Prasa brytyjska o stosunkach polsko-rosyjskich

Prasa brytyjska, komentując najazd niemiecki na Rosję, wstrzymała się w pierwszym dniu od wszelkich uwag na temat stosunków między Polską a Z.S.R.R.

Dnia następnego, tj. 24 czerwca, wszystkie dzienniki – podobnie jak B.B.C. – podały obszerne cytaty z przemówienia radiowego gen. Sikorskiego do Kraju w związku z wybuchem wojny rosyjsko-niemieckiej.

”Times” w ten sposób określił stanowisko Polski:

‚”Nie ma kraju, który by w sposób bardziej bezpośredni obchodziła sprawa wojny niemiecko-rosyjskiej, niż Polskę – ofiarę najazdu Niemiec i Rosji. Obecnie Niemcy obiecują Polakom niepodległość jedynie w nadziei, że uzyskają współpracę tych, których od września 1939 prześladowali i głodzili.

„Jest to godna pogardy sztuczka, która spali na panewce. Rząd Polski, jak zawsze gotów jest działać w porozumieniu z W. Brytanią i nie wyłącza możliwości porozumienia z rządem sowieckim w dalszej, być może, przyszłości. Zdaniem Rządu Polskiego nastąpiłoby usunięcie przeszkód ku takiemu porozumieniu, gdyby rząd sowiecki uznał na nowo istnienie prawnych i dyplomatycznych stosunków, łączących Polskę z Rosją Sowiecką przed inwazją. Stosunki te oparte były na Traktacie Ryskim z r. 1921, postanowieniach konferencji Ambasadorów w r. 1923 i pakcie o nieagresji, który obowiązywał między obydwu państwami. Żadna z tych umów nie wyłącza możliwości pokojowych rokowań po wojnie w sprawie granic. Zdaniem Rządu Polskiego umowy te są sprawiedliwą podstawą wzajemnych stosunków.

„Poza tym Rząd Polski wyraża nadzieję, że Polacy, którzy zostali wywiezieni do Syberii i Turkiestanu, traktowani będą w sposób właściwy i że liczni jeńcy wojenni, których zdaniem gen. Sikorskiego jest 300 tysięcy, będą zwolnieni.”

Komentarz „Times” trafnie niewątpliwie określa stanowisko Polski. Nieporozumienie zachodzi tylko w miejscu, gdzie mowa jest o ewentualnych „rokowaniach w sprawie granic” – nie może to bowiem dotyczyć stanowiska Rządu Polskiego. Rozgraniczenie, przeprowadzone w r. 1921 w Rydze, było, jak wiadomo, wyrazem jak najdalej posuniętej ustępliwości Polski, która gwoli trwałej normalizacji stosunków ze swym wschodnim sąsiadem zrezygnowała wówczas z ok. 300.000 kilometrów kwadr. ziemi, należących do niej przed rozbiorami. Obecnie Polska nie ma już niczego do odstąpienia, jeśli ma pozostać państwem naprawdę niepodległym. Rosji zaś ziemie wschodnie Polski zgoła potrzebne nie są, jeśli będzie z nami żyła w stosunkach pokojowych i znormalizowanych.

Co się zaś tyczy terminu porozumienia Polski z Sowietami – to jest rzeczą co najmniej wątpliwą, czy wskazane jest odraczanie go na później, ale to naturalnie zależy tylko od strony rosyjskiej, Przez przywrócenie prawnego stanu rzeczy, jaki istniał przed 17 września 1939 r., Rosja oddałaby wielką przysługę nie tylko sprawie aliantów, ale i własnej, wytrącając w znacznym stopniu oręż propagandzie niemieckiej.

Inne pisma, cytujące przemówienie gen. Sikorskiego, nie dodały do niego żadnych uwag.

Z prasy wieczornej w d. 24 czerwca bardzo obszerny wyciąg z przemówienia gen. Sikorskiego podały „Evening News”, zaopatrując go nagłówkami: „Apel Rządu Polskiego do Stalina. Zwolnijcie naszych jeńców – przywróćcie nasze granice”.

