Marian Emil Rojek

Zapłonął pożar światowy…

Wojna, którą narzucił Hitler sowieckiej Rosji, oświetla jedną wielką błyskawicą ogromny konflikt na naszym globie.

HITLER POD NACISKIEM KONIECZNOŚCI

W świetle tego, co się stało w dniu 22 czerwca 1941, widać przede wszystkim jasno, że Hitler nie tylko nie jest „wszechmocny” w sensie politycznym i wojskowym, ale – wręcz przeciwnie – iż nie może już dyktować swojej woli wydarzeniom i musi poddawać się koniecznościom, stwarzanym przez siłę oporu Brytyjczyków i Sprzymierzonych. Hitler wielokrotnie chciał zawrzeć pokój – który byłby dla niego oczywiście tylko zawieszeniem broni – ale tego pokoju nie otrzymał – ani po pokonaniu armii polskiej, ani po rzuceniu pod stopy Francji, ani wreszcie po zdobyciu Bałkanów. Hitler mógł szukać rozstrzygnięcia bądź w inwazji na Wielką Brytanię, co mogło by zakończyć wojnę, bądź w uderzeniu na Suez i skruszeniu w ten sposób kręgosłupa Imperium Brytyjskiego, bądź wreszcie w śmiałym zagonie do Hiszpanii i Zachodniej Afryki, skąd mógł by mieć szanse podwiązania żył komunikacjom imperialnym i amerykańskim.

Hitler jednakże nie wybrał żadnej z tych możliwości, bo czuł, że przekraczają one jego siły. Równocześnie zaś zdawał sobie sprawę, że już zaczyna się dusić w zdobytej Europie i w warunkach obecnych nie mógłby już wygrać wyścigu zbrojeń z Imperium Brytyjskim i Stanami Zjednoczonymi. Ostatecznie kontynent europejski zawsze współpracował ekonomicznie w ścisłej symbiozie z resztą świata i odcięcie go od tej współpracy skazuje „nowy porządek” hitlerowski na śmierć głodową. Można do czasu zrobić z wolnych ludzi niewolników i kazać im za darmo pracować, ale i niewolnicy muszą jeść! I niewolnicy muszą mieć surowce do przeróbki i rozkaz największego satrapy nic tu nie pomoże!

Hitler więc musiał uczynić, co uczynił i to jest dowodem, że system jego ma słabe miejsca i uderzony trafnie musi runąć.

Kierując się tymi przesłankami, przepowiadaliśmy w „Myśli Polskiej” nie tylko samą wojnę dwu zaborców i agresorów, ale i jej termin i nawet kierunki niemieckiego uderzenia na terenie operacyjnym ukraińskim. Dzisiaj tym bardziej wyraźnie widzimy, że w Niemczech nie jest dobrze i z Niemcami nie jest dobrze, skoro Hitler nie mógł pominąć tych terminów, aktualnych tylko raz w roku. Widocznie obliczał, że za rok było by już za późno, że skoro musi mieć zasoby rosyjskie np. w 1943 r. musi uderzyć w 1941, gdyby zaś uderzył w 1942, nie będzie ich miał przed 1944. I to zadecydowało, bo Hitler dzisiaj jedno wie: że wojna zanosi się na długo i że jest to walka, w której nie dostanie pardonu.

Przewidywaliśmy również z absolutną pewnością, że Stalin ustąpić nie może. Każdy kto zna zasady gospodarki sowieckiej, wie, że jest to ustawiczne chodzenie na rękach zamiast na nogach. Proszę uświadomić sobie jej zasady przez przyjęcie do wiadomości, że państwo sowieckie potrafiło płacić kołchozom np. 5 rubli za sto kg. żyta i brać od robotnika 1 rubla za kilogram chleba. System, który obowiązywał u nas w produkcji spirytusu, u nich rozciągnięty jest na całe życie gospodarcze. Ale, kto u nas nie chciał pić spirytusu, nie musiał, a chleb muszą jeść wszyscy i nawet dialektyka Marksa nic tu nie pomoże.

