Jak się pisze historję spółczesną?

Wbrew głosom pewnego gatunku agnostyków, którzy poznanie historyczne najbliższej przeszłości uważają za przedwczesne i niemożliwe, wykazywaliśmy niedawno*), że t. zwaną historję spółczesną badać można i trzeba, że trudności związane z takiem badaniem są tylko względnie większe, niż przy badaniu epok odleglejszych, że prób takich nie brakło u nas w żadnem pokoleniu i nie powinno ich brakować za naszych dni, jeżeli nie chcemy, aby opinja publiczna czerpała samowiedzę dziejową z tendencyjnych elukubracyj dziennikarzy i pamflecistów.

Poniżej spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: jak się pisze historję spółczesną, t. j. historję żyjącego pokolenia?

Obowiązują tu te same zasady, co i na terenie wszelkiego dziejopisarstwa, lecz obok nich są inne prawidła, wynikające ze specjalnej natury przedmiotu.

1. Kto chce poznać swoją epokę, powinien nietylko dbać o przechowanie źródeł gotowych, ale mnożyć je sztucznie. Kiedy w Wiedniu powstało wśród uchodźców za sprawą O. Balzera, Wł. Semkowicza i in. uczonych Archiwum Wojenne, bardzo słusznie zachęcano wojskowych i polityków do pisania pamiętników oraz dzienników. Wielką zasługę ma zmarły Józef Dąbrowski (Grabiec), przez to że nam ocalił od zapomnienia „Czerwoną Warszawę” z przed lat trzydziestu. Uzupełnićby należało ten obraz wspomnieniami działacza kierunku narodowego, odtworzyćby warto całą sieć tajnych organizacyj i kółek, w których wychowywała się młodzież, powołana wyrokiem losu do odbudowania Państwa Polskiego.

2. Niepodobna pisać dziejów spółczesnych, nie czerpiąc z ustnej tradycji. Czynił to umiejętnie Wilhelm Feldman, po nim K. Srokowski, autor „N.K.N-u”; bardzo słabo posługiwali się tem źródłem Kutrzeba i Bobrzyński. Oczywiście nie każdy zechce opowiadać każdemu swoje tajemnice; bądź co bądź badacz, który się poświęci tego rodzaju dociekaniom bez tendencji politycznej, i który zyska dostęp do kilku informatorów z różnych obozów, coraz to łatwiej przeprowadzać będzie dalsze wywiady. Nieufni politycy zrozumieją, że lepiej oświetlić przeszłość po swojemu, niż odsyłać natrętnego badacza do przeciwników politycznych. Tak z zaufaniem zwierzali się Rulhiere’owi przedstawiciele różnych prądów w naszej pierwszej emigracji.

3. Wywiady wśród żywych nietylko prowadzą do utrwalenia wspomnień, ale je ożywiają i wzbogacają. Przekonaliśmy się o tem dowodnie w Komisji rzeczoznawców, która badała zarzuty Marszałka Piłsudskiego przeciwko Biuru Historycznemu Sztabu Generalnego. Niejeden świadek z początku mówił niedokładnie, mylił się co do dat i związku wypadków. Dopiero gdy mu pokazywano akt pisemny – depeszę, rozmowę hughesową, dziennik podawczy, protokuł, nietylko znikały niedokładności, ale odtwarzały się w jego pamięci całe szeregi faktów, któreby bez naszej pomocy zaginęły bezpowrotnie. Tak samo jeden świadek nietylko kontrolował zeznania drugiego, ale rozbudzał w nim pamięć. Możnaby ten sposób nazwać metodą anamnezy.

4. Gdy chodzi o usuwanie sprzeczności i luk w źródłach do dziejów spółczesnych, możliwe są różne metody postępowania i badacz powinien je wybierać umiejętnie, zależnie od ludzi, wśród których się obraca. Może on wybrać taktykę dziennikarza-interwiewera, taktykę detektywa, sędziego śledczego lub sędziego orzekającego. Czasem można się uciec do konfrontacji, albo badać świadka z dokumentami w ręku; kiedyindziej taki sposób może onieśmielić drażliwego rozmówcę. Czasami lepiej właśnie zataić przed świadkiem, że się już sprawę zna skądinąd; to znowuż trzeba mu pomagać całą sumą zebranych wiadomości.

5. W spornych kwestjach szczególnej wagi pożądane będzie wspólne badanie tego samego osobnika przez dwuch lub kilku historyków wywiadowców o rożnych możliwych uprzedzeniach. Jeżeli jeden z nich spróbuje podsuwać świadkowi pożądane dla siebie odpowiedzi, inny go w tem powstrzyma, gdy pierwszy zacznie wyznawać tylko pohopne wnioski i dostosowywać do nich dalsze pytania, drugi poprowadzi śledztwo w odwrotnym kierunku, na czem prawda tylko zyska.

6. Wogóle w wypadku z Biurem Historycznem Sztabu Generalnego okazało się nader celowem badanie komisyjne (kolegjalne). Każdy świadek wiedział, że jego zeznań nie nadużyje jeden historyk w duchu swoich uprzedzeń, sami członkowie komisji wiedzieli, że muszą się wysilić na taką miarę przedmiotowego ujęcia, na tak gruntowną, żelazną logikę, ażeby wynik mogli, a nawet musieli podpisać wszyscy. Z pewnością praca nasza byłaby mniej solidna, gdyby pan K. nie myślał o konieczności przekonania p. S., pan Z. nie liczył się z panem T. i t. d.

7. Stąd dalszy wniosek: praca nad historją spółczesną zdobędzie powszechne zaufanie i da obfity wynik, jeżeli będzie wiadomo, że nią kieruje nie żaden polityk czy publicysta, lecz instytucje od wpływów politycznych niezależne. Mógłby to być osobny instytut, osobne towarzystwo albo oddział jednego z istniejących towarzystw historycznych. Taki Instytut Historji Spółczesnej powinienby zacząć od prowadzenia wyczerpującej bibljografji druków, zarówno aktualnych polityczno-społeczno-gospodarczych, jak historycznych, t j. odtwarzających przeszłość. Musiałby dalej sporządzać repertorja archiwalne, gromadzić archiwum wycinków z prasy na podobieństwo tego, jakie miała Ajencja Lozańska podczas wojny światowej, albo przynajmniej sporządzać wykazy (indeksy) do czasopism, będących w posiadaniu innych bibljotek. Oczywiście prowadzić bibljotekę własną, oczywiście niektóre rzeczy ogłaszać – zwłaszcza w wypadkach, gdy trzeba publikację szkodliwą, oszukańczą, fałszerską zgubić przez ogłoszenie tekstów kompletnych i autentycznych. Instytut utrzymywałby styczność z Biurem Statystycznem, aby tamtędy zdobywać dane o ruchu społecznym; rozpisywałby ankiety, zamawiał pamiętniki, a w miarę dojrzewania wyników poszukiwań przystępowałby do robót konstrukcyjnych pod zbiorową kontrolą i poniekąd nawet odpowiedzialnością całego naukowego grona.

WŁADYSŁAW KONOPCZYŃSKI

———-
*) „Myśl Narodowa”, 1925, Nr. 9-10. Artykuły „Poznajmy dzieje spółczesne” i „Mistrz historji spółczesnej” (o Klaudjuszu Karlomanie Rulhiére),

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close