Tęsknota do Wilna

Dziwnych i dotkliwych uczuć doznajemy, my, starzy Wilnianie, gdy zdarza się sposobność usłyszenia „głosu z Litwy”. Brzmi to w naszych uszach paradoksalnie… wszak Litwa, ta, o której pisał Mickiewicz że jest jak zdrowie, to dla naszego pokolenia była tu, od Nowogródka po Grodno, przez Wilno i Kowno. Dla warszawiaków i krakowian byliśmy Litwinami, i nikt z nas temu mianu nie zaprzeczał, choćbyśmy słowa w tym języku nie umieli i mieszkali, dajmy na to, wśród ludu białoruskiego.

Panorama Wilna - lata trzydzieste XX wieku (źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Panorama Wilna – lata trzydzieste XX wieku (źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Dziś zbieramy się skwapliwie dla usłyszenia pogadanki o Litwie, (kowieńskiej), „dalibóg jak o Chinach”, o Litwie, istniejącej poza chińskim murem granicy, rżnącej ten kraj przez serce i nas, starych romantyków razem.

P. senator Krzyżanowski przebył parę tygodni z małżonką w Republice Litewskiej i przypatrywał się tamtejszym stosunkom. Rozmawiał, nie z oficjalnemi figurami, ale z przedstawicielami społeczeństwa polskiego i litewskiego.

Streszczać długich informacyj mec. Krzyżanowskiego, jego wyczerpujących odpowiedzi na pytania niema powodu, bowiem sam zaznaczył, że oświetlenie rzeczy indywidualne, nie może dać zupełnego obrazu skomplikowanej psychiki w tej dziwnej sztuczności ideowej, jaka zaistniała u Litwinów, obok świetnie realnego programu gospodarczego.

Poruszyć więc chcemy tylko jedną stronę tamtejszych stanów uczuciowych, które rzecz fantastyczna, są nam wspólne i właśnie stanowią nie do przebycia zaporę w stosunkach.

Mowa oczywiście o Wilnie.

O miłości do Wilna.

O miłości, która wzbudza nienawiść!… Czy może być coś bardziej nie logicznego, a jednak „ludzkie, arcyludzkie?” O ile nad wieloma kwestjami dyskutowano z mec. Krzyżanowskim różnostronnie, o tyle w sprawie Wilna nie było dwóch zdań. Nigdy się go nie wyrzekną Litwini. To jest ich dogmat, to jest ich narodowy fetysz, hasło ideowe, ten nierealny ideał który rozsiadł się w mózgach twardych Litwinów jakąś słowiańską romantycznością i trzyma ten cały naród w zamagnetyzowaniu. Ciekawe to zjawisko. Po wyjściu z najstraszniejszej rzeczywistości wojny, po obeschnięciu z krwawej kąpieli, która zmyła wiele wiar i podstawowych dogmatów ludzi przedwojennych, narody zapotrzebowały koniecznie nowych ideałów, nowych fanatyzmów.

Jakiegoż idealizmu w sprawach realnej polityki.

W Niemczech hitleryzm, w Rosji komunizm, w Italji faszyzm, w Polsce Piłsudski, w Litwie Wilno, odgrywają rolę tych podniet duchowych, bez których niema sił w narodzie. Jest to zrozumiałe i naturalne, jest to nawet szczęśliwym darem losu, jeżeli naród znajduje w sobie taką miłość – nienawiść (niestety, silne uczucie miłości jakiejś idei bywa zwykle podszyte nienawiścią do wszystkiego, co tej idei zagraża), daje to narodowi konsolidację, moc skupienia wysiłków, celowość w pracy i to coś, poza codziennością, poza współczesnością co jest potrzebne ludziom do spełnienia dążeń codziennych i czysto realnych.

Taką ideą, jak wiadomo, jest w Litwie „kowieńskiej” Wilno. Zdobycie? Odzyskanie pokojowe? O tych programach nie mówi przeciętny ogół, mówi, myśli i czuje jedno: musimy mieć Wilno, bo kochamy je, tam nasza przeszłość sławna, tam tradycje, pamiątki, kościoły, stawiane przez naszych wielkich mężów, tam ognisko tradycji, legend, wspomnień, walk, z odwiecznym wrogiem ze wschodu, walk na przestrzeni wieków. To nasza stolica, pięćset, sześćsetletnia stolica Litwy.

Wilno musi być nasze, musi być stolicą Litwy i będzie. Tak mówią i wierzą Litwini, marząc o swojej dawnej stolicy jak Żydzi o Mesjaszu… Więc… dobrze, owszem, któż zaprzeczyć może historji, i temu co ona wypisała na murach stolicy Gedyminowej, ależ jeśli Litwini powołują się na swe umiłowanie, na tradycję i historję, jeśli te wartości uważają istotnie za ważkie, to muszą uznać, że w murach Wilna nie byli sami, że obok nich byli i Polacy (nie mówiąc o żywiole ruskim i in.), że Polacy litewscy zupełnie tak samo jak oni, Litwini mówiący po litewsku kochają Wilno i te same mają prawa i tak samo krew, życie, majątki i wolność składali na ołtarzu ojczyzny w potrzebie. Ale o tem się tyle mówiło i pisało, powtarzać, doprawdy, czy warto?