Dnia 25 czerwca „Times” w swym artykule wstępnym na temat „pomocy dla Rosji” pisał m.i.: 

„Każdy w Anglii podziela życzenie, wyrażone przez gen. Sikorskiego, by nowy rozwój wydarzeń doprowadził do likwidacji zagadnienia polsko-rosyjskiego w polityce międzynarodowej.

„Doświadczenie dwudziestu lat wykazało, jak niepewne są fundamenty każdego rozstrzygnięcia spraw Europy wschodniej, którego Rosja nie popiera całkowicie. Podobnie jak gdzieindziej, w Europie wschodniej najpilniejszą sprawą po zwycięstwie nie będzie kwestia granic. Będzie nią raczej zagadnienie pogodzenia niepodległości narodów z organizacją ścisłych federacyj wojskowych i gospodarczych. Zarówno rosyjska, jak i polska myśl polityczna będą musiały włożyć swój wkład w rozwiązanie tego żywotnego problemu we wschodniej Europie”.

W pierwszych dniach po wybuchu wojny prasa angielska, podała też szereg drobnych doniesień i pogłosek w związku ze sprawą stosunków polsko-rosyjskich.

I tak korespondent waszyngtoński „Daily Telegraph” w depeszy swej, zamieszczonej w numerze tego pisma z dn. 24 czerwca, podkreślił, że kierownicze koła amerykańskie skłonne są do udzielenia pomocy Sowietom tylko pod warunkiem, że Z.S.R.R. zrezygnuje ze swych zdobyczy terytorialnych.

„Daily Herald”, „Manchester Guardian” i inne dzienniki z dn. 25 czerwca podały depeszę z Waszyngtonu, wedle której koła dyplomatyczne w stolicy Stanów Zjednoczonych stwierdzają, iż osiągnięte już zostało, względnie ma być wkrótce osiągnięte, porozumienie między rządami polskim i sowieckim, idące w kierunku zwolnienia jeńców polskich, trzymanych w Rosji, i w kierunku uznania przez Stalina przedwojennych granic Polski.

Wiadomość ta okazała się zupełnie nieprawdziwą. Podkreśliła to w parę dni po tym liberalna „News Chronicie”, która zwróciła się z apelem do rządu angielskiego, względnie amerykańskiego o pośrednictwa między Polską a Z.S.R.R.

W drugiej połowie tygodnia zagadnienie stosunków polsko-sowieckich poruszone zostało przez parę tygodników. Głos organu katolickiego „The Tablet” (z dn. 28 czerwca br.) cytowaliśmy już w poprzednim numerze „Myśli Polskiej”. W podobnym duchu przemówił „Catholic Times”, który podkreślił zdecydowanie prawa Polski do odzyskania całości jej terytoriów. Pismo to zresztą stale głosi zasadę integralności terytorialnej państwa polskiego.

„The New Statesman and Nation” w artykule wstępnym numeru z dnia 28 czerwca, poświęconym atakowi Hitlera na Sowiety, pisze m.i. : „Jak dotąd odpowiedź na apel Churchilla była dobra w Stanach Zjednoczonych, które ofiarowują podobnie jak W. Brytania, całą swą pomoc dla Związku Sowieckiego, podczas gdy Polacy przedkładają warunki możliwego porozumienia, które mogą brzmieć obecnie po akademicku, ale mogą być podstawą lepszych stosunków w przyszłości”.

Inne periodyki nie wypowiedziały się w omawianym tygodniu na temat stosunków polsko-sowieckich. Następny natomiast tydzień przyniósł nowe głosy pism katolickich i zbliżonych ideowo.

„The Weekly Review”, pismo, grupujące zwolenników twórczości G. K. Chestertona, pisało:

„Rząd sowiecki nigdy nie odrzucił idei światowej rewolucji komunistycznej, a idea ta pozostaje wytyczną jego polityki zagranicznej. Gdy Sowiety zajęły Polskę, Besarabię i państwa bałtyckie, natychmiast zniszczyły wszystkie narodowe i demokratyczne instytucje wolnościowe, przeprowadziły upaństwowienie przemysłu i kolektywizację rolnictwa, rozpoczęły prześladowania religijne i polityczne, wprowadziły terror, masowe morderstwa, aresztowania i zsyłki. Stalin i jego ludzie nie mogą wzbudzać zaufania”.

