Prowokacja

Nie pora w tej wulkanicznej chwili obchodzić sprawy drażliwe tak, jak wyżeł skulonego jeża. Czas najwyższy, aby powiedzieć otwarcie Europie, do czego nacjonalizm żydowski u nas dąży, i aby temu nacjonalizmowi dowieść, że my doskonale rozumiemy jego tendencje, że orjentujemy się w sytuacji, że robimy wprost nadludzki wysiłek, aby zadeptać ten lont, który on do beczki z prochem przykłada.

Cała Warszawa rozbrzmiewała wczoraj echami: „rewolucji żydowskiej”. Tem słowem ochrzcił lud polski awantury uliczne, wywołane w godzinach popołudniowych i wieczornych przez pospólstwo żydowskie pod komendą zawodowyoh agitatorów. Tłum nalewkowski już w sobotę wieczorem urządził wiec uliczny, rozbrzmiowający wrzaskami: „Precz z Polską! Niech żyje bolszewizm!” A wiece te i pochody powtórzyły się wczoraj, przyczem wydawano okrzyki tak prowokacyjne, jak: „Precz z Piłsudskim!” i „Precz z armją polską!”

I nie dość tego. Na ul. Marszałkowskiej żydowscy agitatorzy wzywali głośno do „rozbijania sklepów” a na Nalewkach tłum chałaciarzy wtargnął do tramwaju i bez wszelkiego powodu poturbował kilka osób z publicznośoi polskiej. Dla ukoronowania zaś dzieła, rzucono się z nożami i rewolwerami na legjonistów.

To są gołe fakty o przerażająco jasnej i wyrazistej wymowie. Niepodobna przypuścić, aby to, co działo się wczoraj na ulicach Warszawy, miało znaczenie jakiegoś epizodu, przypadkowej awantury, głupiego wybryku jednostek. Prowokacje żydowskie powtarzały się bowiem od soboty wieczorem przez całą niedzielę w różnych stronach miasta, a miały zgoła niedwuznaczne znamiona planowej organizacji. Uczestniczyły w nich całe gromady żydów, działające według komendy jakiś indywiduów, które posługiwały się gestem i tonem naczelników.

Niepodobna też przypuścić, aby to wszystko było tylko fanfaronadą polityczną, wyładowaniem brawury, manifestacją nacjonalizmu, lubującego się w pokazywaniu Polsce języków żydowskich, bo Nalewki, jak cała Warszawa, wiedzą doskonale, że atmosfera jest przepełniona elektrycznością i że, kiedy jak kiedy, ale dzisiaj z ogniem igrać nie wolno.

O cóż więc chodzi? Gdzie jest źródło chałatowego awanturnictwa? Jaki jest cel tej niebezpiecznej roboty nacjonalistów żydowskich?

Postawmy kropkę nad „i”. Jest to dalszy ciąg tej hecy, którą już od kilku miesięcy syonizm i nacjonalizm żydowski prowadzi w prasie amerykańskiej i angielskiej, aby przekonać kierowników polityki koalicyjnej, reformatorów starej i prawodawców nowej Europy, że Polska jest „klasycznym krajem pogromów żydowskich”, ża nie zasługuje na wolność, że w ostatecznym razie tak ją skrępować należy, aby żydzi w niej stanowili państwo w państwie, państwo pozostające pod opieką obcych mocarstw. Polska ma być traktowana jeszcze podejrzliwiej, jak niegdyś Turcja, której, jak wiadomo, na mocy tak zw. „kapitulacji”, odebrano prawo sądownictwa nad cudzoziemcami, przebywającymi w obrębie jej granic.

Chodzi tedy o to, aby bezpośrednio przed wielkim kongresem Europy wywołać sztucznie na polskiej ziemi „pogromy” i ten krwawy dokument rzucić na stół kongresowy.

Wszystkie oskarżenia żydowskie były dotychczas tylko „nastrojową” robotą, – robotą bez „corpus delicti”. Wywoływały niepokój, budziły tu i ówdzie instykty śledcze w stosunku do Polski, psuły nam na wszystkie strony opinję, ale na pytanie prokuratorów: „Jakie są dowody sprawy?” bąkały tylko jakieś nieokreślone ogólniki, cytowały błahostki, lub rzucały fakty podrabiane i retuszowane, które przy dokładniejszym badaniu były tak podobne do prawdy, jak krokodyl do wiewiórki.

Nacjonaliści żydowscy zrozumieli, że mimo całej potęgi inspirowanej przez siebie prasy, wielka komedja p. t. „Pogromy w Polsce” zaczyna być podejrzaną i krytyka kongresowa może ją… wygwizdać. Więc rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie dowodów, a gdy ich w całej Polsce nigdzie nie znaleziono, Sanhedryn nacjonalistyczny ogłosił hasło – prowokacji. Wydano rozkaz tajemny, aby za jaką bądź cenę wywołać pogromy żydowskie. Postanowiono pluć w oczy polakom, zagrać na strunach dusz polskich, nękanych strachem przed zarazą bolszewicką, drażnić nasz entuzjazm dla armji narodowej, deptać publicznie nasze świętości, bezcześcić bohaterów, uwielbianych przez tłumy, a wreszcie napadać zbrojnie na polskich żołnierzy.

Niech krew się poleje, niech lud, zniecierpliwiony prowokacją, rzuci się na sklepy żydowskie, niech pogrom splugawi świętą godziną odrodzenia polskiego, byle tylko módz położyć na stole kongresowym ten krwawy dokument, i powiedzieć: „Oto jest Polska”.

1 komentarz

  • piotr 7 grudnia 2017 at 16:51

    Przychodzi KOD na myśl…

    Odpowiedz
  • Napisz komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Close