Stalinizm gospodarczy tak zrujnował Rosję, iż rząd rosyjski nie miał żadnych nadwyżek do odstąpienia Niemcom i nie mógł ich mieć organicznie. Wszelkie koncesje gospodarcze, które by zasadniczo pomogły Niemcom, musiałyby pociągnąć za sobą śmierć głodową dobrych paru milionów obywateli sowieckich w jednym roku. Ustrój sowiecki mógł pozwolić sobie na to już nieraz – ostatnio w 1933 r. – ale pod hasłem ofiar dla budowy socjalizmu, a nie ewidentnie pour le roi de Prusse. Tego by żaden ustrój nie wytrzymał – nawet sowiecki.

Tymbardziej nie mogły Sowiety pozwolić na kontrolę od wewnątrz swojej produkcji przez Niemców, bo ci nie mogli by tolerować metod rosyjskich w gospodarstwie i odrzucając je, musieliby obalić i kierowników gospodarstwa t. zn. rząd sowiecki. Przecież Niemcy już raz to zrobili w Rosji na mniejszą skalę. W 1918 r. weszli na Ukrainę, dając oparcie rewolucyjnemu – z punktu widzenia programu – rządowi ukraińskiemu Centralnej Rady. Doświadczenia jednak marszałka Eichhorna z rządem socjalistycznym w zakresie dostaw zboża były tego rodzaju, że Niemcy rozpędzili i rząd i samą Centralną Radę i kreowali „hetmana” Skoropadskiego, który im dzisiaj jeszcze raz może posłużyć. Inna rzecz, że wkrótce marszałek polny Eichhorn padł od kuli rewolucjonisty i że takie same niespodzianki mogą i dzisiaj oczekiwać zdobywców niemieckich.

Stalin więc ustąpić nie mógł i Hitler wiedział o tym, gdyż nawet nie postawił Rosji żadnych żądań, tylko po prostu uderzył na nią. Starym wypróbowanym sposobem ambasador niemiecki przyszedł pół do szóstej rano do Mołotowa i oświadczył, mu, że jest wojna, która zresztą toczyła się już od dwu godzin.

NIEZWYKŁE WIDOWISKO

Niedawno premier Churchill z okazji przyjęcia doktoratu honorowego, nadanego mu przez Uniwersytet w Rochester, U.S.A., oświadczył, iż powinniśmy być dumni a nawet radować się pośród trosk, iż w takich wielkich czasach żyjemy i do tak wielkich czynów jesteśmy powołani. Czasy jednak są nie tylko wielkie ale i nadzwyczajne w najwyższym stopniu – dodajmy od siebie. Wybuch konfliktu niemiecko-rosyjskiego jest widowiskiem godnym bogów.

„Ludu niemiecki – powiada w swojej proklamacji wojennej Hitler – zgnębieni ciężkimi troskami towarzysze narodowo-socjalistyczni”, to Anglia winna, że ja uderzam dzisiaj na Rosję. Bolszewicy przez 20 lat starali się podpalić świat. Wprawdzie w sierpniu 1939 r. zawarłem z nimi porozumienie, ale to tylko w celu przyniesienia ulgi narodowi niemieckiemu, okrążanemu przez spisek bolszewików i reakcjonistów.

