„Kultura” faszyzmu

Faszyzm jako dyktatorska forma panowania wielkiego kapitału dochodząca do władzy przy pomocy oszukanego przezeń drobnomieszczaństwa oraz lumpenproletariatu wkracza w społeczeństwo zawsze i w dziedzinie życia kulturalnego pod hasłem zrewolucjonizowania pewnych form tego życia jako przestarzałych, aby sobie ułatwić eliminację wszelkiego postępu i niezależnej myśli. Już pierwsza postawa faszyzmu wobec problemu kulturalnego to właściwie nastawienie anty-kulturalne. Któż to jeśli nie sam Mussolini wypowiedział tę epokową dla faszyzmu myśl: „JEŚLI SŁYSZĘ SŁOWO KULTURA, TO ODBEZPIECZAM REWOLWER”.

Plakat z filmu Scipion Afrykański

Plakat z włoskiego filmu Scipion Afrykański (Scipione l’africano) – 1937 rok

Ponieważ naturalną konsekwencją kultury jako takiej jest postęp, który pociąga za sobą konieczność doskonalenia wszelkich przejawów ludzkiego życia, co dziś może się stać tylko kosztem zniesienia uprzywilejowania klasy panującej, więc walka z postępem musi być naczelnym hasłem faszymu, który chce zdobyć dla siebie burżuazyjną klientelę. Demokracja i socjalizm są największymi wrogami wielkiego kapitału. Demokracja ogranicza penetrację jego w dżunglę kapitalistycznego wyzysku, a socjalizm ciągle grozi wprost zniszczeniem jego panowania. Tak demokracja jak i socjalizm oparte są na naukowych podstawach społecznych. A więc lęk przed pracą myślową, każe faszyzmowi zdławić w zarodku każdą samodzielną myśl społeczną, każe z analfabetyzmu społeczno-politycznego czynić największą cnotę, a mózg zakuć w obcęgi ciemnoty i reakcji. Podobnie i klerykalizm lub mistycyzm są też potrzebne jako najlepsza podpora ciemnoty i panowania klasowego. Wszystko co podważa jego panowanie musi więc być przez faszyzm zniszczone. Już niegdyś Thiers wielki prekursor współczesnego faszyzmu mawiał: tylko katechizm uratuje nas od socjalizmu.

Dlatego też każdy faszysta ma pełną gębę religijnych frazesów i całe swe polityczno-kulturalne barbarzyństwo przyobleka zawsze w wielce idealistyczną i mistyczną religijną szatę, posuwając się wprost do terroru moralnego i fizycznego na odcinku kulturalnym. Taki premier rumuński nakazuje wprost np. swym urzędnikom chodzenie do spowiedzi, a katolicki ksiądz premier słowacki ks. Tiso rozwiązuje wszystkie organizacje oprócz klerykalno-faszystowskich, oraz rozsyła po swym kraju agitatorów – misjonarzy, którzy jak doniósł niedawno nawet IKC swą religijno-polityczną propagandę kończą w każdej miejscowości nauką wielce chrześcijańskiego hymnu, którego każda zwrotka kończy się refrenem: na każdym drzewie będzie wisiał jeden żyd!

Faszyzm z zasady jest antyracjonalistyczny. Proces rozumowania, zwłaszcza w dziedzinie życia społecznego jest mu, jak dumnie przyznaje zawsze, z natury rzeczy obcy. Mistycyzm religijny, lub „rasy” czy „narodu”, oraz marny eklektycyzm filozoficzny spreparowany z odłamków przemalowanej nieco terminologicznie filozofii spirytualistycznej starego średniowiecza – ot niewybredna ideologia faszyzmu. Polityczna zasada wództwa obowiązuje naturalnie w dziedzinie kulturalnej. Przerobienie każdej nauki a zwłaszcza historii pod kątem potrzeby „legendy” czy „teorii” jest jedynym zamówieniem jakie kieruje faszyzm w obec nauki. Przyczem granice między „przeróbką” a fałszerstwem naukowym często i celowo się zacierają.

Klasycznym przykładem pozostanie tu niemiecki rasizm. Cała oficjalna nauka wbrew obiektywnym danym nowoczesnej biologii i genetyki, jest tam nastawiona na udowodnienie konieczności oparcia życia Niemiec narodowo — socjalistycznych na fałszywych naukowo ale dogodnych dla regimu, zasadach „czystości rasy“. Na rozkaz i na zamówienie tworzą też liczni „uczeni” pseudonaukowe uzasadnienia rozmaitych „oryginalnych” posunięć wodza narodu. Prawdziwi naukowcy natomiast bądź to siedzą w obozach koncentracyjnych, bądź zostali wygnani, lub też wreszcie w najlepszym wypadku nie mają nic w dzisiejszych Niemczech do gadania.

Faszystowska kultura bowiem pozbywa się konkurentów w bardzo prosty sposób, niszczy ich fizycznie. Piętnując przeciwników i intelektualistów niezależnych jako wywrotowców, „zgniłych demokratów”, którzy każą myśleć zamiast ślepo słuchać „wodza” – pozbywa się ich terrorem inkwizycji, ogniem niszczy ich dzieła. Ponieważ faszyzm dochodzi do władzy jako ruch pseudo – rewolucyjny, jako odtrutka przeciw prawdziwej rewolucji społecznej, stara się pewien frazes rewolucyjny zachować jak najdłużej. Widzimy i słyszymy buńczuczność haseł najbardziej reakcyjnych treści w rewolucyjnych w formie. Widzimy celowe wyzwalanie i rozpasanie najdzikszych instynktów ludzkich i tłumu przy zupełnym rozgrzeszeniu jego moralności czy niemoralności z jednym tylko zastrzeżeniem: byleby te instynkty wyładowały się choćby w jak najbardziej antyspołeczny lecz bezpieczny sposób dla panującej klasy.

Takie „tworzenie” nastrojów (np. antysemickich) systematycznie obniżą naturalną kulturę danego społeczeństwa. Podobnie oddziałowuje i imperialistyczny militaryzm jaki stosuje w wychowaniu dorosłych i młodzieży każdy faszyzm. Nacjonalizm stosuje tu zawsze niebezpieczną megalomanię narodową.

Oczywiście nie jest to żadną pożywką kulturalną – przeciwnie! Wszyscy pamiętamy film włoski Scipion afrykański. Przez całe godziny ogląda się tam olbrzymie niesmaczne jatki ludzkie z całym sadystycznym smakoszostwem pokazane na olbrzymich masach ludzkich, albo też dłuższy czas musimy się męczyć patrząc na słonia trafionego dzidą w oko i biegającego z nią, co przez faszystowskiego reżysera mile widziane było jako objaw tężyzny rasy romańskiej, spadkobierczyni mężnych i nie rozczulających się niczem Rzymian.

Albo patriotyczne czytanki dla młodzieży syna Mussoliniego lotnika „bohatera” z wojny abisyńskiej, w których opisuje się, jak to żal było latorośli Mussoliniego gdy jakaś bomba nie trafiła w biedną murzyńską wioskę abisyńską, albo wprost jak małą miał satysfakcję bombardując wioskę i uśmiercając murzynów.

A taka „kultura” faszystowska jest zjawiskiem międzynarodowym. Czy znęcanie się nad Matteotim przez faszyzm włoski czy kaźń hitlerowskiego Gestapo czy „skromne” wydłubywanie scyzorykiem oczu żydowskim starcom — to wszystko jednakowe zjawisko: przejaw faszystowskiej „kultury”.

Dziennik demokratyczny wychodzący w Krakowie w latach 1937 – 1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close