„Od chwili jakże niechętnego wejścia Sowietów do wojny stało się rzeczą najbardziej potrzebną, aby Wielka Brytania oraz te kraje i rządy, które ją popierają, określiły swe cele. Jeśli, w co zresztą nie wątpimy, było posunięciem politycznym obwieszczenie światu, że naszym celem w tej wojnie jest zniszczenie reżimu hitlerowskiego, to obecnie to już nie wystarcza. Oczywiście musimy doprowadzić do tego, by gangsterski rząd niemiecki runął, jeśli tylko będziemy mogli doprowadzić do tego, ale będzie to dopiero początek początku. Gdybyśmy chcieli w jednym tylko zdaniu pomieścić cele, jakie nam przyświecają, to już lepiej byłoby je zawrzeć w zdaniu: odbudowa Polski. Wówczas bowiem postawilibyśmy przed sobą przynajmniej coś konstruktywnego i zgodnego z motywami wypowiedzenia wojny.”

Pismo zaznacza jednak, że dziś taka formuła nie wystarcza, podobnie jak nie wystarcza „mówić abstrakcyjnie o demokracji, sprawiedliwości i wolności”.

„Musimy – pisze autor artykułu – wypowiedzieć się, czy jesteśmy za wytępieniem z korzeniami światowego komunizmu i wszystkich jego ubocznych produktów. Musimy też wiedzieć, czy będziemy nadal popierali chwiejącą się potęgę międzynarodowych finansów, utrwalając w ten sposób niedostatek, ucisk i zawiść narodów. Ten kapitalizm, usiłujący zresztą sprzymierzyć się z komunizmem, jest postrachem wszystkich z wyjątkiem małej grupy tych, którzy robią wielkie interesy kosztem rodaków”.

W „Catholic Times” z d. 4 lipca znany pisarz katolicki Gregory MacDonald w artykule pt. „Berlin, Moskwa i Warszawa” pisze m.i.:

„Parę lat temu katolicka Hiszpania była probierzem cywilizacji europejskiej; nikt jeszcze nie może osądzić, czy jako naród i w umyśle swych przywódców okaże się ona godną swych świętych i swych bohaterów. Lecz dzisiaj Polska więcej niż jakikolwiek inny kraj w Europie dzierży sztandary chrześcijaństwa i mniemam, że okaże się rzeczą niemożliwą osądzić konflikt między Niemcami a Rosją bez wzięcia w rachubę Polski. Bowiem geograficznie i duchowo Polska jest krajem-pomostem do Europy wschodniej. Było jej przeznaczeniem stanowić bufor między Niemcami a Rosją; albo być ofiarą polityki niemieckiej i rosyjskiej, gdy Berlin i Moskwa szły razem; albo też stanowić, jak teraz, szlak inwazji, gdy najwyższy w historii wysiłek w kierunku „Drang nach Osten” puszczony został w ruch przez złego geniusza narodu niemieckiego.”

„Lecz tymczasem wielki słowiański świat Rosji rozprzestrzenia tę bizantyjską cywilizację, która rozdzieliła rodzinę słowiańską od dni świętych Cyryla i Metodego… Jeśli jałowy bolszewizm otwiera drogę do odrodzenia świata słowiańskiego między Rosjanami będącymi teraz w opresji, to w Polsce znajdziemy pomost między duchem chrześcijaństwa zachodniego a narodem rosyjskim, pozbawionym w obecnej chwili cywilizowanych tradycyj.

„Lecz jeszcze osobliwsze przeznaczenie dokonywa się między Polakami, i w jego błyskach być może, dojrzeć będziemy mogli opatrznościowy charakter obecnej wojny, w której wszystkie problemy świata nowoczesnego wydostały się na zewnątrz do osądzenia. Polska jest nie tylko krajem męczeńskim par excellence, – na jej ciele dokonywane są tortury, jakich Hiszpania nigdy nie znosiła. Ale więcej; Polska stała się krajem-pomostem nie tylko między Rosją i Zachodem, ale także między Słowianami a Anglosasami.