Wszystko wedle Hitlera było na odwrót. Nie on spiskował ze Stalinem, ale Anglia, nie on udzielał zgody na zabory sowieckie, ale Sir Stafford Cripps. On z ciężkim sercem na to patrzał i musiał milczeć. Mołotow w Berlinie domagał się baz w Turcji, zezwolenia na wkroczenie do Bułgarii, swobody działania w Finlandii i Rumunii, ale on – Hitler – bronił tych małych narodów i ich praw. Rosja buntowała Jugosławię, Rosja chciała zająć Saloniki, więc on oczywiście musiał zająć, żeby nie dopuścić do tego nieszczęścia. Byłoby grzechem przez zaniechanie, gdyby on przypatrywał się tym zbrodniom przeciw narodowi niemieckiemu, ale ba! nie tylko przeciw narodowi niemieckiemu, ale i przeciw cywilizacji europejskiej. On Hitler nie mógł tak głęboko grzeszyć i musiał działać… Jemu chodzi o bezpieczeństwo Europy!!!

I tak kłamie, kłamie, kłamie nie jak człowiek, ale jak ścierka, jak dziewka publiczna z rynsztoku. Czyż można się dziwić, że Churchill podobnego mniej więcej używa słownika dla określenia istotnych cech Hitlera!

Kłamie jednak nie tylko dla upozorowania napadu. Kłamie również dla usprawiedliwienia się przed swoimi poddanymi, iż nie zdobył Wielkiej Brytanii w 1940 roku. Twierdzi, iż Naczelne Dowództwo niemieckie, związane postawą Rosji nie mogło zapewnić w dziedzinie lotnictwa środków dostatecznych dla radykalnego rozwiązania w sierpniu 1940 na Zachodzie. Fakt jednak, że tak musi kłamać, dodaje otuchy.

Kłamie oczywiście nie tylko teraz, gdyż kłamał już wtedy, kiedy z bolszewikami pakt zawierał. Powiedział wtedy w Reichstagu, że układ z Rosją wyklucza użycie siły w stosunkach wzajemnych „na zawsze”, co Ribbentrop wzmocnił na „wieczność”. „Rosja i Niemcy walczyły przeciw sobie w wojnie światowej. To nie powinno się powtórzyć i nie powtórzy się nigdy” – wrzeszczał Hitler 1 września 1939 r.

I stała się rzecz niesłychana. Rosja, nieufna, wschodnia Rosja uznała, że może układać się z Hitlerem. Nie zamierzam tu wdawać się dzisiaj w ocenę moralnej strony polityki sowieckiej, ale niech mi wolno będzie powtórzyć za Timesem, że nawet Stalin, który nie jest przeciwnikiem sofistyki w polityce, nie mógł pojąć, że jest możliwa zdrada tak jaskrawa i tak bezwstydna. Nawet Stalin! Wymiary zupełnie kosmiczne!

Nie czas jednak na moralizowanie dzisiaj, w przeszłość odeszły zbrodnie, szaleństwa i tragedie – oświadczył premier Churchill w deklaracji swojej po wybuchu tej nowej wojny. Ale…

Ale nie możemy nie dorzucić, że również Rosja i w obecnej chwili przyczynia się ze swojej strony do niezwykłości widowiska. Komisarz Mołotow w odezwie swojej, w imieniu rządu sowieckiego i premiera Stalina, wyraził się:

„Ten niesłychany napad na nasz kraj jest bez przykładu w historii cywilizowanych narodów”. I wśród szeregu narodów ujarzmionych przez „klikę krwawych faszystowskich przywódców Niemiec” wymienił na trzecim miejscu – po Francuzach i Czechach – Polaków…

BŁĘDY SOWIECKIE

To są momenty dekoracyjne w wielkim dramacie, rozgrywającym się obecnie na ziemiach polskich. Jeżeli jednak odsuniemy na bok te wszystkie oświadczenia i deklaracje, obliczone po obu stronach na użytek wewnętrzny, to i tak zobaczymy, że kierownictwo państwowe rosyjskie popełniło ogromne błędy polityczne. We wrześniu 1939 roku Rosja miała o wiele lepsze szanse przeciwstawienia się Niemcom, niż ma dzisiaj. Nasuwa się porównanie z Polską z września 1938 roku. Rosja miała jednak czas do poprawy. Jeżeli ze swego oddalonego, moskiewskiego, punktu obserwacyjnego widziała błędnie sprawy europejskie w 1939 r., to jednak miała sposobność przeorientowania swojej polityki po upadku Francji w roku 1940. Nie uczyniła tego. Dlaczego?

