W obronie nieuctwa

W Polsce „czarna reakcja” stanowczo podnosi głowę, do tego przekonania dojść musi każdy prawy obywatel, czytujący „Robotnika”. Niedawno właśnie takie podnoszenie głowy miało miejsce w czasie wyborów do Rady Miejskiej w Sochaczewie. Bo pomyśleć tylko – prawica domagała się, aby każdy radny miejski umiał czytać i pisać po polsku, opierając się przytem na Dekrecie z dn. 13 grudnia 1918 roku o wyborach do Rad Miejskich (Dz. Pr. Nr. 20. 1918 r.), którego art. 4 brzmi: „Bierne prawo wyborcze posiadają osoby, mające prawo wyborcze czynne, conajmniej 25 lat skończonych i umieją czytać i pisać po polsku”. Posłowie z P. P. S., komentując ten dekret, twierdzą, iż umiejętność czytania i pisania ma polegać na umiejętności podpisania własnego nazwiska, tak przynajmniej wywodził pan poseł Śledziński w liście do Wojewody Sołtana, w którym protestuje z powodu odrzucenia przez kompetentne władze kandydatur 8 przywódców Sochaczewskiej P. P. S. A te wywody musi widać podzielać pan Wojewoda Sołtan, skoro w liście do Przewodniczącego Głównego Komitetu Wyborczego do Rady Miejskiej w Sochaczewie nadmienia: „Okazane mi własnoręczne podpisy osób zdyskwalifikowanych świadczą o dostatecznej ich piśmienności”.

Otóż o tej właśnie „piśmienności” słów parę. Opierając się na powyżej wymienionym dekrecie, przewodniczący Głównej Komisji Wyborczej miejscowy sędzia p. Danini, wszystkim kandydatom na radnych, którzy nie mogli się wykazać jakiemś świadectwem naukowem, podyktował ćwiczenie z III części „Wypisów Polskich”. Pan Wojciech Dados, jeden z kandydatów na radnych, były kandydat socjalistyczny do Sejmu, oraz sekretarz i instruktor „Związku Zawodowego Polskich Robotników Rolnych” wykazał się niesłychaną wprost znajomością ortografji pisząc np.: „W czarnych ciemnościach szeleścio gniazda robacze i ostrożne wyglondają z nich żułte głowy kón i Łasiz”, oraz: „Do podskoków zwijają się kocie ciała Rysiuw„. Prawda, że dosyć jak na radnego i posła? Dyktanda innych kandydatów nie są bynajmniej lepsze.

Zdawać by się mogło, że wobec takiej kompromitacji lewica sama będzie się starała zatrzeć fatalne wrażenie, które wywołuje stawianie podobnych kandydatów. Nic podobnego, członkowie Komitetu Wyborczego P. P. S. w Sochaczewie piszą „Protest i Skargę” do wojewody warszawskiego, a „Robotnik” w szumnym artykule pod tytułem „Paszcze jaszczurcze”… nadmienia: „To jaszczurcze syczenie potrzebne była reakcji na to, aby obciąć część kandydatów P. P. S-owych pod pozorem błędów językowych”.

Rzeczywiście, że „reakcja” zgoła szatańskie wymyśla „pozory” do walki z postępowemi partjami w Polsce.

W. K—ll.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close