„W dniach, gdy Związek Sowiecki był u szczytu swej pychy, było modne szydzić z Polaków i nawet występować przeciw nim na korzyść Niemców, którzy domagali się zachodnich prowincyj Polski, i Rosjan, którzy próbowali odzyskać prowincje, zabrane przez carów rozbiorowych. Mało się o tym wiedziało w Anglii i Ameryce, – to tylko, co można było otrzymać od kolonij emigranckich. Dziś, po raz pierwszy w dziejach, Polacy przebywają tysiącami wśród narodu brytyjskiego. Żołnierze polscy pełnią służbę wzdłuż zagrożonych wybrzeży Wysp Brytyjskich. Marynarze polscy strzegą wąskich mórz między W. Brytanią a Niemcami. Lotnicy polscy okryli się chwałą w Bitwie o Wielką Brytanię („Battle of Britain”).

„Łatwo jest błądzić na temat obecnej wojny, lecz jeśli oczy wszystkich skierowane są na gigantyczne zmagania się między Berlinem a Moskwą – zmagania co do których trudno coś prorokować poza tym, że ich wynik może doprowadzić przynajmniej do zniszczenia dwóch państw totalistycznych, – to może być w zamiarach Boga, by klucz do bitwy spoczywał w Warszawie, i w oczyszczeniu („purgation”) katolickich Polaków”.

„The Tablet” z dn. 5 lipca pisał :

„Kiedy poprzez eter ciskane są epitety w rodzaju np., że Hitler, jak się wyraził speaker radiostacji moskiewskiej, „wepchnął swój świński ryj do naszego sowieckiego ogrodu”, napawa ironią stwierdzenie, że zarówno rosyjskie jak niemieckie radiostacje chwalą Polskę i rzucają wzajemne oskarżenia, co jedno lub drugie z tych państw tam zrobiło. Rosjanie ustawicznie przemawiają przez radio na korzyść Polaków i podają szczegóły o okrutnym traktowaniu ludności polskiej przez Niemców. Według ich poglądu Polska w rzeczywistości składa się tylko z tej części którą okupują Niemcy, bo Armia Czerwona w r. 1939 odebrała tylko terytoria, które niesłusznie przyłączone zostały do Polski kosztem Rosji.

„Na korzyść osi radio rzymskie ogłosiło, że „Rosja skorzystała z zaabsorbowania Niemiec, by zaatakować Polskę. Rosjanie unicestwili kulturalnych Polaków; takiej akcji Niemcy nie podjęli”. Użycie słowa „kulturalni” stanowi, jak sądzimy, pierwszą od początku wojny okazję, w której wróg złożył hołd Polakom. Stanowisko, zajęte wobec Polski od czasu inwazji nazich, jest niezmazalną plamą na Włoszech Mussoliniego i trudno dzisiejszym Włochom słuchać bez wstydu słów Papieża, mówiących im, że mają specjalną misję w świecie nowoczesnym, kiedy pozostają złączeni z arcy-wykonawcą prześladowań, o jakich Papież mówił równocześnie, jako o złu bardzo wielkim, lecz nie trwałym”.

Lewicowy tygodnik „Tribune” z d. 5 lipca tak pisał m.i.:

„Gdy tylko Rosjanie powstrzymają napór hitlerowski, Niemcy znajdą na swych tyłach największą i najodważniejszą Piątą Kolumnę świata, mianowicie Polaków. Ale jeżeli rosyjski nacjonalista chce apelować do Polaków, to spotka się z takim samym powodzeniem, z jakim konserwatysta angielski spotkałby się gdyby zaśpiewał „Rule Britannia” p. De Velenze. Armia Czerwona, jak sądzę, nie będzie miała dopóty sprzymierzeńców polskich na tyłach niemieckich dywizyj pancernych, dopóki nie rozlegnie się przez radio głos gen. Sikorskiego, który powie: „Dobra jest, chłopcy”.