Min. Eden oświadczył 24 czerwca w Izbie Gmin, że Wielka Brytania suggerowała pakt odpowiedni ze Sowietami przed najazdem niemieckim na Bałkany, że jednakże i wtedy -i przedtem i potem – „rząd sowiecki nie był gotowy do rokowań, a to ze względu na swoją troskę niezamącania stosunków z Niemcami”… Czy potrzeba przypominać wszystkie dowody solidarności, jakie Niemcy otrzymywały od Rosji sowieckiej we wszystkich okolicznościach po ostatniej kampanii bałkańskiej?

Nie wdając się w analizę polityki sowieckiej, wskazać jednak można, że bez względu na wzajemny stosunek sił i możliwości rząd sowiecki nie stanął nawet teoretycznie na wysokości zadania. Skoro zaś chodzi nam przede wszystkim o zanotowanie przebiegu zdarzeń i reakcji świata na te niezwykłe wydarzenia, zarejestrujmy, że wojskowe koła amerykańskie sformułowały swój pogląd, iż błąd Stalina polegał na stosowaniu w tej wojnie rozumowania politycznego, zamiast rozumowania strategicznego. Myślał on o stronach walczących – Niemczech i Wielkiej Brytanii – w kategoriach politycznych: niech oba państwa kapitalistyczne wykrwawią się wzajemnie. Tymczasem określenie „państwa kapitalistyczne” nie wystarcza tu, bo jedno z tych państw jest potęgą morską, drugie lądową. Skoro potęga lądowa nie wykruszyła swojej siły, pokusa dorwania się do szerokiego świata i otwartych oceanów poprzez terytorium rosyjskie musiała być dla tej niezużytej potęgi lądowej niemieckiej przemożna.

Błędy kierownictwa sowieckiego odbijały się wielokrotnie po całym świecie w błędach miejscowych partyj komunistycznych. Można by wiele pisać o postawie komunistów we Francji przed załamaniem się tego państwa, o usługach oddawanych Niemcom w Ameryce, o hasłach „stop the war” i „make a people’s peace” w Wielkiej Brytanii. Niewiadomo czy nauczka udzielona tym żywiołom mieć będzie jakieś zasadnicze znaczenie. Zapewne mieć będzie duże znaczenie praktyczne. Tuż przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej Churchill pogroził żartobliwie jedynemu komuniście w parlamencie p. Gallacherowi z okręgu Fife, mówiąc: niech pan uważa, może pan jeszcze otrzymać polecenie udzielania mi poparcia…

SYTUACJA I STANOWISKO POLSKI

Zdaje się, że Niemcy ostatecznie zrezygnowali z szukania poparcia choćby drobnej części Polaków w swojej walce z Rosją. Z dostępnej prasy tylko France, dziennik francuski w Londynie, zanotowała dotąd, iż jakiś zaufany Hitlera wyrażał podobno żal, że tak dużo arystokratów polskich opuściło kraj, któremu arystokracja może być wkrótce bardzo potrzebna. Niewiadomo skąd dziennik francuski zaczerpnął tę informację. Times zanotował w jednym zdaniu, iż Niemcy obiecują teraz Polakom niepodległość. Dzisiaj głównym sojusznikiem Niemiec w ich akcji na wschodzie ma być ruch ukraiński. Stawia on na złego konia. Umiarkowana część Ukraińców, powinna pamiętać o zmienności losów wojny i baczyć, by ci z ich rodaków, którzy zaprzedali się duszą i ciałem Niemcom, nie naśladowali swoich mistrzów w traktowaniu ludności cywilnej, gdyż takie pojęcia jak „sumienie świata” mogą jeszcze odzyskać całą swoją wartość praktyczną.

