Młodzież szkolna a polityka

Dziś, gdy cała prawie prasa stoi na usługach rozmaitych stronnictw, a i do przeważnej części książek wmieszane są momenty czysto polityczne – poglądy na ustroje, zarówno ekonomiczne, jak i polityczne urabiają się znacznie szybciej wśród młodzieży, niż dawniej. Dowodzą tego n p. ostatnie akcje wyborcze do Sejmu – a zwłaszcza do samorządu, przy których widziało się często młodych gimnazjalistów (bo tych, z powodu mundurów najlepiej zauważyć i zresztą im zamierzam poświęcić ten artykuł), nieledwie pierwszoklasistów, biorących gorący udział zarówno we wszelkim kolportażu ulotek, jak i we wszystkich zebraniach. Jasnym jest, że większa część tej młodzieży brała udział w akcji po przeciwnej nam stronie, endecji.

Nie dziwimy się temu, bo wiadomo, że całkiem 20.9 proc. uczniów szkół średnich w Polsce wywodzi się z warstw niezamożnych, a to ze środowisk robotniczych (18.8 proc.) i chłopskich (2.1 proc), reszta zaś to synowie urzędników, przemysłowców, oficerów itp. Ciekawe jednak skąd już w tak młodym wieku aż tak wielkie i zupełne nieukrywane sympatie dla endecji.

Przyczyny podałbym dwie: 1) olbrzymia propaganda endecka w gimnazjach, 2) rzucanie haseł, które człowieka niedoświadczonego życiowo i nie myślącego zbyt głęboko – pochłaniają bez reszty.

Przechodząc do omówienia pierwszej przyczyny, pragnąłbym zaznaczyć, że będą to wspomnienia moich niedawnych czasów gimnazjalnych. Pisuje się nieraz dzisiaj o wybrykach młodzieży, zdarzają się nawet wypadki zabójstwa przez „kochanych chłopców” – ale ogół nie dowiaduje się szczegółów agitacji wśród młodzieży szkolnej. Otóż endecja posiada w każdej niemal klasie swojego zausznika, który dostarcza całymi masami zarówno ulotek, jak i pism kolegom. W ten sposób „urabia się” sympatyków. Dalej używa się młodzież do rzeczy na pozór błahych i łatwych jak np. wybicie szyby, pobicie kolegów itp., a przez to związuje się ją silniej z ruchem endeckim – zwłaszcza, że człowiek młody lubi awantury.

Przywódcy nie liczą się z tym, że przychwycony czasem młody sprawca (co prawda dzieje się to rzadko, nie mniej jednak dzieje się), idzie do więzienia, spędza kilka dni wśród mętów rozmaitego kalibru, które oddziaływują w kierunku niepoprawnym na nieskrystalizowany jeszcze charakter i w ten sposób wykoleja się często życie młodego chłopca z winy nieodpowiedzialnych przywódców endeckich.

Ale zato wpaja się w młodzież, że robi to „dla idei”, że to „bohaterstwo narodowe”. Jakie bohaterstwo? Czy bohaterstwem jest rzucić kamieniem w szybę, zmasakrować w 10-kę kolegów, zerwać wywieszkę lub afisz robotniczy? A co za idea? Wszak ci, co to robią, znają tylko hasła, nie jest do pomyślenia, aby 13-letni gimnazjalista poznał już i głębiej przetrawił dzieła pisarzy „narodowych”.

Teraz przechodzimy do drugiej kwestji – do haseł.

Bezsprzecznie najpopularniejszym hasłem endeckim jest „bij Żyda”. Hasło to widnieje na każdym rogu ulicy, na murach szkolnych, w ustępie gimnazjalnym, wpaja się już od dziecka. Bo przecież dziecko nie zastanawia się, że biciem nie można usunąć Żydów, skoro nie ma dla nich miejsca gdzieindziej. Ale hasło to skrupia się zawsze na proletariuszu żydowskim, bo ten jest najbardzej dosięgalnym dla pałek i łomów.

Drugim hasłem, które rzuca się między młodzież gimnazjalną – to walka z socjalizmem, prowadzącym rzekomo do palenia kościołów, teroru politycznego itp. Ale endecy wiedzą, że to hasło można tylko dzieciom wmówić. Wszak za rządów socjalistycznych we Francji ani jednego kościoła nie spalono, ilość zaś ludzi, wyznających wiarę katolicką ciągle wzrasta, a właśnie z rządów socjalisty Bluma, po raz pierwszy do Francji przybył uroczyście wysłannik Ojca Świętego.

A teror polityczny? To kłamstwo zostało zdemaskowane we wszystkich krajach, gdzie większość stanowią socjaliści, gdzie życie parlamentarne kwitnie w całej pełni, gdzie wszyscy, tylko w zależności od swych umiejętności, osiągają swe stanowiska.

Hasła te więc wszystkie można zbić i obalić, bo opierają się na nienawiści, ale zakorzenione w dzieciach, w późniejszej naszej inteligencji mogą doprowadzić do ze zwierzęcenia i wyjałowienia umysłowości. Myśmy dotąd wierni ideałom demokracji i wolności ducha, nie wkradali się do tych sal, gdzie młodzież ma się uczyć, a nie politykować. Z chwilą jednak, gdy nasi przeciwnicy takich metod się chwycili, a zachęceni swoją bezkarnością – posuwają się coraz dalej, my w tym im przeszkodzić musimy, musimy odeprzeć dłoń reakcji, sięgającą do duszy młodzieży polskiej.

Mieczysław Różecki

Dziennik demokratyczny wychodzący w Krakowie w latach 1937 – 1939.

1 komentarz

  • Jurek75 2 czerwca 2017 at 17:59

    Cele szlachetne , lecz metody bezużyteczne . Bo zło i źli ludzie zawsze mieli siłę przebicia większą . Tylko rodzinie , prawidłowo zbudowanej może zależeć na pomyślności na przyszłość , wszelka indokrynacja zaburza relacje międzyludzkie ( celowo , nie przypadkowo ) . Patologia lubi korzystać z przychylności ogólnej , aby zawładnąć jak najwięcej . Informatyka jest tutaj władna , aby coś unormować , utemperować tych niepokornych i CHYTRYCH .

    Odpowiedz
  • Napisz komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Close