„Gen. Sikorski rozpoczął teraz akcję, zwracającą się do Rosji o przywrócenie granic ryskich, które obejmowały szerokie obszary niepolskie. Oczywiście, jak handel to handel, z pewnością coś opuści (?!! – patrz uwagi wyżej – red. „M.P.”). Ale nasze zadanie jest tu podwójne: musimy działać jako uczciwy pośrednik między Rosją i tymi, którzy są z nią skłóceni, a jednocześnie musimy prowadzić propagandę tak jasną, tak demokratyczną i tak jednoznaczną, aby nikt nie mógł jej opacznie zrozumieć”.

„Daily Mail” na czele numeru z dn. 7 lipca podała wiadomość swego korespondenta dyplomatycznego Wilsona Broadbenta, jakoby wkrótce miały być przywrócone stosunki dyplomatyczne między Rosją Sowiecką a Rządem Polskim w Londynie -czynnikami, między którymi „technicznie” istnieje wojna. W. Brytania i Ameryka są ogromnie zainteresowane w położeniu kresu tej sytuacji. Rząd Polski pragnie wypuszczenia tysięcy jeńców polskich, trzymanych przez Rosjan, i wydaje się, że porozumienie co do tego będzie osiągnięte. Ujawniono teraz, że Prezydent Roosevelt, zgadzając się na pomoc dla Rosji, uzyskał zgodę Sowietów na pełną wolność religijną w Rosji. Stalin, o ile wiadomo, zobowiązał się także nie użyć wojny do rozszerzenia komunizmu w Europie środkowej.”

Okazało się, że doniesienie „Daily Mail” oparte było na pewnych podstawach. Dnia 7 lipca wieczorem B.B.C. podało wiadomość o pierwszym spotkaniu między gen. Sikorskim a ambasadorem sowieckim Majskim.

Dnia następnego, 8 lipca, powtórzyły tę  wiadomość wszystkie dzienniki brytyjskie, dodając do tego różne uwagi, przypuszczenia i sugestie swych „dyplomatycznych korespondentów”. Uwagi te, mimo, że pełno było w nich zwrotów o dobrej woli obu stron, nie mogły nastrajać szczególnie optymistycznie polskich czytelników. Wynikało z nich bowiem, że Sowiety są ewentualnie skłonne do zwolnienia polskich jeńców wojennych (lub ich części, jak twierdzi „Times”) ido nawiązania stosunków dyplomatycznych z Polską, ale w sprawie granic nie objawiają ustępliwości. Jedne doniesienia twierdzą, że strona rosyjska pragnie już teraz spodowować określenie przyszłej linii granicznej z tym, że Sowiety odstąpią Polsce „czysto polskie okręgi” (wiemy, co się określa tym mianem), inne zaś wiadomości głoszą, że sprawa granic wschodnich Polski ma być odłożona do zakończenia wojny i załatwiona przez „europejską konferencję pokojową”.

Oto kilka charakterystyczniejszych komentarzy poszczególnych pism:

„Times”: „Każda ze stron wysunęła propozycje, które będą być mogły zespolone we wspólny plan. Rząd sowiecki wysunął sugestię, że winny być określone w zasadzie świeże granice, które przywrócą Polsce czysto polskie okręgi; że w Moskwie ma być ustanowiony polski urząd dyplomatyczny; oraz że pewna ilość („some”) polskich jeńców wojennych ma być zwolniona z obozów sowieckich. Ze swej strony Rząd Polski zażądał przede wszystkim by Rząd Sowiecki otwarcie wypowiedział dwa układy z Niemcami z dnia 22 i 28 września 1939 r. Następnie, według opinii polskiej, zwolnieni być winni więźniowie nie tylko wojskowi, lecz i polityczni. Ostatecznie przywrócone by być mogły pełne stosunki dyplomatyczne. Każda ze stron ma jeszcze pewne inne punkty, które już ujawniła, ale podchodzą one do zagadnienia na powyższych głównych podstawach.

