Spór dwóch księży o celibat

Świeżo odezwały się dwa głosy w sprawie celibatu. Pojawiła się broszura zmarłego niedawno księdza lekarza Żochowskiego „Celibat a prawa natury”, oraz artykuł księdza Stefana Bortkiewicza „Celibat” w jednodniówce „Postęp” (Warszawa, lipiec 1912). Broszura księdza Żochowskiego pojawiła się pod kryptonimem „X. Z., doktór medycyny”, ale kryptonim odsłonił upoważniony widocznie do tego „Dzień” (10, VII, 1912). Ksiądz Żochowski, przybrany w togę „doktora medycyny”, staje w obronie celibatu, ksiądz Bortkiewicz, nie przybrany w żadną togę, wymownie zaleca zniesienie tego prawa papieskiego. „Dzień” zwraca na to uwagę, iż w księdzu Żochowskim mamy zarazem księdza i lekarza, my natomiast chcemy zwrócić uwagę na rzecz inną. Oto księża katoliccy dawno zauważyli, iż w sprawie rozmaitych zagadnień nie mogą w dyskusji mierzyć się z ludźmi świeckiemi, a przeto ci i owi zabrali się do nauki, wszakże nie po to, aby jej służyć, lecz wyłącznie po to, aby kopać pod nią wilcze doły. Że tak jest, wystarcza przeczytać kilka wierszy z broszury księdza, który wdział na siebie maskę doktora medycyny. Czytamy, że „w zamiarach Stwórcy” – księża zawsze w zdumiewający sposób przenikają nieprzeniknione zamiary Stwórcy – „miał być bezwzględny celibat, zaś rozmnażanie miało się odbywać w inny, nieznany nam sposób”. Jako argument „ksiądz doktór” przytacza uczucie wstydu, który to argument może imponować naszym dewotkom i gazeciarzom, ale ludzie jako tako ukształceni wiedzą, że uczucie wstydu jest nabytkiem kulturalnym, nieznanym zupełnie ludom pierwotnym. Gdyby doktór w sutannie nie nadużywał nauki i jej tytułów do celów polityki kościoła, nie byłby napewno napisał takiego absurdum, a gdyby znajdował się w społeczeństwie, które czytuje Biblję, nie byłby napisał tak niebiblijnej rzeczy. Albowiem w Biblji nie znajdujemy ani jednego wersetu o tym, iż Pan Bóg po grzechu pierworodnym przebudował organizm mężczyzny i kobiety. Katolicyzm tak zdemoralizował swych wyznawców, że nawet księża w imię doraźnych celów polityki watykańskiej jawnie fałszują Biblję w swych enuncjacjach, albowiem w Biblji wyraźnie czytamy: „I stworzył Bóg człowieka na wyobrażenie swoje, na wyobrażenie Boże stworzył go, mężczyznę i białogłowę stworzył je. I błogosławił im Bóg, i rzekł: rośćcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię” (1 Mojż. I, 27-28). W dalszym ciągu rozprawy widzimy w księdzu Żochowskim wielkiego nieprzyjaciela kobiet, zwłaszcza pobożnych, jako dla kapłana najniebezpieczniejszych, z czym zgadza się z św. Augustynem. Prócz tego ksiądz Żochowski opowiada stare anegdotki, iż celibat jest szczególnie ważny dla kościoła katolickiego w krajach, w których cierpi on prześladowanie. Kapłan, który ma przed sobą alternatywę, albo zdradzić kościół, albo pójść na wygnanie i nędzę, jeżeli nie ma żony i dzieci, nie waha się ani chwili. Jest to naturalnie tylko anegdotka, gdyż ofiarnicy między księżmi należą do białych kruków. Przeciwnie, celibat zwiększa u księży egoizm, sobkowstwo, miłość życia i użycia; bywają księża prześladowani, ale celibat bynajmniej nie zwiększył ich hartu. Zresztą, jak wiadomo, księża, nie zachowują celibatu, lecz żyją prawie powszechnie w cudzołóstwie, a z szczególną lubością uwodzą różne niewiasty pobożne, starsze i młodsze, niekiedy nawet bardzo młode. Dawny i bodaj dzisiejszy pan umie księdzu wybaczać takie „grzeszki”, liczy bowiem na to, że mu nie uwiedzie żony i córki, a „chłopstwo” w rachunek nie wchodzi. Mniej więcej na tym stanowisku stanęli nasi gazeciarze, którzy także liczą na to, że księża nie uwiodą im żon i córek, a „pospólstwo” także nie wchodzi w rachunek. Praktyka wykazuje jednak coś innego. Gdy pan gazeciarz podczas sezonu letniego w Warszawie romansuje z różnemi protegowanemi przez siebie aktorkami, równocześnie ksiądz romansuje z jego żoną w jednym z popularniejszych uzdrowisk, gdzie się odbywa tak niekiedy zwany karnawał letni. Wskutek celibatu panują u nas wogóle stosunki nadzwyczaj nienormalne. Wciąż narzeka się na Paryż jako na modny Babilon, tymczasem Warszawa i niektóre Krakowy z Lwowami dawno zdystansowały gród nadsekwański.