Stanowisko Polski i Polaków, gdziekolwiek oni są, ogłosił prawowity rząd polski przez usta premiera Sikorskiego. Z Niemcami nie ma paktów i nie ma ugody.

Jak natomiast przedstawia się sprawa z Rosją. Jest to rzecz przyszłości. Wyznam tu szczerze, iż jest dla sprawy polskiej o wiele lepiej, iż to nie Rosja zaatakowała Niemcy, ale Niemcy Rosję. Są to rzeczy zasadniczo różne. Wielka Brytania zaofiarowała pomoc Rosji, nie Rosja Wielkiej Brytanii. Rosja pomoc przyjęła, Rosja jest stroną biorącą, Wielka Brytania dającą.

I dlatego nie podzielam trosk tych rodaków, którzy obawiają się współdziałania Rosji ze Sprzymierzonymi. Jest to bowiem współpraca faktyczna, narzucona przez Hitlera, a nie programowa. Mężowie stanu Sprzymierzonych nie szczędzą w tej mierze oświadczeń. Churchill przypomina, że od lat 25 nie było bardziej wytrwałego przeciwnika komunizmu, niż on sam, i że nie odwołuje ani słowa ze swoich w tym względzie wypowiedzeń. Teraz jednak blednie to wszystko wobec faktu, że Hitler zamierza rozszerzyć swoje panowanie na Rosję, a stąd na Chiny i Indie. Tysiąc milionów dalszych istnień ludzkich zagrożonych zostało najazdem, gwałtem i niewolą! Oto, co jest w grze!

To samo – i jeszcze wyraźniej – oświadczył w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych p. Sumner Welles, który podkreślił, że fundamentalnym prawem wszystkich ludów jest wolność oddawania czci Bogu i że odmówiono tego prawa narodom, w obu regimach: hitlerowskim i bolszewickim. Obecnie jednak bezpośrednie niebezpieczeństwo zagraża ze strony Hitlera, jego armie są głównym niebezpieczeństwem dla Ameryki.

Polska doświadczyła na sobie nie tylko teorii, ale i praktyki obu regimów i zaiste nie jest możliwy dla narodu polskiego jakikolwiek wybór między tymi systemami. Rozum jednak i surowa ocena rzeczywistości każą przede wszystkim dążyć do ostatecznego pobicia Niemiec, gdyż siła wojskowa Rosji i tak w obecnej walce zostanie conajmniej bardzo poważnie osłabiona, a sam fakt najazdu niemieckiego musi wzruszyć podstawami polityki zagranicznej rządu sowieckiego. Rząd ten i ustrój, a zarazem cała ludność Rosji, otrzymują dzisiaj olbrzymią lekcję poglądową, która ich pouczy o zasadniczej szkodliwości polityki zapoczątkowanej w sierpniu 1939 r.

Wojna obecna bardzo wyraźnie jest dalszym ciągiem wojny poprzedniej, w której Rosja i Niemcy zmagały się krwawo przeciw sobie. Kierownicy polityki rosyjskiej nie zdawali sobie sprawy z tego, podobnie jak nie zdawali sobie sprawy kierownicy ówcześni polityki polskiej. Politykom sowieckim wydawało się, że rewolucja bolszewicka przewartościowała gwałtownie podstawy polityki międzynarodowej. Dzisiaj co młodsi z nich i o bardziej giętkim umyśle zrozumieli chyba o co chodzi. Polakom zaś, którzy głęboko wnikną w analogię obu wojen, nie potrzeba chyba tłumaczyć, że w układzie rzeczywistości, w której Niemcy i Rosja walczą ze sobą, kryją się zasadnicze możliwości zewnętrzne budownictwa państwowego polskiego. Chodzi tylko o to, iż skoro Polska zrozumiała już powszechnie, że istotnym i nieubłaganym jej wrogiem są Niemcy, żeby i Rosja to zrozumiała w stosunku do siebie samej, a także, że przeciwności rosyjsko-polskie nie wykluczają w najmniejszej mierze nie tylko istnienia obok siebie obu państw, ale i dobrych stosunków sąsiedzkich.