„Każda ze stron okazała już życzliwe uznanie dla stanowiska strony drugiej i próbowała oczyścić drogę do porozumienia. Rzecz jasna, że jedynie Niemcy, ich wspólny nieprzyjaciel, skorzystałyby z przeciągającego się nieporozumienia. Radio niemieckie już robi wysiłki, by odnowić dawne podejrzenia. Niemcy wiedzą, że porozumienie stawiłoby ich przed nowymi zagadnieniami. Im więcej jeńców będzie zwolnionych do służby na różnych frontach, tym większa będzie siła przeciw Niemcom”.

Zaraz po tych uwagach „Times” podaje doniesienie swego korespondenta lizbońskiego, który twierdzi, że Rosjanie zwolnili polskich jeńców – oficerów i że oficerowie ci otrzymali stanowiska w armii sowieckiej, przy czym wielu z nich od razu awansowało: porucznicy na majorów, kapitanowie na pułkowników, podczas gdy oficerowie sztabowi zostali zaproszeni na wyższe stanowiska w Sztabie Generalnym. Korespondent powołuje się w tym zakresie na informacje uchodźców polskich z Lizbonie. Z miarodajnej strony brak jednak wszelkiego potwierdzenia wiadomości o zwalnianiu jeńców polskich. Wiadomość brzmi niepoważnie i ma charakter balonu próbnego propagandy sowieckiej.

„Daily Telegraph”: „Polska naturalnie oczekuje, że Rosja formalnie wypowie swe umowy z Niemcami w sprawie terytorium polskiego. Sprawa przyszłego wykreślenia wschodniej granicy Polski może i prawdopodobnie będzie pozostawiona do załatwienia europejskiej konferencji pokojowej.

„Rząd Polski domaga się zwolnienia wielu tysięcy Polaków, którzy zostali deportowani do Syberii i Turkiestanu od czasu rozbioru w r. 1939, a także polskich więźniów politycznych, trzymanych w Rosji.

„Istnieje także ważne zagadnienie 200.000 lub więcej polskich jeńców wojennych, trzymanych przez Rosję. Gen. Sikorski zasugerował, że ludzie ci powinni być zwolnieni i zorganizowani w Rosji w jednostki zbrojne ze statutem suwerennej armii polskiej, podobnie do polskich sił zbrojnych, które walczyły we Francji i obecnie stacjonują w W. Brytanii.

„Przyjmuje się, że rząd Stanów Zjednoczonych otrzymuje wyczerpujące informacje w tych sprawach i udziela poważnej pomocy”.

„Daily Herald”: „Nie pozwoli się na to, by zagadnienie granic naraziło na szwank porozumienie. Obie strony, jak się wydaje, są skłonne uznać, że cała sprawa winna być odroczona aż do okresu po zwycięstwie i załatwiona wtedy w sposób przyjazny na podstawie narodowościowej i życzeń ludów, bezpośrednio zainteresowanych”.

„Manchester Guardian”: Główne różnice dotyczą linii granicznej. Mają one małe znaczenie w obliczu faktu, że Niemcy zaatakowali oba kraje i walczą obecnie o te terytoria, o które spierają się Polska i Rosja, przy czym żaden z tych krajów nie jest w ich posiadaniu. Różnice te, jak się zdaje, odsunięte są obecnie na bok i droga jest otwarta do praktycznej podstawy rokowań, które załatwią sprawę we właściwym czasie – obecnie nie jest on odpowiedni do tego.

„Stanowisko rosyjskie polega na tym, że Polska powinna się stać państwem etnograficznym, Polska pragnie, by Rosja wypowiedziała porozumienia, jakie zawarła z Niemcami we wrześniu 1939 r., dzieląc Polskę”.

Podtytuł: Dwutygodnik Poświęcony Życiu i Kulturze Narodu. Emigracyjny organ Stronnictwa Narodowego wychodzący w Londynie od 1941 roku. Pismo opozycyjne wobec rządu RP na uchodźstwie. Pierwszym redaktorem naczelnym (w latach 1941-1945) był Marian Rojek.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close