Całkiem inaczej pisze o celibacie ksiądz Bortkiewicz. Stojąc na stanowisku biblijnym, wykazuje, że właśnie w Starym i Nowym Testamencie małżeństwo zostało nakazane, a nawet nakaz ten obejmuje księży i biskupów. Św. Paweł w Liście do Koryntjan powiada: „Dla uwarowania się od wszeteczeństwa niech każdy ma swoją własną żonę, a każda niech ma swego własnego męża… boć lepiej jest w stan małżeński wstąpić, niż upalenie cierpieć”. A w Liście do Tymoteusza powiada: „Biskup ma być mąż jednej żony… któryby dziatki miał w posłuszeństwie ze wszelką uczciwością, bo jeżeliby kto nie umiał swego własnego domu rządzić, jakoż pieczę będzie miał o kościele Bożym?” Tylko tedy w kraju takim, w którym księża nie pozwalają czytać Biblji i traktują ją jak książkę zakazaną, można zalecać celibat i równocześnie opowiadać, że się jest w zgodzie z Pismem Świętym. Słusznie pisze ksiądz Bortkiewicz, że celibat wpłynął bardzo demoralizująco na całe nasze społeczeństwo, słusznie też przyrównał go do zarazy.

Poprzestajemy na tym, iż zwracamy uwagę na oba głosy. Rozumie się, że obecnie głos księdza „doktora” Żochowskiego będzie zalecany jako niesłychanie głęboki, mądry, obywatelski, świątobliwy, zaś głos księdza Bortkiewicza jako nizki, ograniczony, nieobywatelski, niemoralny. Bo u nas tak zwane sfery inteligentne zupełnie zatraciły charakter, poczucie prawdy, przyzwoitości. Księżom wybacza się wszystko, w razie macochjady usiłuje się nawet ich bronić, całą przyszłość kraju i narodu oddaje się na ich pastwę. Naród zatracił niemal instynkt zachowawczy i prawie pozbawiony jest przodowników, którzyby ośmielili się mówić mu prawdę. W ostateczności, gdy jakiś ksiądz zbytnio się skompromituje, panowie mówią: „Przecież i on człowiek”, a panie uśmiechają się i popatrują po sobie. „Wesoły ksiądz” ma dotąd ogromne powodzenie, a nawet nasze literatki pisują nieraz artykuły o „mistycznych rękach” swych ulubieńców w sutannach.

Czasopismo ukazujące się w Warszawie w latach 1906 – 1931; początkowo wolnomyślicielskie i antyklerykalne z czasem przekształciło się w antysemickie i endeckie. Największy wpływ na kształt czasopisma wywarł jego wydawca i redaktor Andrzej Niemojewski.

1 komentarz

  • Bartosz 23 lipca 2014 at 18:18

    Ciekaw jestem ,co miało na celu wprowadzenia celibatu wśród księży. Czy chodziło tylko o oddanie się Bogu ,czy o zwiększenie dochodów kościoła poprzez niwelowanie kosztów jakie księża ponosili by utrzymując swoje rodziny. 

    Odpowiedz
  • Napisz komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Close