Autonomja Śląska

Autonomja województwa śląskiego jest w ustroju Polski anarchonizmem, który należy usunąć w możliwie najbliższej przyszłości. Tworzy ona w Rzeczypospolitej dualizm polityczno-państwowy, robiąc z województwa śląskiego republikę w republice, przynosząc przez to Państwu raczej wiele szkód, niż korzyści. Dziś gdy sprawa reformy ustroju Rzplitej wogóle stała się aktualna, również i potrzeba naprawy w tej dziedzinie nie powinna być pominięta ani przewlekana.

Patrząc na autonomję Śląska ze stanowiska historycznego, przyznać trzeba, że pierwotnie była ona potrzebna, gdyż uchwałą parlamentu niemieckiego z listopada 1919 r. przyrzeczono ówczesnemu terytorjum plebiscytowemu odrębną państwowość w związku Rzeszy niemieckiej, jeżeli ludność jego oświadczy się w głosowaniu plebiscytowem za pozostaniem przy Niemczech a potem w osobnem głosowaniu zażąda samodzielności państwowej w charakterze odrębnego niemieckiego państwa związkowego (Bundesstaat). Był to sprytnie przez Niemców obmyślony i niebezpieczny dla sprawy polskiej manewr agitacyjny, wobec którego Polska musiała poczynić stosowne kroki, by go unicestwić. To też Sejm Ustawodawczy w dniu 15 lipca 1920 r. uchwalił „Statut organiczny Województwa Śląskiego”, nadając mu cechę „ustawy konstytucyjnej”.

Akt ten miał ważne dla agitacji plebiscytowej następstwa, bo wytrącił Niemcom z ręki ważny atut polityczny na czas walki agitacyjnej, a następnie, po przyłączeniu Śląska do Polski, umożliwił prędką organizację nowego województwa. Jako środek przejściowy i tymczasowy autonomja śląska miała tedy swój walor, wszelako obecnie, gdy już państwowość nasza na Śląsku zapuściła mocne i trwałe korzenie, uważać ją należy za przeżytek, który w formie dotychczasowej nie powinien być długo utrzymywany.

Autonomiczne województwo śląskie jest jak wskazaliśmy na wstępie, jakby republiką w republice, przez co w niemałej mierze przyczynia się wśród pewnych sfer ludności miejscowej do separatyzmu a wiernemu ideałom narodowym ogółowi ludności przeszkadza w całkowitem zespoleniu się państwowem z resztą narodu. Cechą główną i znamienną tego dualizmu jest Sejm śląski, składający się z 48 posłów. Członkowie jego korzystają według art. 17 Statutu Organicznego z „takich samych praw nietykalności poselskiej, co posłowie do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej” i otrzymują według art. 18 „djety w wysokości określonej uchwałą Sejmu”, który zrównał ją z poborami na Sejm Rzeczypospolitej, co razem z drukami i administracją powoduje dla skarbu śląskiego wydatek roczny sięgający 600,000 złotych. Nietykalność poselską wykorzystują przedewszystkiem posłowie narodowości niemieckiej, złączeni pomimo różnicy przekonań politycznych i społecznych w jeden klub w liczbie 16, co stanowi trzecią część wszystkich członków Sejmu.

Wojewoda śląski nie jest zwyczajnym urzędnikiem państwowym w IV randze poborów. Jest to w całem tego słowa znaczeniu dostojnik państwowy, który w razie dymisji musi otrzymać emeryturę, chociażby tylko króciutki czas urzędował. Łączy on w swej osobie władzę, którą w państwie pruskiem piastowali: naczelny prezydent prowincji śląskiej i prezydent rejencji a na Śląsku Cieszyńskim prezydent kraju (art 26). Statut organiczny wyposażył go dodatkowo w następujące prawa: 1) inicjatywę ustawodawczą w Sejmie śląskim (art. 23), 2) prawo przemawiania w Sejmie i delegowania urzędników do Sejmu z takiem samem prawem (art. 23), 3) uczestnictwo i prezydjum w Radzie wojewódzkiej (art 25), 4) mianowanie i udział przy mianowaniu urzędników i władz województwu podległych (art. 25), 5) prawo zwoływania Rady wojewódzkiej i tymczasowego zawieszania jej uchwal (art. 31 i 32), 6) prawo wyrażenia opinji przy mianowaniu wyższych urzędników wojewódzkich (art. 33), 7) prawo wyrażania opinji przy mianowaniu sędziów, wszelako tylko w pierwszych pięciu latach po objęciu Śląska przez Polskę (art. 38).

Rada wojewódzka, prócz wojewody i wicewojewody, składa się z pięciu członków, wybieranych corocznie przez Sejm śląski w głosowaniu stosunkowem. Rada odbywa posiedzenie dwa razy w tygodniu, za co jej wybrani członkowie pobierają pełne djety poselskie. Korzysta ona według art. 27 „z praw nadanych ustawami pruskiemi Radzie Prowincjonalnej względnie Wydziałowi Prowincjonalnemu tudzież z praw, nadanych statutem krajowym lub innemi ustawami austrjackiemi Wydziałowi Krajowemu”. Dalej Statut Organiczny nadał jej jeszcze szereg innych uprawnień, z których najważniejszemi są: 1) prawo wypracowania dla Rady Ministrów projektu ustaw o podatkach śląskich (art. 5), 2) inicjatywa ustawodawcza (art. 23), 3) prawo zatwierdzania rozporządzeń wojewody (art. 28), 4) wydawanie razem z wojewodą przepisów przejściowych o używaniu języka polskiego i niemieckiego w urzędach, szkołach i t. d. (art. 29).

