• Lud
  • / 01.07.1912
  • / Wilno
  • / Rok 1, Nr 13

Litwini nie są polakami.

Nie tylko ci litwini, którzy mówią po litewsku, ale i ci litwini, którzy mówią po prostemu i po polsku – nie są polakami. Tak jak stół jodłowy pomalowany na dąb będzie zawsze stołem jodłowym a nie dębowym, tak i litwin mówiący po polsku nie będzie polakiem. Litwin dlatego mówi po polsku, że uważa ten język za lepszy, tak jak polak język francuzki. Był taki czas, że, mianowicie, panowie mówili i modlili się po francuzku, lecz gdy znaleźli się tacydzielni pisarze polscy jak Mickiewicz, Kraszewski i inni – zarzucili język francuzki, a wzięli się do polskiego. Książki i modlitwy polskie jako swoje więcej im przemawiały do duszy jak francuzkie, z tego powodu książki francuzkie wynieśli na strych, a na stołach porozkładali książki polskie.

Obecnie ta sama kolej przychodzi w Litwie na język litewski w tych stronach, gdzie większość mówi po litewsku. Gdy znaleźli się dzielni pisarze litewscy, gdy znalazły się gazety litewskie, język litewski stał się lepszym i ludzie poczęli książki polskie wynosić na strych, a litewskie kłaść na stół, czytać je i uznali, że jak polacy mogą się obejść bez francuzkiego, tak litwini bez polskiego.

Są jednak tacy litwini, mianowicie w okolicach wileńskich, którzy od wielu lub od kilku pokoleń nie używają języka litewskiego, ale polskiego lub prostego. Pomimo tego są oni litwinami, a nie polakami, tak jak stół jodłowy pomalowany na dąb nie jest dębowym. Tylko głupcowi litwinowi można wmówić, że jest on polakiem, tak jak dziecku, że stół jodłowy pomalowany na dąb jest dębowym, w co człowiek dorosły i przy rozumie, nigdy nie powierzy, ale będzie skrobać nożem malowidło.

Tak jak czarownice umieją zamawiać bolące zęby, tak warszawiacy wmawiać, że litwini są polakami. Przez te wmawianie zrobili wiele złego, bo pokłócili braci jednej ziemi w kościele, że aż się poczęli bić o język, czego uprzednio nie było. Ci przybysze dowodzą, że język litewski niby jest pogański, a język polski święty, co jest zupełnie kłamstwem, gdyż uprzednio i polacy i litwini byli poganami i ich językimożna uważać za takie, a dziś ludzie mówią pacierze po polsku i po litewsku. Warszawiacy wmawiają jak zdrowemu chorobę, że język polski jest katolicki, a kościół katolicki służy wszystkim katolikom i nie jest ani polskim, ani litewskim, ani francuzkim, ale tylko katolickim. Tym głupcom, co dowodzą, że Kościół katolicki jest polskim, pokażcie w Wilnie lub gdzie indziej, kościół kalwiński lub marjawicki, gdzie całe nabożeństwo i kazania są po polsku. Alboż to są kościoły katolickie?

Żyli dotąd ludzie w zgodzie, ale warszawiacy i gazeciarze polscy, którzy chcą zrobić z litwinów polaków, poczęli warcholić pomiędzy niemi, chcąc zrobić zamieszanie i bunt podobny jaki był w 1863 roku. Może być, że się cokolwiek uspokoją, bo z powodu sprawy janiskiej wielu z nich poaresztowali i do turmy powsadzali. Słychać jednak, że po rozmaitych kościołach djecezji wileńskiej, tak jak w Janiszkach, niby jacy poganie, znowu poczęli warcholić. Potrzeba dla nich porządnego knuta, tak jak dla niesfornego konia.

Litwinowi pokazywać się za polaka nie tylko jest nie uczciwie, ale i niebezpiecznie. Nieuczciwie dla tego, że się rzuca swoją narodowość, swoje zwyczaje odziedziczone po przodkach, a niebezpiecznie dlatego, że rząd więcej polaków, niż litwinów prześladuje. Kto jest polakiem, to niech cierpi za swój naród, za swoją politykę, ale poco litwinom cierpieć za polaków i za ich wybryki. Nie tknijmy palców pomiędzy drzwi, bo będą ściśnięte.

