w skład którego dziś wejść może i OZN i endecja. Front taki mógłby się stać rzeczywistą, poważną groźbą dla demokratycznie myślącego społeczeństwa.

Adam Iglicki

Dziennik demokratyczny wychodzący w Krakowie w latach 1937 – 1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close