I dlatego oświadczenie gen. Sikorskiego zwrócone w imieniu rządu do Kraju, zupełnie właściwie te kwestie postawiło. Niech Rosja powróci do traktatów, które ją w stosunkach z Polską obowiązywały, niech odrobi ten ogromny błąd, jakim było i jest prześladowanie ludności polskiej i więzienie setek tysięcy jeńców wojennych polskich! Niech Rosja zrozumie, że prześladowanie religii i odbieranie opory duchowej ludności polskiej więcej szkodzi Rosji politycznie, niż jej pomagają wszelkie odezwy szefa bezbożnictwa Jarosławskiego i że nie pomnaża swojej siły ten, kto niszczy inteligencję polską. Jeżeli bowiem głównym brakiem Rosji są wady organizacyjne, usunąć by je mogła jedynie duża liczba ludzi wyszkolonych w myśleniu kategoriami kierownictwa społecznego. Kto tych ludzi wsadza do jurt pastuchów, ten wykazuje zupełny brak rozumienia tego, co przynosi Niemcom pożytek, a co szkodę. Czy Rosja te zagadnienia zrozumie? Od tego zależy dalszy przebieg wydarzeń.

Innym szczególnie Polski dotyczącym aspektem sprawy jest kuszenie katolicyzmu przez Hitlera. Times ogłasza znane mu wynurzenia Hitlera wobec księdza Odona, w życiu świeckim Karola ks. Württemberg, poczynione w jesieni ubiegłego roku. „Będziecie mieli – księża katoliccy – pełne ręce roboty wśród ludów właściwie dzikich”. I dlatego dobrze się stało, że rząd polski, który dotąd za mało poświęcał uwagi sprawom katolickim – zajmując się raczej ustawicznie innymi wyznaniami -przypomniał światu, że Hitler i jego państwo są pryncypialnymi wrogami katolicyzmu i Kościoła. Polska jest jedynym wielkim narodem katolickim w koalicji przeciwniemieckiej i ten kierunek działania dotychczas był za mało uwzględniany. Jesteśmy narodem tak nieodwołalnie katolickim, iż możemy sobie pozwolić na bardzo nawet stanowczy głos wewnątrz społeczności katolickiej w sprawach wielkich zagadnień politycznych, w których katolicyzm musi się wypowiedzieć.

W całości obrazu tego, co się stało w niedzielę 22 czerwca, najbardziej znamienne jest, iż Hitler ostatecznie rozpalił pożar światowy. Nie działania włoskie w Afryce, ale niemieckie w Rosji europejskiej przemieniają wojnę naszego kontynentu w wojnę światową. Z Ameryki i z Dominiów Brytyjskich dochodzą głosy, iż tam rozumieją, co się stało. Rosja w ręku Niemiec oznacza panowanie Niemiec nad światem. Panowanie to nie może stać się rzeczywistością. Sprawa polska połączona jest z tą sprawą świata. Wojna powszechna ludów jest jeszcze raz naszą szansą. Z pożaru świata, z działań wojennych, w których jeszcze raz płoną nasze domy i giną nasi najbliżsi -ku nim biegną teraz nasze myśli najserdeczniejsze – jeszcze raz powstanie jak Feniks mityczny, do wolnego życia – Polska. I to jest nasz sens tej wojny.

Marian Emil Rojek

Podtytuł: Dwutygodnik Poświęcony Życiu i Kulturze Narodu. Emigracyjny organ Stronnictwa Narodowego wychodzący w Londynie od 1941 roku. Pismo opozycyjne wobec rządu RP na uchodźstwie. Pierwszym redaktorem naczelnym (w latach 1941-1945) był Marian Rojek.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close