Polacy są wielkim narodem i marzą o wielkiej polityce, o wielkiem państwie, o wybiciu się. Uprzednio liczyli na pomoc na pomoc Francji i zrobili kilka powstań, które doprowadziły polaków do nieszczęścia, a razem i litwinów, którzy do tego należeli. Obecnie polacy licząc na pomoc Austrji, też warcholą, chcąc wciągnąć do buntu i litwinów. Litwinów sprawy polskie nic powinny nie obchodzić, bo one prowadzą tylko do niewoli i nieszczęścia. Każdy naród myśli tylko o sobie, myślą o sobie i polacy, tylko mówią inaczej. Naród może wybawić nie zbrojne powstanie, nie bunty, ale praca nad sobą. Powstanie, bunt jest to słomiany ogień, który się prędko przepala i gaśnie lub pożar roznieca, ale ogień stale podpalony i podniecony, ciągle się pali, grzeje i gotuje, nie tylko nie robiąc szkody, ale będąc użytecznym.

Nadchodzą wybory. Nieuczciwi polacy puszczą pomiędzy litwinami swoich chartów, wyżłów, gończy i ogorów, polując na litwinów, wmawiając im, że Litwa a Polska – to jedno, że litwini powinni iść z polakami, że oni są jednej wiary. Naturalnie, że są jednej wiary, ale to nie z jednemi poklakami, bo do katolików zaliczają się i inne narodowości: łotysze, niemcy, francuzi, włosi i t. d., a nawet rosjanie (w Peteresburgu i Moskwie)więc co się tyczy obrony wiary katolickiej, to litwini powinni iść razem z polakami, ale tu jest inna sprawa, na którą baczą polacy. Chcą oni, aby litwini tak jak dawniej, stanęli za sprawą polską, lekceważąc sprawę litewską. Powołują się na unję, która była zawarta dla wojen z krzyżakami, a nie na to, aby zlać się z polakami w jeden naród, to jest dążyć do zagłady Litwy.

Obecnie wmawiają, że ten kto nie stanie za polakami, to stanie za rosjanami, tak jak gdyby nie było litwinów, nie było stawać za kogo, że ten co nie stanie za polakami, to pozostanie prawosławnym, że go będą przymuszali na prawosławie. To jest kłamstwo, gdyż wiecie o tem dobrze, że nie tylko rząd do zmiany wiary nie zmusza, ale daje swobodę co do zmiany wiary, tak, że widzimy wielu prawosławnych, którzy poprzyjmowali wiarę katolicką. Cóż więc mówić o tem, że będą muszali do prawosławja tych co są litwinami, co mówią po litewsku.

Bracia litwini miejcie rozum swój litewski, a nie pożyczony polski. Polacy są mądrzy po szkodzie, w wy bądźcie mądrzy przed szkodą. Nigdy nie podawajcie się za polaków, bo nie tylko jest hańbą przemieniać swoją skórę, ale i nie wygodnie. Jest to handel byka na indyka. Litwini przez swoje spokojne zachowanie się, takt, pozyskują coraz więcej praw w Rosji, wtedu gdy polaków ograniczają. Co do kupowania ziemi, zakładania towarzystw, nauczania, urzędów, litwini mają więcej praw od polaków. Tych praw uzyskują coraz więcej. Ten litwin co będzie się pokazywał za polaka, chcąc mieć lepiej, będzie miał tylko gorzej, bo wpadnie jak z deszczu pod rynnę.

My litwini po większej części lud, powinniśmy pracować dla ludu, dla drobnej szlachty, dla biednego mieszczaństwa, a nie dla panów, którzy stojąc za polszczyzną, przyczyniają się tylko do nieszczęścia kraju. Szanujmy jednak tych panów, którzy dla dobra naszego nie żałują ani swojego trudu, ani pieniędzy dla podniesienia ludu i narodu z nędzy, rozszerzają oświatę, bogobojność, miłość kraju, bo to są ludzie nasi, obywatele kraju bez względu na język, jakim mówią.

Litwini nie są polakami, ale miłując, to co swoje, powinni szanować to co obce. Nie powinni ograniczać, ani przyczyniać się do ograniczania cudzych praw, to jest, ani praw polaków, ani białorusinów i t. d. Uczciwość, sprawiedliwość prowadzi do zgody z innymi, ale litwini powinni pamietać o tem, że są litwinami i nie dawać się polakom za nos prowadzić.

N. Downar.

Litewski dwutygodnik ilustrowany popularny wychodzący w języku polskim. Wydawany w Wilnie w latach 1912 – 1914.

Close