Szanse naszej turystyki omawia zagraniczny fachowiec

Donoszą nam z Zakopanego: W ubiegłe święta bawił w Zakopanem wł. jednego ze znanych berlińskich biur podróży, który zachęcony materjałem propagandowym naszych organizacji turystycznych pragnął poznać możliwości terenu, zanim skieruje do nas międzynarodową publiczność podróżującą, zwłaszcza Anglików i Amerykanów.

Fachowiec niemiecki przyjechał do Krakowa samochodem i przebył drogę do Zakopanego również tym nowoczesnym środkiem lokomocji.

Opinia zarówno o Krakowie, jak o Zakopanem była bardzo korzystna. „Niewątpliwie nadają się te miejscowości dla rozwinięcia ruchu turystycznego w znaczeniu międzynarodowym. Zdumiony jestem bogactwem bardzo ciekawych zabytków historycznych i artystycznych Krakowa, i mam wrażenie, że po usunięciu pewnych niedogodności natury celnej i komunikacyjnej możnaby z dobrym wynikiem propagować ten interesujący ośrodek kultury polskiej wśród obcych turystów.

Oczarowany też jestem Zakopanem. Pejzaże wspaniałe, folklor bardzo atrakcyjny. Najwięcej imponowało mi ożywienie, ruch, natłok turystów, jednem słowem doskonały nastrój tej nowo odkrytej perły polskiego alpinizmu.”

Wobec tych dodatnich wrażeń berlińczyka zaryzykowałem pytanie, czy jego biuro podróży zacznie teraz propagować zagranicą Kraków i Zakopane?

„Jeżeli wolno mi być szczerym” odpowiada mój interlokutor „to wyznam Panu, że musicie jeszcze dużo nadrobić w tej dziedzinie, zanim miałbym odwagę skierować zagranicznego turystę do Was. Mojem zdaniem niepodobna myśleć o prawdziwym ruchu obcych, zanim się nie wybuduje w Polsce dróg. To co przeżyłem z mym samochodem na przestrzeni między Krakowem a Zakopanem nie da się żadną miarą pogodzić z wymaganiami nawet prymitywnego ruchu turystycznego.

W dzisiejszej epoce nie da się sprowadzać turystów do kraju, który ma takie braki na polu komunikacji automobilowej. Wydaje mi się to tem dziwniejszem, że chodzi tu w stosunku do zachodu o niewielkie odległości, tak że koszta inwestycji drogowych nie stałyby w żadnym stosunku do korzyści gospodarczych. A równocześnie słyszę o bardzo wielkich planach robót publicznych, może bardzo pożytecznych, ale projektowanych z pominięciem podstawowych postulatów komunikacji drogowej. Uważam, że wszelkie wysiłki propagandowe będą bezużyteczne, jak długo nie zostaną pobudowane dobre drogi, należycie utrzymane i dostosowane do potrzeb nowoczesnego ruchu samochodowego.”

Przykro mi było, że musiałem otwartemu Niemcowi przyznać rację w każdym szczególe. Szukając pocieszenia pomyślałem sobie: może przecież znajdzie się kiedyś entuzjasta dróg, tak jak znalazł się entuzjasta robót wodnych i obdaruje Polskę systemem nowoczesnych dróg samochodowych?

Dziennik demokratyczny wychodzący w Krakowie w latach 1937 – 1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close