Wśród przywiązanych do Rzplitej karaimów

Troki, w sierpniu 1933.

Oto i rynek trocki, – malowniczy, stary, jak sztych średniowieczny. Tylko na środku nowa kolumna. To pomnik ku czci Troczan, poległych w walce o wolność. Wokół małe domki-dworki upstrzone barwnemi szyldami.

Pewnie to kawiarenka, ten „Zakątek karaimski”. Z za proga zachęcająco spoglądają ku mnie melancholijne, marzące, migdałowego kształtu oczy dziecięce. Jakiś nieznany mi język, trochę gardłowy, lecz przecie nie żydowski. Ciekawe. Wchodzę więc do tego „Zakątka”. Gospodarz, który mimo semickiego nosa nie posiada tego nieuchwytnego, a niemiłego „coś” z charakteru żydów, częstuje potrawami, w każdym razie nie litewskiemi: surowe mięso przyprawione na ostro, ogórki, trochę inne niż zwykłe, przetykane kawałkami baraniny, nawleczone na patyk. Na deser dostaję kleistą chałwę z orzechami i kruche pierożki napełnione miodem. Gospodarz zachwala w specjalny sposób przywędzone kurczęta: „Prawdziwie po karaimsku”.

„Po karaimsku!? Tu, w jednym z czterech w Polsce skupień karaimskich (Wilno, Troki, Łuck i Halicz), wierzę, iż jem w tej chwili prawdziwie po karaimsku. A że tak niewiele o nich wiem za radą gospodarza „karaimskiego kącika” idę do świątyni karaimskiej – kenesy, aby poszerzyć szczupły krąg mych wiadomości.

Bieleje na tle jeziora mała i skromna, wsunięta za parterowe domki. Na kopułach kenesy dwie wydłużone kule. Wprowadza mnie zakrystjan, zwyczajem muzułmańskim zmieniając obuwie. Wnętrze czyste, miłe, lecz prawie ubogie. Bogactwa zostały wywiezione podczas wojny światowej przez Rosjan. Za firanką głównego ołtarza spoczywa księga Starego Testamentu; tekst dziesięciorga przykazań widnieje na tablicach ołtarza w języku hebrajskim.

Karaimi nie uznają talmudu, opierając swą wiarę na Starym Testamencie. Żydzi uważają ich za sektę, lecz oni sami głoszą przeciwnie, że właśnie ich religja jest nieskażona i prawdziwa. Świętuję w sobotę; wieprzowina i wino są dozwolone; rozwodów nie uznają. Miłość bliźniego jest jedną z podstawowych zasad ich religji.

Obserwuję zdala karaimskiego duchownego: jest ubrany w strój zbliżony do ubrania pastorów, nosi w klin przyciętę brodę, (karaimowie, oprócz małych wąsów, golą zarost). Chasanowie, tak się nazywają po karaimsku, muszę być żonaci; są to przeważnie ludzie z wyższem wykształceniem.

W kenesie stoją dwa rzędy ławek, a nad niemi u wejścia chór, na którego balustradzie wisi wieniec dożynkowy. To stary zwyczaj karaimski: ofiarowanie kenesie wieńca uplecionego z całorocznych plonów rolniczych i ogrodniczych; pomiędzy kłosami zbóż widać misterne kwiatki, zrobione z ziaren ogórka.

Ogórek jest owocem karaimskim; został sprowadzony do Polski przez karaimów 553 lata temu i do dziś dnia jego uprawa jest prowadzona na szeroką skalę. W samem miasteczku i poza jego granicami widać pola ogórkowe: kwiaty rozchylają żółte kielichy, podnoszą je do słońca, a owoce zazdrośnie chowają się pod liśćmi. Cały plon ogórków jest sprzedany odrazu do Wilna.

Opuszczam kenesę w towarzystwie karaima – studenta Politechniki warszawskiej. Opowiada ciekawie rzadko komu znane dzieje polskich karaimów.

W Polsce mieszkamy już od w. XIV: jesteśmy z plemienia Chozarów, pochodzenia mongolskiego. Ojczyzną mych przodków był Krym. Podbici przez Tatarów przyjęliśmy ich język, zachowując hebrajszczyznę jedynie jako język kultu. Nasz herb, nasz znak, to półksiężyc na kuli, serce i wieża, symbolizująca twierdzę obronną w Czuft-Kale, którą karaimi zajmowali za czasów chanatu tatarskiego na Krymie w wieku VII i VIII.

– A kiedy przyszliście do Polski?

– Sprowadził nas do Polski książę Witold, w roku 1398, wraz z Tatarami. Nadał on karaimom po wieczne czasy ziemie w Trokach, Łucku i Haliczu. Przywileje, nadane przez Jagiełłę, potwierdzili wszyscy jego następcy. Ostatnio, w roku 1930, p. Prez. Mościcki ofiarował nam, podczas swego pobytu w Trokach, szafkę, w której są przechowywane dokumenty, potwierdzające nasze odwieczne przywileje.

Po osiedleniu się w Polsce, karaimi zajmowali stanowiska dworzan, posiadali również własną chorągiew na wzór tatarskiej. Prawo traktowało karaimów początkowo na równi z Żydami, dopiero stopniowo jednak zaczęto ich odróżniać.

Ciekawe, że wewnętrzne spory karaimów rozstrzyga wójt trocki; sprawy pomiędzy chrześcijanami a karaimami załatwia sąd mieszany z chrześcijan i karaimów.

– Język karaimski jest zniekształceniem tatarskiego; hebrajskiego używamy jedynie w liturgji; ostatnio sprawy życia codziennego poruszane są w kenesie w języku karaimskim; również alfabet hebrajski został zastąpiony łacińskim. Mamy bowiem własne pismo: w Łucku wychodzi 3 razy do roku pismo „Karaj Awazy” (Głos Karaima) w języku karaimskim, pod redakcją Mordkowicza.

Nie widziałam jednak tego pisma, któregobym zresztą nie zrozumiała. Mój miły karaim musiał mię pożegnać, dalszą więc wędrówkę przez podwórza i zagony karaimskich ogórków odbywałam sama. Dobrze uprawione są te zagony, jako że większość karaimów zajmuje się rolnictwem i ogrodnictwem; część ich natomiast zajmuje stanowiska państwowe, ciesząc się pełnem uznaniem.

Na ziemiach Polski nie byli oni nigdy liczni: spis z końca XVIII w wykazał ich tylko 4000. Obecnie w Polsce znajdują się 4 gminy karaimskie: trocka, wileńska, halicka i łucka, które stale utrzymują łączność pomiędzy sobą wysyłając nawzajem do siebie młodzież, gdyż żenią się tylko pomiędzy sobą.

Prawie wszyscy posiadają szlachectwo polskie, nadane im niegdyś przez królów; wielu z nich, to znów stara szlachta rosyjska przybyła i osiadła tu po wojnie światowej.

Ziemi im nie wolno sprzedawać, przechodzi z ojca na syna. Jest ich coraz mniej, tych „ostatnich Mohikanów” plemion mongolskich, osiadłych w Polsce.    

M.L-y.

Dziennik ukazujący się w latach 1933 – 1939. Pismo to było wyrazicielem polityki Polskiego Związku Zachodniego. Pod względem popularności druga po „Dzienniku Bydgoskim” gazeta codzienna dwudziestolecia międzywojennego w Bydgoszczy. Poprzedniczką „Kurjera” była „Gazeta Bydgoska” będąca organem Narodowej Demokracji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close