Kasztelański gród – Nakło.

(Reportaż własny „Kuriera Bydgoskiego”)

Nieśmiałe, jakby zrezygnowane dotychczasowym chłodem słońcem wybiega naprzeciw luksusowemu autobusowi, który nas wiezie ku niedalekiej Krajnie – przenika grube szyby i rozbija się białym blaskiem na metalowych okuciach.

Przed ściętą pod ostrym kątem maską autobusu leży szara perspektywa szosy. Za nami tumani się zbudzony bólem przejechania kurz.

Wjeżdżamy wreszcie na ostatnie z licznych przebytych dotychczas wyniesienie. Piękny roztacza się przed nami widok. Po lewej stronie, jak okiem sięgnąć – rozciąga się szeroka, płaska kotlina notecka. Kończy się kędyś w dali silnym stykiem ziemi z niebem. Z prawej strony biegnie nieregularny system pagórków. To typowe okazy czołowej moreny z epoki lodowcowej.

Pośrodku, – jakby pomost łączący te dwa różne geologicznie światy – miasto Nakło. Prastary kasztelański gród. Przedmieść jego dotyka zmęczona wielowiekowym biegiem historyczna Noteć. Tuż u naszych stóp leży potężny masyw zabudowań fabrycznych cukrowni, dalej równoległe linie palących się w słońcu szyn i szary gmach dworca kolejowego i wreszcie kwadratem zakończona wieża dominującego nad miastem ratusza.

Piękny widok! – Stolica Krajny godnie reprezentuje swe ziemie i piastowe włości. Główną arterią, ul. Marszałka Piłsudskiego, dostajemy się do śródmieścia.Zauważamy, że Nakło, 12-tysięczne miasto jest bardzo ruchliwe. Ulice stosunkowo szerokie, kamienice stare, ale okazałe frontony czyste, znać władze miejsce no i dobra wola nakielskich obywateli z całą przychylnością potraktowały zarządzenia pana premiera.

W Zarządzie Miejskim zastajemy serdecznie witającego nas gospodarza miasta urzędującego od roku wiceburmistrza p.Błażejewskiego Wł.

Ruchliwy administrator de facto stolicy Krajny pozwala nam dzięki swej uprzejmości wniknąć w oficjalne tajniki gospodarki miasta. Wyrażamy zdziwienie, że największe miasto Krajny Nakło, nie jest równocześnie stolicą powiatu wyrzyskiego; jest nią natomiast Wyrzysk. (Może dalsza wędrówka nasza po Krajnie pozwoli nam to zrozumieć).

Nakło odegrało wybitną rolę w dniach powstańczych zmagań o wolność ziem zachodnich. Wydało wielu przywódców ruchu powstańczego i dokonało zbiorowym wysiłkiem niejednego czynu bohaterskiego.

Tradycja tych dni żyje w społeczeństwie nakielskim w postaci silnie rozbudowanych organizacji powstańczych (prezesi pp.: Wojciechowski Stefan, Gawłowicz i Hechliński). Śladem starych wiarusów kroczą dzielnie, ćwicząc się w rzemiośle wojennym Nakielskie Koło Związku Oficerów Rez. (prezes notariusz Knach Jan) i Zw. Rezerwistów (p. Semrau, przemysłowiec).

Pan burmistrz zapewnia nas, że wszystkie organizacje wykazują silną spójnię i scementowanie. Ma z nich niejedną pociechę.

Odbyta koncentracja armii rezerwowej w dn. 2 i 3 maja br. (inicjatywa Zw. Podoficerów Rez.) nie miała równiej sobie bodajże w całej Polsce. D-ca Korpusu gen. Tokarzewski scharakteryzował wartość tego wysiłku zdaniem, że: „Krajna zawsze gotowa!” To cośmy już słyszeli o pow. wyrzyckim, Nakle, i to co w tej chwili słyszymy z ust burmistrza Błażejewskiego, przekonuje nas, że niejeden raz jeszcze wypadnie nam o Krajnie pisać.

Z pewnym zdziwieniem dowiadujemy się, że budżet m. Nakła wynosi aż prawie że półtora miliona złotych. Burmistrz p. Błażejewski wyjaśnia, że Nakło posiada silnie rozbudowane przedsiębiorstwa, a rzeźnia eksportowa należy do największych w Europie (o przedsiębiorstwie tym pisaliśmy już).

Chętnie korzystamy z propozycji życzliwego nam gospodarza miasta i udajemy się na krótką wędrówkę po mieście.

