Hiszpanja Wschodu

W literaturze polskiej utarł się jeden pochlebiający próżności narodowej komplement, że „polacy są francuzami północy”. Jak każdy komplement jest on niestety bardzo daleki od prawdy. Ani rozwój historyczny, ani kulturalny Polski nie usprawiedliwia bynajmniej tego porównania, zakrawającego raczej na gorzką ironję, O wiele więcej natomiast analogji nasuwa nam Hiszpanja.

Rozważając historję inkwizycji w Hiszpanji, historyk francuski Langlois (w pracy „L‘inquisition d’apres de travaux recents. Paris 1902) przychodzi do wniosku, że wykonała ona idealnie powierzone sobie zadanie. Uwolniła całą Hiszpanję od żydów i maurów, wytępiła wszystkich lutrów i różnowierców i po trzystu latach swego istnienia urzeczywistniła w pełni ideał Ferdynanda Katolika: stworzyła prawowierno-katolickie, jednakowo myślące, czysto narodowe państwo hiszpańskie, za co doczekała się w początkach XIX wieku entuzjastycznej pochwały ze strony osławionego Józefa de Maistre’a (patrz jegu „Listy do szlachcica rosyjskiego o inkwizycji hiszpańskiej”).

Praca taka, oczywiście, nie odbyła się bez trudu. 600 tysięcy żydów i maurów wywieziono przymusowo do Afryki; 38.000 ludzi spalono na stosach (patrz Llorente: Histoire orit. de l’lnq. d’Esp. Paris 1818 oraz Lea: History of the Inq. of Spain. Lond. 1908); kilkaset tysięcy umęczono w więzieniach i t. d.

I oto stał się cud. W rezultacie tej arcykatolickiej zbożnej pracy Hiszpanja, która była najpotężniejszem w Europie mocarstwem w wieku 16-tym, straciła w ciągu tychże 3 stuleci trzy czwarte swych posiadłości, w tej liczbie całą południową Amerykę, a pod względem kulturalnym spadła z pierwszego miejsca, na które ją wznieśli Cervantes, Kalderon, Lope de Vega, Tirso da Mohna i t. d., – na ostatnie. Do katolicko-narodowego ideału naszych „Dwugroszówek” doszła ona kosztem utraty swego mocarstwowego stanowiska, kosztem ruiny materjalnej i zupełnego wyjałowienia ducha. Od tego czasu stoi na szarym końcu cywilizacji. W ostatnich jeszcze latach straciła w wojnie ze Stanami Zjednoczonemi wyspę Kubę, a obecnie jej niedoszłego Napoleonka, rozmawiającego publicznie ze św. Jakubem, generała Primo de Riverę biją nawet Marokańczycy. Tak się iszczą katolicko-narodowe ideały.

Historja Polski kroczyła tym samym torem. Arcykatoliccy królowie, obierani lub popierani przez jezuitów, 1) doprowadzili kraj do upadku a władzę do rozprzężenia. Wytępienie arjan, którzy dotychczas jeszcze wraz z Kopernikiem są jedynym polskim tytułem do chluby w literaturze i nauce powszechnej, wyjałowiło ducha. Narodowe wywracanie zdrowego rozsądku najjaskrawiej uwidocznia się w fakcie sztucznego wyolbrzymiania różnych miernot katolickich przy umyślnem przemilczaniu arjan. (Ostatnio dopiero powstało pismo ,.Reformacja w Polsce” i to dzięki wyjątkowej energji prof. Kota). Dzieła Budnego, Frankowskiego, Kornackiego (Conesius), Wiszowatego i całego szeregu innych, jakgdyby nie istniały dla czytelnika polskiego. Niema zbiorowego wydania dzieł nawet Reya i Modrzewskiego. Przekład Pisma św. przez Budnego jest rzadkością bibljograficzną. Natomiast przekład Wujka z Tow. Jezusowego, mimo iż jest obecnie zupełnie nie do użytku, wciąż jest przedrukowywany z obrazkami i bez. Ks. Skarga T. J., który obrzydł już każdemu uczniowi w szkole, doczekał się, prócz szeregu zwykłych wydań, wydania luksusowego (w „Ultima Tule”), a brak wydania dzieł Reya może sobie czytelnik polski powetować zbiorowem wydaniem dzieł księdza Goljana (!). Naodwrót znowu w Europie dzieła „Braci Polskich” cieszą się zasłużonym szacunkiem i wzmiankują o nich prawie wszyscy badacze dziejów myśli, a katolickie nasze wielkości niezawsze można znaleźć nawet w encyklopedjach obcych. Walka z różnowierstwem w obronie katolicyzmu sprowadziła zupełne wykreślenie Polski z listy państw samodzielnych w wieku 18-ym. Katolicyzm z nieodrodnemi swemi zwyrodnieniami, mistycyzmem i mesjanizmem, zdołał tak ogłupić pisarzy polskich, że literatura polska nawet wieku 19-go stała się zupełnie niestrawną dla normalnego europejczyka, a poczytność w Europie nawet Mickiewicza i Krasińskiego nie może się wcale mierzyć z poczytnością „rosyjskich barbarzyńców” Czechowa, Gorkija czy Tołstoja. Zamiast spodziewanego tytułu „obrońcy cywilizacji zachodniej”, uzyskała Polska znacznie skromniejszy tytuł „najreakcyjniejszego państwa na Wschodzie” (patrz Ere Nouvelle) i tylko nasi „dwugroszowce” nie mogą zrozumieć przyczyny tej europejskiej niechęci i nieufności do Polski.

Stara Europa istnieje dłużej od Polski. Wie ona, niestety, aż zbyt dobrze z własnego doświadczenia, że państwa, które sobie stawiają hiszpańskie ideały, mają również i koniec Hiszpanji, i to tylko w razie szczęśliwego położenia geograficznego, jakiego Polska nie posiada.
S. Wiechowski.

——-
1) Wybór Batorego, Henryka Walezjusza, Zygmunta Wazy zawdzięcza Polska kontrreformacyjnej polityce Rzymu. Z Batorym, który przed wyborem na króla polskiego był, jak wiadomo, kalwinem, zawarli jezuici, w Siedmiogrodzie umową, że wprowadzą go na tron polski, o ile zmieni wyznanie i użyczy im w przyszłości poparcia. (F. Mauthner. Der Atheismus und seine Geschichte. Bd. I str. 636). W polskich podręcznikach szkolnych nazywa się to, oczywiście „wolnym wyborem króla przez szlachtę” i „samodzielnością polityki polskiej”.

Założony przez Romualda Minkiewicza organ prasowy Stowarzyszenia Wolnomyślicieli Polskich

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close