Wynika z tego, że Rada wojewódzka jest organem ustawodawczym i administracyjnym, co pod niejednym względem krępuje wolność wojewody, tembardziej, że jest co do narodowości i przynależności partyjnej swych członków mieszana.

Do kompetencji ustawodawczej Sejmu śląskiego należą różnorodne materje, które są szczegółowo wyliczone w artykułach od 4 do 8 włącznie. Od Sejmu śląskiego zależą między innemi tak ważne przedmioty, jak organizacja policji i żandarmerji, szkolnictwo ogólnokształcące i zawodowe wszelkich typów i stopni, ustalanie corocznie budżetu śląskiego i zatwierdzanie zamknięć obrachunkowych, wreszcie obszerna dziedzina skarbowości, w której „stosunek systemu podatkowego śląskiego do systemu podatkowego państwowego i wzajemny stosunek administracji skarbowej państwowej i śląskiej będą ustalone w równobrzmiących ustawach: państwowej i śląskiej” (art. 5). Skarb śląski wyposaża i dotuje wszystkie urzędy i wszystkich urzędników wojewódzkich, Skarb Państwa zaś utrzymuje sądownictwo, pocztę, kolej i urząd górniczy. Ustawy podatkowe, uchwalane przez Sejm i Senat, muszą być sankcjonowane przez Sejm śląski, jeżeli mają obowiązywać w województwie śląskiem. Na tem tle powstały już różne zatargi i konflikty kompepetencyjne. Z tej też racji „ustawa o rozbudowie miast” nie obowiązuje na Śląsku, pomimo, że właśnie w tej części kraju ruch budowlany mógłby w pewnej mierze załagodzić straszliwą nędzę mieszkaniową i przyczynić się do częściowego zażegnania bezrobocia.

Nieokreślone stanowisko z racji tego dualizmu skarbowo-ustawodawczego mają też niektóre kategorje urzędników, bo nie są oni właściwie ani urzędnikami państwowymi ani autonomicznymi. Odnośni ministrowie narażeni są z tego powodu na przeróżne przykrości. Tak ma się sprawa mianowicie z ministrami skarbu i oświaty. Fatalnie również odbija się na życiu narodowem ludności Śląska zależność wszelkiego rodzaju szkół od Sejmu śląskiego pod względem ustawodawczym, a od wojewody względnie od wydziału oświecenia publicznego pod względem administracyjnym. Niemcy, mając przyznane przywileje przez Konwencję Genewską z 15 czerwca 1922 r. prą całą siłą do zakładania coraz liczniejszych szkół mniejszościowych, czyli niemieckich, co z drugiej strony wywołuje oburzenie patriotycznej części ludności polskiej na wojewodę i wydział oświecenia, którym zarzuca zbytnią uległość i zaniedbywanie interesów polskich. Lawirowanie w tej sytuacji jest trudne i nie na miejscu. Władze muszą się zdecydować ostatecznie na zajęcie jasnego pod tym względem stanowiska, a mianowicie: szkoły mniejszościowe mają i powinny istnieć wyłącznie dla Niemców, nie wolno atoli dopuszczać do tego, by pracodawcy niemieccy zmuszali groźbami wyrzucenia z pracy, a agitatorzy nakłaniali za różne udogodnienia i za pieniądze rodziców polskich do posyłania dzieci swych do szkół niemieckich. Jeżeli zwykłą drogą tej agitacji niemieckiej nie będzie można zapobiec, trzeba będzie wydać ustawę, która pod groźbą ostrych kar zabroni agitacji wśród ludności polskiej, by stawiała wnioski o zakładanie szkół niemieckich i by posyłała do nich swe dzieci.

Można tu wyliczyć jeszcze długi szereg niedomagań i szkodliwych skutków, jakie pociąga za sobą autonomja śląska. Patrjotyczna część ludności na Śląsku coraz głośniej sarka na autonomję i żąda jej zniesienia, doszedłszy do przekonania, że przynosi ona korzyści jedynie Niemcom, a zapewnia różne przywileje urzędnikom, którzy zresztą najwyżej w 10% są Ślązakami. Dla tej kategorji mieszkańców Śląska autonomji chyba nie potrzeba. To też autonomję należy jaknajszybciej znieść i zastąpić ją szeroko pomyślanym i rozumnie ułożonym samorządem.

Życzenie to jednakże łatwiej wyrazić niż spełnić. Według bowiem art. 44 Statutu Organicznego można znieść tę ustawę konstytucyjną i ograniczyć prawa ustawodawstwa lub samorządu śląskiego tylko za zgodą samego Sejmu śląskiego. W obecnym jego składzie i przy usposobieniu większości jego członków rzecz to nieprawdopodobna. Dopiero nowy Sejm śląski będzie zapewne mógł tego dokonać.

JAN J. KOWALCZYK

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close