Jest inna rzecz którą warto poruszać i to niejednokrotnie: tę właśnie tęsknotę do Wilna. Młode pokolenie, które rośnie w Rzeczypospolitej Litewskiej z hasłem o Wilnie, miasta tego nie zna, albo zaledwie. Nie wie co się w niem dzieje, lub słyszy i czyta o tem w fałszywem oświetleniu. Zapomina o Wilnie w realnem słowa tego znaczeniu. Wilno staje się jakąś ziemią obiecaną w obłokach. A przecie jest od nich tuż blisko.

Jest czemś zupełnie potwornem, żeby młodzież szkolna litewska, uniwersytecka, żeby pielgrzymki, wycieczki inteligencji i zrzeszeń, nie mogły iść z nad Niemna i Niewiaży do miasta nad Wilją. Jest potwornym obłędem, nie dać temu rosnącemu pokoleniu Litwinów odwiedzić miasta, które jest rdzeniem ich historji, nie dać dotknąć im ręką kamieni baszty zamku W. Książąt Litewskich, Trok, nie dać klęknąć pod Ostrą Bramą, zobaczyć gmachu, kędy pod bagnetami rosyjskiemi sąd się odbywał nad chłopami litewskimi i drobną szlachtą polską za obronę Kroż. Jest błędną, okrutną i bezcelową, a raczej szkodliwą, zwracającą się przeciw nim samym polityką, nie pozwolić na kulturalne stosunki pomiędzy Kownem a Wilnem, zamykanie granicy, nie dopuszczanie nawet myśli o jakichś wspólnych zamierzeniach, wspólnej, a choćby tylko zamiennej akcji. Wystawy obrazów, zwiedzanie miast, czy to może idei litewskiej odzyskania Wilna zaszkodzić?! Czy to może zmniejszyć ową mistyczną miłość do stolicy Litwy, jaką namiętnie się rozpowszechnia tam, w każdej porze? Chyba przeciwnie.

Chyba, właśnie, gdy dorośnie pokolenie, które Wilna nie będzie znać, stanie się ono sprawą nie żywotną, uschnie, straci się dla Litwinów, rozpłynie we mgle niespełnionego marzenia. A wtedy uschnie dla tego narodu źródło żywe, zniknie podnieta duchowa. Wilno nie jest litewskie, ani językowo, ani politycznie i trudno przypuścić, by kiedy mogło być inaczej. Ale Wilno może należeć do Litwinów tak, jak należy do człowieka każde jego umiłowanie, czy je posiada w znaczeniu zupełnie realnem czy idealnem. Młodzież litewska odwiedzająca Wilno, pielgrzymki, zrzeszenia, wezmą sobie z naszego miasta wszystkie wrażenia, zaspokoją, w tej chociaż formie, wszystkie tęsknoty, zobaczą swoją duchową stolicę, pamiątki, swoją przyszłość, zacieśnią kontakt z temi pamiątkami, które czczą narówni z nami.

I nie zobaczą swego kochanego miasta w poniewierce, ani pozbawionego dawnej chwały. Polacy mają prawo chcieć odwiedzić Kroże, dolinę Mickiewicza, grób Emilji Plater, Farę Witoldową w Kownie, Litwinom musi być dana swoboda modlenia się  w Ostrej Bramie, ujrzenia własnemi oczami stanu katedry, odnowienia ruin zamków, odnowienia kościołów, i t. p.

Absurdem i ponurym pomysłem jest odcinanie swego społeczeństwa od tego, co temu społeczeństwu każe się kochać najmocniej. Czy miarodajne czynniki Litwy tego nie zrozumieją nigdy? Przybywają do Wilna wycieczki węgierskie, francuskie, niemieckie, tylko nie kowieńskie.

Mówi się tam: kochajcie Wilno, marzcie o jego odzyskaniu, ale nie macie prawa zobaczyć, jak to wasze miłowanie wygląda. Nie macie prawa uczyć się na miejscu, jak Wilno miłować. I niech się tam nikt nie zastawia tem, że z Polski by jakieś płynęły przeszkody. Tak nie jest. Z pewnością w dziedzinie kulturalnej wszelkie ułatwienia byłyby sprawą krótka i nie trudną.

Po odwiedzaniu Wilna przypuszczać można że Litwini czyniliby dla tego miasta bardziej realne rzeczy niż dotychczasowe marzenia i wiece. My nie boimy się żeby z takich odwiedzin wynikła większa zajadłość w kierunku odbierania nam Wilna… a czyżby w Kownie obawiano się, że w razie takich odwiedzin, społeczeństwo litewskie przekonałoby się, że nie jest tak źle tutaj, jak tam mówią?

Cokolwiek bądź się pomyśli, jedno jest jasne. Odcinanie ogółu społeczeństwa litewskiego od kulturalnych stosunków z Wilnem jest nonsensem i krzywdą obopólną.

Hel. Romer.

Gazeta codzienna ukazująca się w Wilnie w latach 1924 – 1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close