Przechodzimy na ul. Gimnazjalną. Ładny gmach gimnazjum. Po przeciwnej stronie budynek Szkoły Zawodowej Dokształcającej. Dwa monumenty przysparzające życiu przygranicza pełnych wartości. Gimnazjum od wielu lat stało się ogniskiem, skąd co roku opuszczają ławy szkolne zastępy młodych maturzystów, by stać się pionierami Polski światłej i mądrej. Zaś w szarym budynku Szkoły Dok. wyrastają na dobrych i pełnowartościowych rzemieślników uczniowie nakielskich mistrzów. (Do roli rzemiosła w Nakle i powiecie wyrzyskim ze względu na jego znaczenie – powrócimy jeszcze).

Tuż przy świeżo ukończonej ulicy (dawniej t. zw. „Czarnej Drodze”) stoi elektrownia zw. przez niektórych podobno złośliwie zakładem rozdzielczym; – dyr. elektrowni, jak zresztą wogóle przedsiębiorstw, jest p. Skibiński. Staranie miasta w trosce o coraz to większe rentowności elektrowni i gazowni idą w tym kierunku, by elektrownię tę zgazyfikować. Stan przedsiębiorstw w ostatnich paru latach znacznie się poprawił.

Piękną promenadę – chlubą ostatnich miesięcy Nakła – jaką są Aleje Mickiewicza – przechodzimy obok gigantycznego stadionu będącego w budowie. Jest on obrazem aktywizacji miasta, dowodem zmysłu ekonomicznego i planowanej roboty.

Po drodze widzimy, że w mieście na każdym kroku coś się robi. I tak na ulicy Sądowej napotykamy kolumnę brukarzy, którzy pod wodzą mistrza Stawika kładą nowy bruk. Z resztek starego bruku widać, że praca ta jest konieczna.

Wstępujemy na chwilę do skromnego jak na Nakło, kościoła parafialnego. Wnętrze skromne, jednak czyste. Główną nawą biegną ku ołtarzowi nowe, masywne ławy. Proboszczem od wielu lat jest ks. prob. Geppert Ignacy.

Powoli udajemy się w drogę powrotną. W międzyczasie dowiadujemy się od p. burmistrza o innych sprawach charakteryzujących Nakło.

Nasilenie bezrobocia, które w Nakle przybrało katastrofalne rozmiary – powoli słabnie. Instytucja zastępcza Funduszu Pracy i Pośrednictwo Pracy – działają sprawnie i z rezultatem nader dodatnim. Troska o zdrowie mieszkańców Nakła powierzona jest b. dobrze prosperującemu Ośrodkowi Zdrowia, Stacji nad Matką i Dzieckiem oraz Szpitalowi Miejskiemu. Lekarze miejscy pp. dr. Raczyński i dr. Rajewski pracują intensywnie.

Szkolnictwo powszechne skupia się w trzech szkołach siedmioklasowych, mimo to daje się podobno odczuwać dotkliwy brak nowych pomieszczeń.

Trudno nam tu jeszcze nie wspomnieć o szczególe (czyżby tylko szczególe!…) tak charakterystycznym dla przygranicza Wielkiego Pomorza, a mianowicie o Nakielskim Batalionie Obrony Narodowej. Miasto oddało do dyspozycji wojska piękny gmach przy ul. Ks. Skargi na koszary i d-two Baonu, którego d-cą jest mjr. Parczyński. Miasto podobno (bo jakżesz mogłoby być inaczej) bardzo kocha swych obrońców.

Nakło jest poza tym siedzibą wielu urzędów. Jest sąd grodzki (nacz. sędzia Kostka), Urząd Pocztowy (nacz. Judejko), Urząd Skarbowy (nacz. Zientkiewicz), Obwodowa Straż Graniczna (mjr. Gębalski) i t. d.

Czas naszej wędrówki dobiega końca. Obiecujemy sobie, że do spraw nakielskich powrócimy jeszcze. Tymczasem trzeba nam nader gościnne Nakło pożegnać. Na rynku czeka już piękny, duży autobus. Żegnamy serdecznie p. burm. Błażejewskiego, dziękując mu za gościnę miłą – wsiadamy.

I znów – na krańcu miasta – ze wzniesienia – spoglądamy w dół na Nakło. I znów widnieje u naszych stóp masyw zabudowań Cukrowni i dalej wieża ratuszowa.

Tylko słońce nie pali już linii szyn, a dal pradoliny noteckiej wydaje się jakby krótsza, zamglona i niebo jakby bardziej przylegało do kobierca zielonych łąk… Zapada zmrok…

Dziennik ukazujący się w latach 1933 – 1939. Pismo to było wyrazicielem polityki Polskiego Związku Zachodniego. Pod względem popularności druga po „Dzienniku Bydgoskim” gazeta codzienna dwudziestolecia międzywojennego w Bydgoszczy. Poprzedniczką „Kurjera” była „Gazeta Bydgoska” będąca organem Narodowej Demokracji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close